Monthly Archive for Październik, 2011

Kidult…

    …czyli killer w korpoburdelu. Krótka opowieść o nazistowskim wątku w historii marki Dior (04:25) oraz o sposobach reagowania za pomocą farby na wykorzystywanie języka graffiti przez największe koncerny:

Z tłumaczeniem na angielski [Link]

KIDULT x Visual Dictatorship

    Françoise Dior – bratanica Christiana Diora – wychwala Führera [Link] a następnie w 1963r. bierze ślub przy kopii „Mein Kampf”:

VERY NAZI WEDDING

    Korzystając z okazji można również przypomnieć nazistowską przeszłość niemieckiego domu mody Hugo Boss, który wykorzystywał przymusowych pracowników z Polski i Francji do szycia mundurów dla armii Hitlera w czasie II wojny światowej. Jak się okazuje, założyciel firmy – Hugo Ferdinand Boss był lojalnym nazistą, który wstąpił do partii nie tylko dlatego, że prowadziło to do kontraktów na produkcję mundurów, ale również dlatego, że był zwolennikiem narodowego socjalizmu [Link] [Link]. Mundury szyte dla SS i Wehrmachtu zaprezentowane na wojennym wybiegu wyglądały znakomicie o czym przekonał się prawie cały świat.

Hugo Boss Nazi Hitler
  Dzisiaj – 66 lat po wojnie firmy o takiej przeszłości nie narzekają na brak konsumentów gotowych u nich się ubierać. Wnioski mogą być dwa – albo ludzie mają krótką pamięć, albo nie lubią historii.


Dev Harlan

  Estetyka i wizual z muzyką tworzą hipnotyzującą mieszankę op artową:



Brud/i/Miasto5:


miasto18

miasto22

miasto23

I modna litterówka
miasto21


Lepiej tego nie czytaj – komentarz do burdelu bankowo rządowego

światowa korporacja
    Żyjemy w czasach, w których wpływ międzynarodowych korporacji czy banków na kraje stał się do tego stopnia widoczny i istotny, że wszelkie kłótnie dotyczące wyborów do sejmu czy na prezydenta powinno nazywać się teatrem, w którym znane są twarze aktorów, ale reżyser pozostaje anonimowy. Bo jak inaczej można opisać otaczającą nas rzeczywistość?

    W sierpniu 2011r. odbyła się w sejmie debata dotycząca kryzysu ekonomicznego podczas, której minister finansów Jacek Rostowski zauważył, że opozycja jest kompletnie i totalnie bezbronna w obliczu zawieruchy w gospodarce światowej, która ma dziś miejsce [1]. Szkoda, że nie miał odwagi, aby dodać, że opozycja jest bezbronna tak samo jak on oraz reszta państw i to nie tylko w przypadku kryzysu ekonomicznego. Problem ten zaczyna dostrzegać coraz więcej ludzi, czego przykładem są ostatnie demonstracje chociażby na Wall Street, a o których z mediów można teraz dowiedzieć się lakonicznie, że są zorganizowane przeciwko nieudolności władz w walce z kryzysem oraz rosnącej władzy banków i giełdowych maklerów [2].

    O co dokładnie chodzi? Problem wydaje się być lepiej zrozumiały jak spojrzymy np. na listę 100 najpotężniejszych organizacji ekonomicznych 2003r. przygotowaną przez Wprost. Znalazły się na niej 52 koncerny, z czego 17 z USA. Na tegorocznej liście globalne korporacje powiększyły swą przewagę nad państwami o kolejne miejsca. Wyprzedzające w rankingu Polskę: sieć marketów Wal-Mart, koncerny naftowe BP, ExxonMobil i General Motors, zatrudniają łącznie niemal 2 miliony osób na całym świecie i mają prawie 900 mld USD przychodów rocznie. Wartość towarów i usług sprzedanych przez Wal-Mart w 2003 r. przewyższa o 45 proc. polski produkt narodowy brutto. Sieć handlowa z USA wyprzedza takie zamożne kraje, jak Belgia, Szwecja czy Austria [3].

