Monthly Archive for Grudzień, 2013

Brud/i/Miasto12: Satan Claus

simpson00.com

simpson00.com

simpson00.com

simpson00.com



Artur Żmijewski i Kuba Banasiak o państwowej sztuce zaangażowanej:

    W magazynie Szum ukazał się wywiad przeprowadzony przez Jakuba Banasiaka z Arturem Żmijewskim na temat funkcji i kondycji zaangażowanej sztuki współczesnej w Polsce [1].

    Żmijewski, przypominając historię Tęczy i Adoracji Chrystusa, stwierdził, że „wielu politykom głównego nurtu ten powiększający się dystans (w społeczeństwie) jest na rękę”. Negatywnie odniósł się też do tego jak „bardzo urosły (państwowe) instytucje kultury”. Trudno nie zgodzić się z takimi spostrzeżeniami. Niestety część przemyśleń zawartych w wywiadzie jest zaprzeczeniem zrozumienia przyczyn takiej sytuacji. Najlepiej wyjaśnić to odnosząc się do fragmentów wywiadu:

———————————————————————————————————————

[A.Ż.]: „(…) Bardzo urosły instytucje kultury, które są dzisiaj niezwykle silne, a artyści stosunkowo słabi, serwilistyczni. Artyści są coraz bardziej klientami tych instytucji (…). Moim zdaniem ta sytuacja dominuje teraz w polu sztuki (…).

    „(…) Instytucje stają się częścią ustroju państwa. Powstają nowe siedziby, rosną budżety, tworzone są załogi tych instytucji, administracja. Upraszczając, one są związane ustrojowo z obecnym państwem, także poprzez taką monokulturę władzy: hierarchiczną strukturę instytucji, scentralizowaną, z dominacją procedur, z ograniczoną autonomią załóg, zamazanym celem itd. (…)”.

    „(…) W polu sztuki trwało czyszczenie instytucji publicznych z postaw i działań zaangażowanych na rzecz takich, które dominują obecnie — neutralnych politycznie (…)”. Pole sztuki jest dzisiaj wypłukane z polityczności, brakuje wsparcia dla takich postaw, również merytorycznego (…)”.

[J.B.]: – Prawica przejmuje język lewicy – mówi o przemocy symbolicznej, władzy symbolicznej itp. Tak było w odniesieniu do Tęczy.

[A.Ż.]: Ale to dobrze, bo to pokazuje, że ten język jest dobrem wspólnym, że jest demokratyczny. Lewica osiągnęła tu swój cel, bo przecież po to wprowadzała te pojęcia, żeby zaistniały one w publicznej debacie (…)”.

    „(…) Gdzie jest to wsparcie, gdzie są artyści, czy instytucje, które wspierają Julitę Wójcik i Jacka Markiewicza? Czy CSW udzieli mu pomocy prawnej, w przypadku ew. oskarżenia?” ———————————————————————————————————————

    1. Jak widać Artur Żmijewski zauważa liczne mankamenty w funkcjonowaniu państwowych agend i instytucji (CSW, Instytut Adama Mickiewicza, itd.). Jednak mimo to dalej oczekuje, żeby państwo finansowało kulturę, a jego instytucje, żeby broniły artystów i sztukę – utrzymywaną przez podatników. Nawet, jeżeli skłóca społeczeństwo.
    Jest to o tyle dziwne, ponieważ Żmijewski przecież zauważa, że „wielu politykom głównego nurtu powiększający się dystans (w społeczeństwie) jest na rękę”.

   2. Jak wiadomo „rozrastające się państwowe instytucje” albo projekty sponsorowane są z pieniędzy oburzonego i skłóconego podatnika. A może ten szary człowiek, któremu średnio połowa zarobków odbierana jest w ramach podatków pośrednich i bezpośrednich [2] [3] [4], nie ma ochoty, aby państwo irytowało go dodatkowo na poziomie kulturowym? Żeby na jego koszt artyści przeprowadzali na społeczeństwie eksperymenty kulturowej reformy myślenia, będącej wbrew jego poglądom? Albo żeby zaszczepiali w społecznej debacie np. wspomniany „język lewicy” lub „prawicy”?

    3. Czy nie brzmi absurdalnie pojęcie sztuki uzależnionej od instytucji państwa, którego np. funkcjonowanie i kulturę owa chce krytykować?

    4. Skąd przekonanie, że państwo, jak za starych „dobrych” czasów, powinno wspierać kulturę i sztukę? W końcu od lat widać, że ten kto rządzi, ten promuje swoje poglądy wykorzystując do tego celu właśnie sztukę. Żeby zantagonizować społeczeństwo, a na czym zbija się kapitał polityczny. Kilka przykładów jak tylko w okresie 2012 – 2017r. wyglądało to, i dalej będzie wyglądać, w praktyce:

a) decyzje o odbudowywaniu dzielącej społeczeństwo tęczy (koszt w sumie ok. 1mln zł), np. tuż przed newralgicznym Dniem Niepodległości 11 listopada [5],

b) radni PO oczekują odwołania spektaklu albo obetną dotacje dla teatru [6],

c) artyści popierający rządy PO w celu pozyskania dotacji i zleceń od państwa [7] [8] [9] (w tym przypadku nie chodzi o wytykanie palcem, a uzmysłowienie do jakich patologii prowadzi obecna sytuacja przypominająca czasy PRLu [10]),

d) po wyroku sądu żona Zbigniewa Rybczyńskiego (pomówionego przez ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego PO) o wykorzystywaniu państwowych dotacji na sztukę do celów politycznych oraz o decyzji wyjazdu z kraju [11],

e) dotacje na kulturę i sztukę wykluczają opcję „prawicową”, a promują tylko „lewicową” [12],

f) Polski Instytut Sztuki Filmowej pomija opcję „patriotyczną” w przyznawanych dotacjach z budżetu państwa [13],

g) politycy konserwatywnej „opozycji” o planach wprowadzenia swojej wizji kultury i sztuki oraz misji mediów publicznych, kiedy już dojdą do władzy [14] [15] [16] [17],

[Aktualizacja:]

h) (2015/2016r.) Premier Beata Szydło: „Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że mój rząd będzie konsekwentnie pilnował, aby za pieniądze publiczne nie były realizowane wydarzenia kulturalne, które naruszają ogólnie akceptowane normy społeczne i wartości”
[18],

i) (2015/2016r.) po dojściu do władzy konserwatystów PiS nowy minister kultury wstrzymuje nabór wniosków na dofinansowanie filmów. Zaczyna się walka PISF z Ministerstwem Kultury o ekspertów odpowiedzialnych za wybór projektów [19] [20],

j) (2015/2016r.) Artyści popierający PiS [21] [22], czyli to samo co w punkcie c)

k) (2016r.) Plan dofinansowania 20 mln zł Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, którą założył o. Tadeusz Rydzyk. Pieniądze mają pochodzić z przesunięć w ramach budżetu w obszarze kultury i teatru [23],

l) (2016r.) Rząd PiS nie da dotacji na OFF Festival i Tauron Nowa Muzyka [24],

ł) (2016r.) Czasopisma liberalne światopoglądowo nie otrzymają dotacji z MKiDN [25],

m) (2016r.) Państwowe muzea prezentujące sztukę współczesną nie otrzymają dotacji na rozwój swoich kolekcji [26],

n) (2016r.) Dotację w wysokości 4 mln złotych otrzyma Centrum Opatrzności Bożej, 700 tys. zł Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Dotacji nie otrzymała Zachęta, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, ani Muzeum Sztuki Nowoczesnej [27],

o) (2016r.) Zmiany w państwowym Instytucie Książki. Nowe władze promują pisarzy wpisujących się w linię ideologiczną rządu [28] [29].

p) (2016r.) Anda Rottenberg, zwolenniczka monopolu państwowego mecenatu, stwierdza, że nie otrzyma dotacji ze względu na swoje nazwisko i dotychczasową działalność [30].

r) (2016r.) Afera po spektaklu w Bydgoszczy. Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego zapowiada konsekwencje w postaci wstrzymania finansowania teatru [31].

s) (2017r.) Narodowe Centrum Kultury przekazywało duże środki z pieniędzy podatników na dziennikarzy i artystów powiązanych z PiS [32]..

t) (2017r.) Pomimo rekomendacji komisji konkursowej i wygranego głosowania, kojarzony z „prawicą” dyrektor poznańskiej galerii Arsenał, Piotr Bernatowicz, nie został wybrany przez prezydenta miasta (PO) na ponowną kadencję[33].

u) (2017r.) Emilian Kamiński: „Jeżeli chodzi o kulturę, tkwimy w pełnym socjalizmie”[34].

w) (2017r.) Ministerstwo Kultury odmówiło finansowania festiwalu teatralnego Malta Poznań 2017, którego kuratorem był chorwacki reżyser „Klątwy” Oliver Frljić. Jak stwierdził w wywiadzie dla Wyborczej „Ministerstwo ma swoje sposoby, by wpływać na życie kulturalne w Polsce” [35].

x) ciąg dalszy niewątpliwe nastąpi.

[/Koniec aktualizacji]

  5. Paradoksalnie z jednej strony Żmijewski zauważa, że państwowe instytucje artystyczne są „neutralne politycznie”, a z drugiej, że „stają się częścią ustroju państwa”. To są upolitycznione czy nie? Jak widać na powyższych przykładach sztuka w Polsce jest upolityczniona, i zawsze tak będzie w państwie mocno ingerującym w życie społeczno gospodarcze. Na szczeblu lokalnym i centralnym. W Polsce dotyczy to wielu sektorów. Sytuacja kultury i sztuki nie jest tu wyjątkiem – niestety.

   6. Z punktu widzenia artysty monopol nadany państwu na finansowanie kultury i sztuki przypomina gospodarkę nakazowo rozdzielczą, w której, żeby istnieć, trzeba coś wyszarpać od państwa. Najczęściej dzięki znajomościom w komisjach albo wpasowaniu się w ich gusta.
    O dziwo taka sytuacja jest akceptowana przez większość artystów, którzy sami zrzucają się w niemałych podatkach np. na artystyczne granty, stypendia, ale których sami jakoś nigdy nie mogą otrzymać. A najczęściej pojawiającym się argumentem jest: „bez urzędników i państwowych instytucji zniknie kultura i sztuka, bo nikt nie będzie chciał jej dobrowolnie finansować” (przez co należy rozumieć, że trzeba do tego zmusić ludzi). Tymczasem ten argument jest tylko i wyłącznie opartym na emocjach wrażeniem, ponieważ historia rozwoju sztuki na przestrzeni ostatnich 400 lat udowadnia, że na zachodzie rozwinęła się do poziomu, jaki jest obecnie, właśnie dzięki prywatnym inwestycjom
[36].

    7. W normalnych warunkach gospodarczych to możliwości finansowe klasy średniej oraz mniejsze lub większe prywatne galerie i fundacje wspierają artystów – zaangażowanych lub nie. I w ten sposób zapewnia im się niezależność, a nie poprzez rozbudowane i upolitycznione państwowe dotacje czy granty na kulturę.
    A ile jest prywatnych galerii prezentujących sztukę współczesną w Polsce, i które nie są zależne od finansowania z MKiDN czy lokalnych instytucji państwowych? I dlaczego tak mało
[37]?

    8. Dlatego uzależnienie finansowe sztuki w Polsce od decyzji polityków świadczy o jej słabości. Jak wiadomo, kultura i sztuka są na szarym końcu piramidy potrzeb, dlatego to, w jakim stanie znajduje się polski rynek sztuki jest odzwierciedleniem możliwości finansowych społeczeństwa, czyli sytuacji gospodarczej w kraju. Kraju, który u nas jedną nogą ciągle stoi w poprzednim systemie, wmawiając swoim obywatelom, że są niezdolnymi do samodzielnego myślenia dziećmi, którymi trzeba się zajmować – za ich własne pieniądze.

    9. Kultura i sztuka to nie matematyka i fizyka – oparte na obiektywnych i mierzalnych prawach nauki. Nikt nie jest w stanie wskazać, na przykład, gdzie przebiega granica między tzw. sztuką wyższą i niższą, albo czy jakiś projekt artystyczny faktycznie będzie miał pozytywny wpływ na społeczeństwo. Dlatego finansowanie sztuki (i nie tylko) przez państwo generuje te same konflikty, co finansowanie religii. W końcu jedno i drugie podlega subiektywnej ocenie odbiorcy i wybranych autorytetów. Dobitnie obrazuje to „merytoryczna” ocena wniosków o stypendia artystyczne i granty na kulturę, która jest uzależniona od składu komisji i ekspertów – wyznaczonych przez władzę (punkt 4).

    10. Nie ma i nie będzie wolności w sztuce tak długo, jak długo będzie zajmowało się nią państwo. Podobnie jest z państwowymi mediami i wieloma innymi sektorami gospodarki. I nie ma znaczenia, która opcja rządzi.
    Dlatego zamiast zwiększenia ilości grantów (gdziekolwiek na rynku) czy państwowego „wsparcia” w ogóle, artyści powinni oczekiwać, na przykład, znacznego podwyższenia kwoty wolnej od podatku dochodowego (albo jego likwidacji). Pomoże to każdemu, a nie będzie finansowaniem z budżetu wybranych osób – mających znajomości w komisjach, czy wpisujących się w polityczną koniunkturę. Zamiast domagać się zwiększenia państwowych dotacji na kulturę i sztukę, lepiej jest oczekiwać ujednolicenia podatku VAT, co będzie jednoznaczne z uwolnieniem chociażby galerii od absurdalnie wysokiego podatku VAT na poziomie 23%. Itd.
    Tymczasem dyskusja, z kim, i jak rząd podzieli się tym, co wcześniej zabrał, może trwać dalej:

tecza15w08


Definitywny koniec lata:

El Guincho „Bombay”