    Nie trzeba być specjalistą, aby domyśleć się, że od kiedy zadłużone państwa potrzebują pomocy w związku z kryzysem nakręconym m.in. przez rządowe programy gwarancyjne na rynku nieruchomości, lista z 2003 roku na pewno zmieniła się na korzyść firm gigantów oraz banków, które „dokapitalizowano” publicznymi pieniędzmi. Mimo sprzeciwu obywateli.

    Tak właśnie wygląda obecny system – od lat nie można go nazwać kapitalizmem. Mimo że w kryzysie znalazły się potężne banki i firmy, problem ten przy współudziale polityków umiejętnie przerzucono na i tak zadłużone państwa. Zgodnie z zasadą prywatyzacji zysków i upubliczniania strat. W zdrowym demokratycznym systemie kapitalistycznym, opartym o gospodarczy liberalizm, byłoby to nie do zrealizowania, aby państwa ingerowały w rynek. W dodatku ewidentnie działając na niekorzyść obywateli.

dlug pieniadz jako dlug
    Problem jest tylko pogłębiany przez pomysły polityków, którzy udają, że próbują znaleźć wyjście z tej sytuacji. Ciągle dodrukowują i pożyczają pieniądze [4] (które trafiają do banków tak jak w przypadku Grecji [5]) albo wpadają na pomysły rozszerzenia interwencjonizmu państwowego. Również korzystając z okazji, jaką daje kryzys – docentralizowują swoją władzę na arenie międzynarodowej. Władzę, która oczywiście rozszerza się tylko na państwa i ich obywateli. Mowa o politycznych planach wprowadzenia na terenie UE kolejnego rządu, tym razem gospodarczego, i unii politycznej (!) [6], Euro Obligacji [7], kolejnych euro podatków [8] [9], czy dokapitalizowania banków [10].

    Wiadomo nie od dzisiaj, że sama waluta Euro jest projektem politycznym, a nie ekonomicznym [11]. Na przestrzeni lat zdążyliśmy się przekonać jak wspólna waluta może funkcjonować na terenie kilkunastu państw, których gospodarki różnią się od siebie w znaczącym stopniu. Obecnie dodruk dolara i euro przy obniżanym ratingu krajów przez skompromitowane agencje ratingowe niebezpiecznie zbliża kraje do kolejnego problemu, jakim jest inflacja [12] [13].

    Dokapitalizowanie banków (albo ich nacjonalizacja, czyli przejęcie długów) jak pokazał czas, to zabieg powiększający tylko zadłużenie kraju, który zdecydował się na taki krok. Jest to również przykład na to, jak kryzys został przerzucony na państwa poprzez rządowy interwencjonizm.

    Euro Obligacje pozbawią kraje już ostatnich elementów suwerenności oraz możliwości obrony na własną rękę przed kryzysem, właśnie dzięki możliwości emisji obligacji państwowych.   

Margaret Thatcher – „Nie, nie, nie” dla oddawania kompetencji organom UE:

    Jak widać działania polityków ciągle pogłębiają negatywne skutki centralizacji. To przecież dzięki niej kryzys mógł się szybko rozprzestrzenić i zwiększyć uzależnienie krajów od podejmowanych decyzji przez międzynarodowy kartel polityczno korporacyjny. Sieć połączeń i zależności między gospodarkami światowymi zacieśnia się, co od zawsze było główną pożywką dla banków czy koncernów – dzięki temu mogą wzmacniać swoją pozycję i uzyskują większy wpływ na prowadzoną wobec nich politykę. Efekt? W ostatnich 20 latach liberalizowano przepisy dotyczące działalności banków i międzynarodowego kapitału jak tylko się dało. Byłoby to nawet normalne, gdyby nie fakt, że międzynarodowe instytucje, a za nimi rządy w odniesieniu do obywateli działają już zupełnie odwrotnie. Wprowadzają coraz to nowsze podatki, rozbudowują biurokrację, a następnie mnożą przepisy umożliwiające ingerencję i kontrolę w każdej sferze życia. I ciągle brnąc w wydatki.

    Obecnie wszyscy jesteśmy świadkami skutków prowadzonej gry, z którą u nas związana jest np. manipulacja wartością pieniądza czy działalność wpływowych spekulantów podnoszących cenę benzyny. Pomijając światowy kryzys, można wspomnieć również o wykreowanych interwencjach zbrojnych i wydawanych na nie milionach dolarów, manipulacją danymi o globalnym ociepleniu, świńską grypą i wieloma podobnymi, co ostatecznie zawsze okazuje się perfidną grą koncernów i banków, wspieraną przez decyzje polityczne oraz agendy ONZ [Bank Światowy (WB), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), Światową organizację zdrowia (WHO) i Światową Organizację Handlu (WTO)].

    Konsekwencje są znane i nielubiane i w najlepszym przypadku kończy się zaglądaniem do kieszeni obywateli praktycznie wszystkich krajów. Często w celach rozwiązania nakręconych medialnie na globalną skalę problemów. Zaczęło się tak dziać, od kiedy państwa otrzymały szerokie uprawnienia do decydowania, o tym, co muszą albo czego nie mogą robić ich obywatele. Przy okazji ciągle wmawia się nam, że można jeszcze nazywać taki system kapitalizmem i demokracją opartą o liberalne zasady gry.

dlug pieniadz jako dlug

    W związku z tym widać, że dla przeciętnego człowieka problem stał się ponadpolityczny. Należy przez to rozumieć, że system oparty na idei demokracji znalazł się na granicy wytrzymałości. Można odnieść wrażenie, że jest on nam wręcz ciągle zohydzany już wspomnianą działalnością polityków sprawujących tak bardzo oddaloną od nas władzę w parlamencie UE. Przykładem może być historia wymuszenia przyjęcia Traktatu Lizbońskiego mimo odrzucenia go w referendach przez obywateli (także wcześniej pod inną nazwą – Europejskiego Traktatu Konstytucyjnego), jak również ACTA, czyli prowadzone z korporacjami ponad naszymi głowami półtajne pertraktacje dotyczące własności intelektualnej.

    Pytanie nasuwa się samo: Skoro politycy, dzięki regulacjom ewidentnie wspierają duopole czy monopole, to jaki jest teraz pożytek z obradującego jawnie i odpowiadającego przed obywatelami parlamentu/kongresu, jeżeli za kulisami nieprzejrzyste korporacje ustalać mogą światowy program polityczny? Co z władzą międzynarodowych organizacji, które dzisiaj de facto ustalają międzynarodowe przepisy, nadrzędne nad tymi państwowymi? Kto kontroluje tę władzę stojącą ponad tą, którą można wybrać na poziomie państwowym?

    W związku z tym ludzie coraz częściej wychodzą na ulice. Pytanie tylko czy w sytuacji, kiedy będą mieli naprawdę dosyć postawią na rewolucję czy ewolucję? Jak wiadomo z historii jedna z tych dróg oznacza kłopoty i stanowi podatny grunt do wprowadzenia nieciekawych pomysłów.

    Na marginesie – skoro otaczają nas międzynarodowe organizacje takie jak ONZ, które ustalają i ciągle mnożą międzynarodowe przepisy dotyczące wielu krajów, to rodzi się pytanie: dlaczego nie powstały jeszcze podobne instytucje, którym podlegałyby potężniejsze (w rozumieniu finansowym) od państw korporacje i banki? Wygląda to tak jakby jedni musieli stosować się do obowiązujących reguł gry a drudzy, mimo, że o takim samym potencjale – już nie. Inicjatywa w tym kierunku już była jednak w 1986 amerykański rząd skutecznie ukręcił łeb mało znanej Komisji ONZ ds. Międzynarodowych Korporacji, a która powstała w połowie lat 70tych. Instytucja ta pracowała nad stworzeniem uniwersalnego kodeksu postępowania dla międzynarodowych koncernów.

——————————————————————————————————————————
    Co myślą ekonomiści na temat pomysłów polityków mówiących, że chcą zapobiec pogłębiającemu się kryzysowi? Jim Rogers, znany inwestor giełdowy o mało nie umarł ze śmiechu na wizji kiedy został o to zapytany [14].

Peter Schiff „koszmar inflacji nadciąga”: