Archive for the 'Filmy | Dokumenty' Category

Subcomandante Marcos zakończył działalność w ruchu Zapatystów:

    2 maja w miasteczku La Realidad, w meksykańskim stanie Chiapas, podczas ataku paramilitarnych bojówek został zabity nauczyciel i działacz ruchu zapatystów José Luis Solís López, znany jako Galeano. Zapatystowska Rada Dobrego Rządu twierdzi, że za akcją stoi Partia Zielonych (Green Ecologist Party), National Action Party oraz Independent Center for Agricultural Workers and Historic Peasants. Szczegóły pod tym [Linkiem].

    25 maja Zapatystowska Armia Wyzwolenia Narodowego (EZLN) złożyła hołd zamordowanemu nauczycielowi. Wtedy też, oświadczenie opisujące działalność i przyszłość ruchu [Link] wydał jego nieoficjalny przywódca – Subcomandante Marcos:
    (…) Jeśli miałbym opisać Marcosa, bez wahania mogę przyznać, że był głównie przebraniem na potrzeby ruchu (…). Doszliśmy do wniosku, że nastała nowa generacja, która może obejść się bez przywódców albo kierownictwa. Więc taka postać nie jest już potrzebna. Możemy przejść do następnego etapu walki.
    (…) Rebelia nie potrzebuje liderów, mesjaszy czy wybawców. Uważamy, że aby Galeano mógł żyć dalej, jeden z nas musi się poświęcić. Dlatego zdecydowaliśmy, że dzisiaj przyszedł czas na Marcosa.
    (…) Ogłaszam, że o godzinie 14:08 Subcomandante Insurgente Marcos, samozwańczy wicekomendant z nierdzewnej stali – przestał istnieć.”



Katsu i jego drony:

    Wykorzystanie drona do celów wybiegających poza obserwację i mordowanie ludzi było kwestią czasu. Tym razem Katsu małymi krokami zaczął wprowadzać w życie jedno ze swoich postanowień, jakim jest „otagowanie całego miasta bez ruszania się z łóżka” [1]:


    Jak na razie realizacja ma swoje słabe strony, ponieważ pozwala na kontrolę procesu malowania tylko w 50%. Dlatego projekt zostanie udostępniony w ramach licencji open source w celu jego udoskonalania przez innych.

    Wyścig zbrojeń rozpoczęły np. władze Nowego Jorku [2], oraz niemiecka kolej Deutsche Bahn, która pod pretekstem walki z graffiti zamierza korzystać z bezzałogowych samolotów z kamerami na podczerwień [3]. Jak widać uzbrojony w pieniądze i naukowców przeciwnik nie śpi.

Projekt Essam Attia: Essam Attia poster

    Oczywiście, żeby nie było zbyt kolorowo dla żadnej ze stron – już teraz w domowych warunkach powstają drony, które potrafią lokalizować inne bezzałogowe maszyny w celu przeprowadzenia ataku hakerskiego i przejęcia całkowitej kontroli nad ofiarą [4]. O tym jak może to działać przekonała się armia USA w Iraku, gdzie „wrogowie demokracji” przechwytywali obraz z wojskowych dronów dzięki rosyjskiemu programowi Skygrabber. Dostępnemu w internecie za jedyne 26$ [5].

    Czym to wszystko się skończy? Na to pytanie odpowiada „Człowiek Demolka”:)


Yes. Life will be hell.


11 Listopada. Piłsudski i Instytut Propagandy Państwowo-Twórczej:

    Gratka dla entuzjastów kultu Józefa Piłsudskiego – działacza Polskiej Partii Socjalistycznej, Naczelnika Państwa, naczelnego wodza Armii Polskiej, pierwszego marszałka Polski i dwukrotnego premiera ;). Wydana w 1935r. i opracowana przez Henryka Cepnika książka „Józef Piłsudski, Twórca Niepodległości Państwa Polskiego, Zarys Życia i Działalności”:

instytut propagandy pilsudski

    Książka została wydana przez Instytut Propagandy Państwowo-Twórczej – przynajmniej kiedyś nazewnictwo nie pachniało oksymoronem:

instytut propagandy pilsudski

Obłęd ’44:

Mały Sabotaż ’44. Lekko podrasowanymaly sabotaz graffiti

obłęd 44



Za pomalowanie Pendolino wandale wyznaczyli nagrodę 10 tys. zł.

    Z perspektywy praworządnego obywatela świat graffiti funkcjonuje niczym loże masońskie. To niezrozumiałe symbole, rytuały oraz nocna utajniona działalność, w której nie ma miejsca na żadne wewnętrzne konflikty. Nadrzędnym celem jest zbombienie całego świata, co lojalnie zostaje nagradzane wielkimi pieniędzmi. I właśnie funkcjonowanie w ukryciu i brak jakiejkolwiek literatury poświęconej fenomenowi graffiti powoduje, że powstają kolejne teorie spiskowe i nowe dowody na…

zeszmacenie sie zawodu dziennikarza i wiarygodnosci mediow
    Gazeta Wybiorcza Trójmiasto: Pseudo grafficiarze znów dali o sobie znać. W nocy zamalowali sprayami pociąg Pendolino, który przyjechał do Gdańska na targi Trako. Za pomalowanie Pendolino wyznaczona została nagroda 10 tys. zł. Kto miał ją przyznać? Nie wiadomo, prawdopodobnie ktoś ze środowiska wandali [Link].

    Jak widać jest to niezwykła historia z tajemniczym sponsorem terrorgraffiti w tle. Dotychczas straszono ludzi pseudokibolami albo pseudopatriotami. Teraz powiało grozą ze strony pseudografficiarzy. Czyli… grafficiarzy malujących poza legalnym muralowym obiegiem państwowej i komercyjnej propagandy?

    Warto przypomnieć. Niesamowita powieść fantasy na temat tajnego funduszu wandali już miała swoją premierę. W kontekście pociągu typu „Elf”. Wtedy, wg dziennikarza śledczego, za jego pomalowanie półświatek grafficiarzy miał wyznaczyć nagrodę w wysokości 10tys. EURO [Link].

    Kryzys najwyraźniej odcisnął swoje piętno. Dlatego tym razem nagroda za Pendolino została wyznaczona w eurosceptycznych złotówkach. Z niecierpliwością należy wyczekiwać straszenia kolejnymi historiami. Może o niesamowitych pseudodziennikarzach piszących teksty na zamówienie [Link]?

Najlepszy polski wandalizm 1989-2014r. i jego tajemniczy sponsorzy w dokumencie „Nocna Zmiana”:


KCBR – Live Life Like:

KCBR – Live Life Like


Źródła finansowe komunizmu i nazizmu, czyli w cieniu wall street:

    Co roku 1 września, czyli w rocznicę wybuchu II wojny światowej, kolejne półki w sklepach w dziale „historia” zapełniają się pozycjami poświęconymi tej tematyce. Książki Antonego C. Suttona (Wall Street and the Rise of Hitler i Wall Street and the Bolshevik Revolution) jeszcze nie doczekały się przetłumaczenia na język polski[1], jednak w 2004r. pojawiło się polskie wydanie takiej oto książki z bardzo brzydką okładką:


    Źródła finansowe komunizmu i nazizmu czyli w cieniu wall street, to publikacja, której recenzji ciężko doszukać się w mediach. Możliwe, że z powodu niepotrzebnych antysemickich wstawek, jakich nie uniknął jej autor, czyli Pierre de Villemarest – były pracownik francuskiego wywiadu i historyk. Mimo wszystko, odwołując się m.in. do prac naukowych Antonego Suttona przeprowadził także własne badania nad finansowaniem rewolucji bolszewickiej, ZSRR i nazistowskich Niemiec.

    A jak widać, tematyka ta poruszana jest przez różne środowiska:

    The Guardian: „Nawet po tym, jak USA przystąpiły do wojny i o planach nazistów sporo wiedziano, Prescott Bush (dziadek Georga W. Busha) pracował dla firm i czerpał zyski ze współpracy z niemieckimi koncernami, które finansowały dojście Hitlera do władzy”[2].

    Bogusław Wołoszański: „Finansowe podwaliny nazistowskiego państwa współtworzyli Amerykanie. Wśród nich późniejszy sekretarz stanu USA John Foster Dulles”[3].

    Temat operacji finansowych oraz zakulisowych działań na rzecz nazizmu i bolszewizmu został poruszony również przez prof. Pawła Wieczorkiewicza, Dr Jana Burego i Rafała Ziemkiewicza w programie Zakręty Dziejów (od 05:29min):

    W tym kontekście ciekawy jest także dokument Sowiecka Historia, który przedstawia narodowy i bolszewicki socjalizm, jako dwie zwalczające się ideologie „lewicowe”. Oczywiście, łączyła je nienawiść do koncepcji liberalizmu ekonomicznego i idei wolnościowych. Jedno i drugie wydanie socjalizmu jest za głębokim interwencjonizmem państwowym. Władzę w tych dwóch systemach powinna dzierżyć partia lub rząd kontrolujący życie gospodarcze i społeczne w kraju[4]. W celu stworzenia od podstaw nowego typu człowieka i moralności, w jednym przypadku promowany przez państwo jest nacjonalizm, a w drugim – internacjonalizm. Do tego istotna jest walka z wykreowanymi zagrożeniami np. w postaci wrogów rasowych albo klasowych[5]. Próbą pogodzenia tych dwóch koncepcji politycznych wydaje się być narodowy bolszewizm albo faszyzm.

Prof. Norman Davies i Władimir Bukowski
we fragmencie dokumentu Sowiecka Historia:

    Na koniec, przetłumaczona na język polski w 2006r. książka Hitman – Wyznania Ekonomisty od Brudnej Roboty (Confessions of an Economic Hit Man). Jej autorem jest John Perkins. Jak twierdzi, pracował w zawodzie tzw. „ekonomicznego zabójcy”. Opisał schemat działania takich instytucji jak Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które powstały na mocy systemu z Bretton Woods w ramach Nowego Powojennego Porządku. Od tego czasu obie instytucje dążą „po trupach” do scentralizowania kontroli nad światowymi gospodarkami.


    W książce udokumentowano to, co Joseph Stiglitz, były główny ekonomista Banku Światowego w 2000r., powiedział o funkcjonowaniu tych instytucji: „MFW żąda narzucenia twardych warunków na rozwijające się rynki finansowe, wymusza podwyżki cen żywności czy paliw oraz powoduje gigantyczne zadłużenie państw ubiegających się o pomoc[6].” Czyli opisany został schemat dążenia do centralizacji władzy i kontroli nad rynkami. MFW niczym światowa partia wyznacza plany, które powinny zostać wykonane przez państwa i ich obywateli. Ze strony rządów wymagane są anty-wolnorynkowe regulacje i ustawy, aby korporacje i banki miały zapewniony monopol na udział w rynku danego kraju. I właśnie dlatego, już od dawna obecny system ekonomiczny ciężko zdefiniować, jako wolnorynkowy kapitalizm, bo sytuacja pachnie dyktatem gospodarczego faszyzmu (korporacjonizmu) i permanentnej rewolucji:

Wywiad z Johnem Perkinsem:

Bonus. Były szef komisji europejskiej – José Barroso, jako przewodniczący maoistycznej komisji studentów rewolucyjnych w 1973r.


Protesty w Bahrajnie:

    W mediach było krótko na temat protestów w Bahrajnie [1] [2]. Akurat w tym przypadku specjalnie nie spieszono się z promocją „arabskiej wiosny”. Mimo, że również tam protestujący zaczęli ginąć, to z jakiegoś powodu zachód nawet nie pomyślał, żeby dozbrajać tłumy niezadowolonych ludzi [3] [4] [5]:




Mało znana strona Walt Disney Co.:

mickey_mouse_hitler_and_nazi_germany
    W 2010r. na rynku pojawiło się angielskojęzyczne wydanie albumu z dosyć chwytliwą okładką Mickey Mouse, Hitler, And Nazi Germany: How Disney’s Characters Conquered The Third Reich (Myszka Miki, Hitler oraz Nazistowskie Niemcy: Jak postacie Disney’a podbiły Trzecią Rzeszę). Autorem jest Carsten Laqua – kurator wystaw oraz ekspert w dziedzinie twórczości Walta Disney’a.
    W albumie udokumentowana została popularność, jaką cieszyły się charaktery i animacje Disney’a w nazistowskich Niemczech. Carsten Laqua w swojej analizie zgłębia temat powiązań imperium Walta Disney’a z Trzecią Rzeszą. Hitler był fanem Myszki Miki[1], a animacje Disney’a, jako jedyne amerykańskie produkcje, mogły być pokazywanie w kinach na terenie III Rzeszy – oczywiście wszystko do czasu przystąpienia USA do wojny.

    Historia tej firmy jest równie ciekawa jak w przypadku innych zachodnich firm, których interesy splotły się z narodowym socjalizmem przed i podczas II wojny światowej[2][3].

    Często analizowanym przykładem, który ma dotyczyć tego problemu jest jedna z animacji Mickey Mouse – The Wayward Canary z 1932r., ponieważ w 3:30min odcinka można zobaczyć swastykę wyeksponowaną na zapalniczce:


   …a jednak, wbrew opinii osób doszukujących się tu potwierdzenia, jakoby Walt Disney sympatyzował z nazizmem, nie jest to przykład, który stanowi specjalny dowód. Przed II wojną światową swastyka nierzadko była umieszczana właśnie na opakowaniach do zapałek:

svasthik_zapalki

    Oczywiście do czasu, aż znaczenie symbolu nie zostało wypaczone przez zbrodniczą działalność Hitlera i narodowego socjalizmu. Wcześniej swastyka kojarzona była ze szczęściem i pomyślnością, i do dzisiaj jest tak postrzegana na terenie Azji.

    Natomiast są momenty w dziejach wytwórni Disney’a, którymi koncern faktycznie niespecjalnie chce się chwalić.

    Mowa o rasistowskich i pogłębiających stereotypy wątkach, zawartych w animacjach sprzed lat, a których naturalnie nie znajdziemy w odświeżonych wydaniach. Sztandarowym przykładem jest Fantazja z 1940r. W jednej ze scen oryginalnej wersji tej animacji ciemnoskóry centaur został przedstawiony jako niewolnik służący innym centaurom:

Dla współczesnego odbiorcy kontrowersyjna jest także mało znana w Polsce produkcja Disney’a Song of the South z 1946r.:

    Jednak i z tych przykładów ciężko wyciągnąć daleko idące wnioski, jakoby Walt Disney akceptował rasowe podziały. W tamtym okresie przedstawienia tego typu pojawiały się w animacjach stworzonych przez inne studia[4][5][6]. Dlatego można być pewnym jednego – Disney tworzył pod publikę. Dla ówczesnych, tak przedstawiona sytuacja była zobrazowaniem otaczającej ich rzeczywistości.

    Natomiast przykłady celowo ukrytych treści w produkcjach Disney’a można znaleźć w postaci tzw. Easter Eggs – zostawianych przez rysowników. Niektóre są dosyć zastanawiające, nawet, jeśli przyjąć, że w pierwszej połowie XX wieku animacje powstawały bardziej z myślą o dorosłym odbiorcy:

sexual context disney

    Istotnym epizodem w historii firmy jest jej współpraca z propagandową machiną wojenną, czemu poświęcona została książka wydana w 2014r. Disney During World War II: How the Walt Disney Studio Contributed to Victory in the War[7]. Jako że aktywność koncernu odznaczała się wysoką jakością animacji i była mocno kojarzona z pozytywnym wizerunkiem oraz amerykańską kulturą, firma podjęła ścisłą współpracę z rządem, aby wesprzeć USA w wojnie propagandowej[8] (tak jak np. Warner Bros[9]):

Victory Through Air Power

Education for Death:

Donald Duck, jako narodowy socjalista w The Fuehrers Face:

Donald Duck przeciwko Japończykom w Commando Duck:

Trzy Świnki i nazistowski Wilk:

    Liczne realizacje studia Disney’a skupiały się głównie na „froncie wewnętrznym” i dotyczyły m.in.: zakładania ogródków zwycięstwa, pracy ochotniczej, oszczędzania żywności, higieny i zdrowia[10], płacenia podatków czy nabywania obligacji wojennych (więcej szczegółów znajduje się tutaj):

Food Will Win The War

    Koncern wyprodukował także na zamówienie armii animacje oraz filmy instruktażowe i szkoleniowe, których powstało ok. 75 (cała lista tutaj). Ich odbiorcami byli np. żołnierze, rekruci, obsługa techniczna, itd.[11][12]:

Four Methods Of Flush Riveting 1942r:

    W czasie drugiej wojny światowej studio Disney’a wyprodukowało również niezależne animacje poświęcone psychologii i inżynierii społecznej, które znacznie wyróżniają się na tle animacji zrealizowanych na zamówienie rządowe:

Reason and Emotion 1943r.:

Chicken Little 1943r.:

    Do innych zadań firmy należało projektowanie dziecięcych masek przeciwgazowych[13], plakatów, gier, etykiet, opakowań do zapałek, okładek, stempli:


1. Department of Agriculture Lend Lease insignia, 1941.
2. Victory Beer Koppitz-Melchers Brewery combat insignia.

disney_propaganda

    Charaktery Disney’a brały nawet „bezpośredni” udział w prowadzonej wojnie, na przykład podczas nalotów na miasta. Firma zaangażowała się w zaprojektowanie około 1200 emblematów dla armii USA oraz tzw. nose art, czyli obrazków pojawiających się na dziobach samolotów. Zapotrzebowanie było na tyle duże, że do projektu wyznaczono 4 artystów:


29th Air Depot Group


531st Bombardment Squadron


Aviation Repair Unit No.1.


1. ?
2. USS Atule SS-403 insignia, 1944.


108th Reconnaissance Squadron insignia, 1941.


1. 799th Bombardment Squadron.
2. ?


Civil Air Patrol Corpus Christi insignia, 1943.


Pt 460 Mosquito Fleet insignia.


Air Base Detachment, Gray Army Airfield insignia, 1941.


549th Bombardment Squadron insignia, 1943.


Victorville Army Air Field, 3035th Army Air Forces Base Unit b insignia, 1944.


U.S. Naval Air Gunners School Jacksonville.

    Jeden z nielicznych emblematów, na jakim pojawiła się Myszka Miki, został zaprojektowany dla polskiej dywizji:


1st Polish Armored Divisional Signals, 1942.


    I jeszcze jedna ciekawostka – logotyp zaprojektowany dla Office of Strategic Services (OSS) działającego na tyłach wroga, czyli przyszłego C.I.A.:


    Walt Disney co., mająca dzisiaj globalny zasięg oddziaływania, chce prezentować pozytywny wizerunek. Dlatego zrozumiałe, że woli nie przypominać w szczegółach każdego epizodu ze swojej długoletniej historii. W końcu związana jest chociażby z propagandą i działaniami wojennymi wymierzonymi przeciwko jej obecnym odbiorcom.


Kennedy i Mit Rozkazu Wykonawczego 11110

    Autor tekstu postanowił zweryfikować teorię krążącą w popularnych paradokumentach o tematyce spiskowej. Tak jak zalecają ich autorzy – „sprawdź to sam”. Dlatego jeżeli przestałeś ufać mediom (i słusznie), ale twój światopogląd zaczął być oparty na tych paradokumentach (niesłusznie), to czytając poniższe informacje możesz poczuć pewien dyskomfort.

    W 1963r. John Kennedy pięć miesięcy przed śmiercią wydał prezydencki Rozkaz Wykonawczy 11110. Popularna teoria spiskowa zakłada, że prezydent za pomocą tego dekretu miał zlecić emisję dolara w oparciu o rezerwy srebra rządu federalnego, żeby ominąć w ten sposób „prywatny Bank Centralny” FED. Miało to przywrócić USA kontrolę nad pieniądzem, ponieważ od 1913r. FED miał być monopolistą kontrolującym w USA emisję pieniędzy „bez pokrycia”.

    Według tej wersji pierwszy raz od 50 lat pojawiło się na rynku 4.3 miliarda mających pokrycie w srebrze dolarów w postaci banknotów o nominale 2 i 5 dolarów[1]. Jednak po zabójstwie Kennedy’ego jego następca, Lyndon Johnson, miał wstrzymać dalsze wprowadzanie ich na rynek. I żeby uniknąć podobnej samowolki rządowe srebro zostało wyprzedane – zgodnie z wolą „tajnych stowarzyszeń, które kontrolują świat i pieniądz”.

    Idea walki z monopolem FEDu brzmi romantycznie, jednak ile jest prawdy w historii o „ostatnim prawdziwym prezydencie USA”?

Washington simpson00.com
Washington
70x100cm, akryl na płótnie,

Trzeba stwierdzić, że historia o samozwańczej walce Kennedy’ego z FEDem jest niespójna i wynikająca z nieznajomości faktów historycznych:

    Po pierwsze – FED, jako powołana ustawą instytucja, nie jest prywatny[2][3]. Czy zasadne jest nazywanie instytucji „prywatną”, kiedy jej prezesa mianuje przedstawiciel władzy, czyli prezydent, a jej zyski są w całości transferowane do państwa[4]?

    Po drugie – nawet po utworzeniu FEDu w 1913r. rząd USA cały czas drukował własne banknoty 1, 2, 5, 10-cio dolarowe. Prawo do podjęcia takiej decyzji ustawowo miał Departament Skarbu.

    Departament Skarbu emitował rządowe dolary „U.S. Note”, które do 1933r. oparte były na parytecie złota (na terenie USA). W obiegu krążył również drugi rodzaj rządowego pieniądza, który miał oparcie w srebrze, czyli tzw. „Silver Certificate” (jego emisja w USA była praktykowana od XIXw.[5]). W następstwie reformy New Deal, w 1934r. wprowadzono „Silver Purchase Act”, czyli ustawę zwiększającą ilość srebra gromadzonego przez państwo. Oznaczało to bandyckie zmuszenie obywateli do przekazywania kruszcu rządowi – pod groźbą kary więzienia (rok wcześniej w 1933r. Roosevelt wykonał podobny manewr ze złotem[6]). Ale co jest tu najistotniejsze, w ramach tej ustawy, prawo do zlecania emisji „Silver Certificate” zyskali także prezydenci. I często z niego korzystali[7].

    W związku z tym okazuje się, że Kennedy nie mógł być pierwszym prezydentem, od momentu powstania FEDu, który zlecił emisję dolara opartego na srebrze. Jak widać przed nim z takiej możliwości korzystali inni prezydenci, którzy nie ginęli z tego powodu. A tym bardziej nie musieli korzystać z opcji „Executive Order”, bo uprawnienia do podjęcia takiej decyzji mieli zagwarantowane ustawowo od 1934r.

    Czyli od 1913r. podział był następujący – rząd emitował banknoty o niskich nominałach, a FED o wysokich. Rządowe pieniądze można było poznać po wydrukowanej informacji „United States Note” (z czerwoną pieczęcią) lub „Silver Certificate” (z niebieską pieczęcią). Natomiast wyemitowane przez FED oznaczone są jako „Federal Reserve Note” (z zieloną pieczęcią), i tylko takie można spotkać dzisiaj w obiegu:

zestawienie 5 dolarówek z różnych okresów5 dolarów

    Po trzecie – dlaczego na rządowych banknotach wydrukowanych za prezydentury Kennedy’ego nie znajdziemy określenia „Silver Certificate”? I dlaczego nie pojawia się na nich inna bardzo istotna fraza: „In silver payable to the bearer on demand”, co zawsze było zapewnieniem, że takie pieniądze można wymienić na rządowe srebro?

    Prezydent w dniu podpisania Rozkazu Wykonawczego 11110 najpierw podpisał tzw. „Public Law 88-36”. Za jego pomocą anulował „Silver Purchase Act z 1934r.”, dzięki któremu rząd miał wspomniany monopol na gromadzenie srebra w kraju. Czyli zlikwidowana została baza, na której oparta była emisja „Silver Certificate” (pokrycie w srebrze).

    Dodatkowo, 50 lat po powstaniu FEDu, „Public Law 88-36” upoważniło Rezerwę Federalną do drukowania nominałów mniejszych niż 5 dolarów. Po co? Ponieważ, jak się okazuje, FED nie mógł wcześniej emitować 1 i 2 dolarów[8]. I właśnie JFK to zmienił! Za jego prezydentury FED ostatecznie został decyzyjnym monopolistą przy zlecaniu drukowania dolara.

    Jak widać Rozkaz Wykonawczy 11110 nie mógł dotyczyć rozpoczęcia emisji banknotów opartych na srebrze. W końcu Kennedy nie musiałby robić tego za pomocą specjalnego dekretu, a tym bardziej w momencie, kiedy wprowadził przepis pozbawiający państwo przywileju gromadzenia rezerw srebra potrzebnych do emisji „Srebrnych Dolarów”.

    Po czwarte – głównym założeniem i treścią dekretu Kennedy’ego było przekazanie Sekretarzowi Skarbu (Ministrowi Finansów), niepotrzebnych już prezydenckich uprawnień do emisji „Silver Certificate”. Wynika to z samej treści dekretu[9]. Nawiązywał on do wcześniejszego Rozkazu Wykonawczego 10289 z 1951r. wydanego przez prezydenta Trumana, który również przekazał część prezydenckich uprawnień Departamentowi Skarbu.

    Czyli w związku z wprowadzeniem „Public Law 88-36″ Departament Skarbu stracił możliwość drukowania pieniędzy. Rozkaz Wykonawczy przywrócił część tych uprawnień. Zostały one ograniczone do możliwości tłoczenia bilonu, czyli okazjonalnych i pamiątkowych monet, co jest furtką dla kolejnych keynesowskich pomysłów. Jakiś czas temu noblista Paul Krugman zaproponował bicie przez rząd platynowych monet o wartości 1 bln dolarów[10]. Czy w związku z tym przeprowadzono zamach na życie Paula Krugmana?

    Po piąte – żeby uściślić temat emisji pieniędzy w USA od strony technicznej. FED gotówki nie drukuje. O ile pieniądze nie zostaną wyemitowane w formie zapisu na koncie, to ich dodruk zlecany jest rządowym agencjom podlegającym Departamentowi Skarbu. Banknoty drukuje Bureau of Engraving and Printing, a bilon trochę mniej zależna od FEDu rządowa mennica U.S. Mint, która kilka razy wybiła srebrnego dolara z wizerunkiem Roberta Kennedy’ego[11]:

kennedy silver coin dolar

    I jak się okazuje, ostatnia seria dolarów „Silver Certificate” rzeczywiście została wydrukowana w ilości ok. 4,6mld. Ale w 1957r., czyli na 4 lata przed zaprzysiężeniem Kennedy’ego[12]. W związku z tak dużą ilością banknotów wpuszczonych wtedy do obiegu, kolekcjonerzy nie uznają ich za specjalny rarytas[13].

    Podsumowując: Departament Skarbu nigdy nie wyemitował na zlecenie Kennedy’ego pieniędzy opartych na srebrze. Dowodem samym w sobie są banknoty z tego okresu. Za jego kadencji w 1963r. Departament Skarbu ostatni raz wydrukował rządowe banknoty, ale „U.S. Note”, a nie „Silver Certificate”. Wszystko w celu zastępowania nimi tych zużytych i znajdujących się od lat w obiegu małych nominałów „U.S. Note’s” i wycofywanych zupełnie „Silver Certificate’s”[14].
    I ostatecznie w 1968r. rząd wstrzymał możliwość wymiany na srebro dolarów „Silver Certificate”, co było złamaniem umowy wypisanej na tego typu banknotach[15] (natomiast dolar „U.S. Note” w międzynarodowych rozliczeniach był wymienialny na złoto do 1971r., czyli do tzw. szoku Nixona[16]).

Dlaczego w 1963r. Kennedy pozbył się monopolu na gromadzenie przez rząd rezerw srebra?

    Ta decyzja nie była specjalnie podejrzana. Jak to już bywa, regulacja gospodarki przez rząd generowała niezdrowe sytuacje. Na przełomie lat 50/60-tych miał miejsce szybki rozwój gospodarczy kraju na interwencjonistycznych sterydach[17], a państwowy monopol na gromadzenie srebra wiązał się ze sztucznym ustalaniem jego ceny. Na tak ograniczonym rynku zapotrzebowanie na srebro rosło, a w związku z tym i jego faktyczna (czarnorynkowa) cena. Dlatego srebrne monety oraz wymienialne na ten kruszec banknoty zaczęły być bardziej wartościowe, niż wskazywał na to ich nominał[18]. Efekt był taki, że obywatele zaczęli gromadzić „Silver Certificates” albo je przetapiać (prawo Kopernika-Greshama). W celu powstrzymania takiego procederu rząd postanowił uwolnić (wyprzedać) gromadzone zasoby tego kruszcu, i trzeba było zaprzestać emisji „Silver Certificate”, w czym Kennedy miał swój udział.
    Z nieco podobnym problemem zmagano się w Polsce, ponieważ wartość materiału, z którego robiono groszówki, była wyższa niż wskazywał na to ich nominał[19].

Inne mity dotyczące emisji pieniądza, FEDu oraz Roberta Kennedy’ego

    Jak zostało wspomniane, Kennedy zrzekł się prezydenckich uprawnień do emisji pieniądza na rzecz Sekretarza Skarbu. A był nim wtedy C. Douglas Dillon – przyjaciel Johna D. Rockefellera III. To chyba powinno budzić wątpliwości, co do interpretacji, że prezydent chciał odciąć się od wpływów rodzin i banków „kontrolujących świat” (w rozumieniu zwolenników teorii spiskowych)?
    Dla porównania – podobne wątpliwości budzą faktyczne intencje Baracka Obamy, który na stanowisku Sekretarza Skarbu obsadzał ludzi powiązanych z bankowością i wall street – najpierw Timothy’ego Geithnera (optującego oczywiście za kolejną ingerencją państwa w rynek, czyli bailoutem banków), a następnie Jacka Lewego.

    Wątpliwości powinien wzbudzać również inny członek rządu powołany przez Kennedy’ego na stanowisko podsekretarza stanu ds. wschodnich. Był nim William Averell Harriman, który razem ze swoim przyjacielem, Prescottem Bushem, wspierał finansowo NSDAP[20][21], co także jest pożywką dla teorii spiskowych nieuwzględniających kontekstu historycznego.

    Natomiast pieniądz nie jest tworzony „tylko z powietrza”. Gdyby faktycznie tak było, to już dawno nastąpiłaby światowa hiperinflacja. Nie bez powodu dolar nazywany jest petro-dolarem, ponieważ standard „czarnego złota” najwyraźniej miał zastąpić kruszcowy system monetarny (bimetaliczny). Teoretycznie emisja pieniądza dalej związana jest z wartością dóbr i usług w gospodarce, ale, w błędnym założeniu, ciągle poprzez państwowy monopol – tym razem oparty o system rezerwy cząstkowej (który przez to, jako taki, jest niepotrzebnie demonizowany). Taki system kreacji pieniądza, realizowany w ramach keynesowskiej polityki inflacyjnej Banków Centralnych, ma wielkie wady[22]. A na pewno z perspektywy osoby oszczędzającej gotówkę, ponieważ pieniądz z roku na rok traci na wartości[23].

    Dlatego państwa nie powinny mieć monopolu na emisję pieniądza[24]. Nawet opartego na standardzie srebra lub złota, ponieważ wcale nie zmienia to sytuacji na lepsze[25]. W końcu taki wariant również ma dużą wadę – państwo musi skupować ogromne ilości metali szlachetnych z rynku, co prowadzi do zaburzenia cen, i z czasem do rządowego quasi-monopolu. Udowadnia to przykład historii „Silver Certificate” czy „Gold Certificate; kiedy potencjał gospodarki rośnie, a w tym zapotrzebowanie na pieniądz, to państwo przestaje być w stanie utrzymywać wymagane rezerwy kruszcu (Dylemat Triffina). A tym bardziej, jeżeli i inne kraje opierają swoje pieniądze na złocie lub srebrze. Czym to się kończy pokazała historia Chin z lat 30-tych XXw., które musiały odejść od standardu srebra właśnie ze względu na skupowanie go w dużych ilościach przez USA[26].

    Jak widać Kennedy swoimi działaniami tylko realizował długofalową politykę monetarną Stanów Zjednoczonych. I sprzyjał FEDowi. A „banksterzy”, korzystający z rozszerzania władzy państwa nad gospodarką, „na bank” nie mieli powodów, żeby go uciszyć.

———————————————————————————————————————
   
P.S.: Poniżej zmanipulowane i pocięte antykomunistyczne przemówienie Johna Kennedy’ego – oryginalnie skierowane do prasy w 27.04.1961r. w Hotelu Waldorf-Astoria (Nowy Jork). Zdania wypowiedziane przez Kennedy’ego zostały wyrwane z kontekstu całego przemówienia oraz zestawione ze sobą na potrzeby paradokumentów o tematyce spiskowej. Udowadnia to zapis całego wystąpienia[27]:

    I dla porównania przemówienie z 01.17.1961r. generała armii USA oraz prezydenta Dwighta D. Eisenhowera będące ostrzeżeniem przed szkodliwym oddziaływaniem i rosnącymi wpływami przemysłu militarnego – bazującego na kontraktach państwowych. Aby zostać dobrze zrozumianym Eisenhower wyraził się bardzo precyzyjnie, co o tym myśli, w trakcie wystąpienia telewizyjnego na żywo:


Mit Rozkazu Wykonawczego 11110

Za chwięlę dalszy ciąg programu:

    Ponadczasowi i jedyni w swoim rodzaju Mann i Materna w ZCDCP. O sensowności mnożenia podatków, ZUSie, absurdach ciągle rozrastającej się władzy polityków, biurokracji oraz o wszechobecnym interwencjonizmie państwowym wkraczającym wszędzie tam, gdzie jest to najmniej potrzebne:

Rozmowa ze specjalistą od podatków:


Rozmowa z wicedyrektorem departamentu jednego z ministerstw:


Minister Bytu:


Minister Przedszkolnictwa:


Minister Handlu Zagranicznego:


Absurd podatków:


Rozmowa z posłem:


Rewolucja to – Wojna – bo Rewolucja


   
  Revolution is not a dinner party, nor an essay, nor a painting, nor a piece of embroidery; it cannot be advanced softly, gradually, carefully, considerately, respectfully, politely, plainly, and modestly. A revolution is an insurrection, an act of violence by which one class overthrows another.

mao zedong



Ewolucja to Pokój, Pokój bo Ewolucja
Wchodzę,
Kłamstwo to Kryzys, Kryzys bo Kłamstwo
Sprawdzam,
Rewolucja to Wojna, Wojna bo Rewolucja
Pasuję,

S


No i po Street Party 11 listopada:

reclaim the streets

Igrzyska

    Raz krzyż, raz tęcza. Jeden symbol z medialną łatką zacofania, drugi – postępu. W zależności od przekazu, jeden ma się podobać, a drugi nie. Pojawili się radykalni obrońcy krzyża i tak samo radykalni przeciwnicy. Są już radykalni obrońcy tęczy i ich oponenci. „Patrioci” i „inteligenci”! Nienawidźcie się i dzielcie w sprawach kulturowych i na co powinny być rozdawane przez państwo wasze pieniądze! Publiczne igrzyska trwają!

    Pomijając już temat, jakim jest wszystkim znana, ale zapomniana inżynieria społeczna, pojawia się pytanie, komu najbardziej sprzyja podsycanie i wyolbrzymienie pewnych sytuacji? Kto czerpie największe korzyści z narastających podziałów wśród ludzi? Może ten, któremu zależy na przepchnięciu np. nowelizacji ustawy o zgromadzeniach publicznych [1]? A wszystko oczywiście przy silnym wsparciu mediów, najczęściej pokazujących wydarzenia jednostronnie [2]?

    Po wydarzeniach, jakie miały miejsce podczas obchodów święta w 2011, 2012 i 2013r., gdzieniegdzie przebijały się informacje o nieprawidłowościach w działaniach policji. Za każdym razem temat był bardzo szybko pacyfikowany, uznawany za niedorzeczny i obracany w żart przez każdą ze stron biorących udział w starciach. Byle nie wygrała racja jednej z opcji. A jednak ktoś, gdzieś, kogoś kopał. W końcu okazało się, że policjant po cywilnemu przechodnia. Wszystko nagrane, kto chciał się wysilić i zajrzeć w dalsze rejony internetu niż plotek.pl to zobaczył [3] i uwierzył albo zwątpił… w system sprawiedliwości. Policjanta składającego fałszywe zeznania najpierw otoczono opieką, a ofiarę skazano na 3 miesiące [4].

    Słuszne zastrzeżenia, co do dziwnego zachowania policji w 2013r. zgłosił także skłot „Przychodnia” [5]. Jak wiadomo, na wysokości budynku „Przychodni”, od wyznaczonej trasy przemarszu tysięcy ludzi odłączyła się agresywna grupa zadymiarzy. I jak co roku beztrosko realizowała swoje plany w miejscach, gdzie znajdują się skłoty [6].

    I niestety na tym przykładzie widać, że z roku na rok następuje radykalizacja wśród każdej ze stron. Winą „atakujący” obarczyli mieszkańców skłotu, którzy mieli rzucać butelkami w tłum… z dachu budynku znajdującego się ponad sto metrów od trasy przemarszu. Natomiast obrońcy stwierdzili, że odpowiedzialny za bezsensowne ataki jest każdy, kto brał udział w Marszu Niepodległości (czyli tysiące ludzi) [7].

    Równie gładko wmanewrowano każdą ze stron w 2011r. Swoje oświadczenia musiała wystosować Krytyka Polityczna [8] i organizatorzy Marszu Niepodległości [9].

    Także wisienka na torcie, czyli medialnie konfliktująca społeczeństwo za jego własne pieniądze tęcza [10] została wyremontowana akurat tydzień przed pełnym starć świętem 11 listopada. Znajdowała się poza wyznaczoną trasą największego marszu. Spłonęła po raz piąty, tym razem w „asyście” spokojnie obserwującej całą sytuację policji [11]. O wysokim prawdopodobieństwie, że tęcza „stanie się celem ataków” wiedzieli nawet panowie z Pyta.pl [12]. Można tylko współczuć artystce (albo zazdrościć promocji?), której tymczasowy z założenia projekt został wplątany w jakieś cyniczne rozgrywki dzielące obywateli.

tecza pali sie

Konsekwencje i beneficjenci

    W związku z tak czytelnymi „przypadkami” działań państwa, antagonizującymi społeczeństwo, zastanawiające jest jak dużym zaufaniem co poniektórzy ciągle obdarzają oficjalną wersję „władzy”. A już najczęściej właśnie wtedy, kiedy jest to wygodne światopoglądowo i służy kreowaniu podziałów: jeżeli podczas protestów policja pierze przysłowiową „prawą stronę”, to cieszy się „lewa”, i na odwrót. A korzyści osiąga tylko ten, kto dzieli, rządzi i ustala prawo. A jest ono coraz bardziej restrykcyjne i dotyczy każdego, kto ma ochotę protestować. Patrząc na to, co dzieje się ostatnio na terenie Europy [13], lepiej szukać każdej okazji, żeby umotywować dokręcenie śruby na swoim terenie.

    Jak widać po odpowiednio nagłośnionej sytuacji (jak 11 listopada) pojawiają się pomysły zwiększania licznych uprawnień, jakie już posiadają różne służby. Dlatego smutnym faktem jest, że obecnie mamy więcej służb posiadających uprawnienia do używania broni palnej i inwigilacji obywateli niż za PRLu [14] [15] [16] [17]. Mowa jest także o forsowaniu surowszych kar dla obywatela, kiedy spróbuje szarpać się z policjantem będącym na służbie. Niby zrozumiałe, a jednak nie do końca, ponieważ żaden polityk czy dziennikarz nie wspomni o tym, żeby proporcjonalnie zaostrzać kary dla łamiących prawo policjantów [18].

    Także podczas konfrontacji zeznań świadków słowo policjanta z samego założenia traktowane jest przez sąd, jako bardziej wiarygodne od tego, co mówi cywil. Na linii obywatel – władza, to ciągle obywatel jest wrogiem. I tutaj wygląda to jak sprzed „transformacji ustrojowej”.


    A kiedy prowadzona jest dyskusja na temat zakazu zakrywania twarzy podczas legalnych zgromadzeń, można tylko powiedzieć – obywatelu bądź pewien, że niezależnie od poglądów politycznych, Tobie odbierze się tą możliwość. Natomiast policja prawa do zakrywania twarzy nie straci, a zwłaszcza podczas możliwych protestów, kiedy będzie okładała Cię pałkami. W najlepszym przypadku z guzami na głowie będziesz się zastanawiać, w jaki sposób kiedyś udało się Ciebie przekonać, żeby taki stan rzeczy zaakceptować.

    Żeby w 100% podsumować, o co chodzi, należy zajrzeć na podwórko zachodu (o wschodzie nie trzeba wspominać), uważanego cały czas za ostoję demokracji. Kto by pomyślał, że nawet tam podczas antyrządowych demonstracji zdarzają się prowokacje [19]:





    Nie łudźmy się, nasi rządzący bardzo szybko się uczą, zwłaszcza w sprawach kontroli obywateli i protestów (od zakupu broni po regulacje prawne i ustawy, do których odpowiednio przekonywane jest społeczeństwo). Dlatego warto mieć na uwadze materiały, jakie nagrywane są również podczas marszów z 11 listopada, czyli niezależnie od tego, którą opcję polityczną reprezentują:






    Prezydent Stalowej Woli o działaniach policji, które nie musiały polegać na „obrzucaniu swoich kolegów kamieniami” [20], aby można je było nazywać prowokacyjnymi [21]:


Domagajmy się większego udziału państwa w naszym życiu,
a igrzyska „lewo – prawo” będą mogły trwać dalej.


Exorbitancja władzy/kto kontroluje kontrolującego/państwo jako korporacja:

Swobody obywatelskie, czyli kto kogo kontroluje – Joanna Potocka


Fakty i mity na temat Iranu:

iran nastepny

Kilka faktów dotyczących Iranu, które w mediach są pomijane:

– Iran zamieszkuje 78mln ludzi. Jego mieszkańcy to w znacznej większości wyznający szyicki odłam Islamu Persowie, a nie Arabowie.

– USA, które od II wojny światowej praktycznie cały czas wspierają albo prowadzą działania militarne w różnych miejscach na świecie, zaliczyły do „osi zła” kraj, który przynajmniej od wieku nie był najeźdźcą w żadnym konflikcie.

– Warto zapoznać się z informacją, że zdanie „Izrael powinien zostać wymazany z mapy świata” budzi kontrowersje, ale również w dyskusjach o błędzie w tłumaczeniu wypowiedzi Ahmadineżada[1] [2].

– Przy okazji posiedzeń ONZ w Nowym Jorku, były prezydent Iranu kilkukrotnie spotykał się z przedstawicielami ortodoksów żydowskich na inicjowanych przez nich spotkaniach:

– National Geographic o społeczności żydowskiej zamieszkującej Iran (skupisko 25.000 wyznawców judaizmu – największe na bliskim wschodzie zaraz po Izraelu, w samym Teheranie znajduje się 25 Synagog):


– Około 64 procent studentów przyjmowanych na uczelnie w Iranie to kobiety. Przypomniała o tym Masoumeh Ebtekar, pierwsza w historii tego kraju kobieta na stanowisku wiceprezydenta[3].

– W ilości przeprowadzanych operacji zmiany płci na świecie przoduje Tajlandia. Drugi jest Iran. Opieka zdrowotna tego kraju w połowie refunduje koszt operacji tego typu (jako że homoseksualizm jest zakazany osoby o tej orientacji decydują się na zmianę płci, co najwyraźniej wspiera władza, ponieważ jest zgodne z prawem szariatu[4].

– Muzeum Sztuki Współczesnej w Teheranie posiada największe zbiory sztuki nowoczesnej i współczesnej zaraz po Europie i USA. Dzieła, zgromadzone przez Szacha, wyceniane są na ok. miliard dolarów:

– W 1942r. Iran, będąc pod kontrolą aliantów, zapewnił pomoc polskim żołnierzom pod dowództwem gen. Władysława Andersa. W wyniku ewakuacji z ZSRR, w Iranie znalazło się około 116 000 Polaków[5].

Dlaczego Iran ma powody, aby sprzeciwiać się polityce zagranicznej, prowadzonej przez USA i ich tzw. sojuszników:

– 22 sierpnia 1953 roku – CIA przeprowadziła zamach stanu (Operacja Ajax) wymierzony przeciwko demokratycznie wybranemu premierowi Iranu Mohammedowi Mossadekowi, który postanowił znacjonalizować wydobycie ropy naftowej*. Po przewrocie nowym premierem mianowano generała Faizollaha Zahediego, który został dyktatorem i marionetką USA[6]:
*autor nie popiera nacjonalizacji prywatnej własności. Natomiast sposób, w jaki British Petrol (wcześniej Anglo-Persian Oil Company) uzyskał monopol na wydobycie ropy naftowej w Iranie przed 1954r. nie miał nic wspólnego z legalnymi procesami wolnorynkowymi[7].

Dokument Planete CIA w Iranie:

– 1957 – powstaje SAWAK, tajna i brutalna policja odpowiedzialna za mordowanie, torturowanie i więzienie tysięcy przeciwników reżimu. SAWAK został utworzony z pomocą zachodnich służb wywiadowczych – brytyjskiej MI6, CIA oraz izraelskiego Mosadu.

– 5 czerwca 1963 – w wielu miejscach Iranu odbyły się masowe protesty przeciwko wspieranej przez USA autorytarnej władzy szacha Mohammada Reza Pahlawiego. W wyniku ostrej reakcji armii zginęło ok. 15 000 ludzi. Rozpoczyna się jeden z najkrwawszych okresów w dziejach kraju.

– grudzień 1978 – pięć milionów ludzi zgromadziło się na gigantycznej demonstracji, podczas której uczestnicy domagali się usunięcia szacha. W Teheranie armia strzela do demonstrantów (Czarny piątek).

– 4 listopada 1979 – radykalizacja antyamerykańskich nastrojów doprowadza do zajęcia ambasady USA w Teheranie przez tłum prowadzony przez kilkuset studentów[8].
    W ciekawy sposób historię Iranu oraz terror rządów Szacha opisał Ryszard Kapuściński w książce Szachinszach. Natomiast rosnący opór i radykalizacja nastrojów społecznych w Iranie, z perspektywy izraelskiego personelu, została przedstawiona w dokumencie Planete Iran – Izrael. Przed rewolucją:

– 22 września 1980 – po zmianie rządów w Iranie, kraj został zaatakowany przez Irak. Przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, które w tym czasie współpracowały z Saddamem Husajnem i szkoliły m.in. przyszłą organizację Osamy Ibn Ladena do walki z ZSRR na terenie Afganistanu[9].

Donald Rumsfeld i Saddam Husajn – nagranie ze spotkania w 1983r.

– 1980/1988 – W czasie działań wojennych Irak masowo używał swojego arsenału chemicznego przeciwko wojskom Iranu. CIA służyła informacjami wywiadowczymi dla podniesienia efektywności ataków. Odbyło się to przy milczącym poparciu krajów zachodnich, które broń chemiczną wcześniej dostarczyły Irakowi[10][11].

– 3 lipca 1988 – rakieta wystrzelona z amerykańskiego krążownika USS Vincennes, patrolującego Zatokę Perską, strąciła irańskiego Airbusa. Na pokładzie samolotu było 290 pasażerów + załoga. Nikt nie przeżył.

– 2001 – po wydarzeniach z 11 września 2001r. szyicki prezydent Iranu, Chatami udzielił poparcia USA w wojnie z reprezentującymi odłam sunnizmu afgańskimi Talibami. Dyplomacja irańska odegrała pozytywną rolę podczas konferencji w Bonn. Kilka dni później, prezydent USA George W. Bush umieścił Iran w „osi zła”, obok Iraku i KRL-D.

– Po 2002r., kiedy Stany Zjednoczone dokonały blitzkriegu w Iraku w oparciu o sfałszowane dane wywiadowcze, kolejnym agresorem został okrzyknięty Iran. Od tego momentu zachodnie media przedstawiają sytuację tak, jakby to Persowie cały czas grozili atakiem. Pomijając fakt, że grożą, ale najczęściej odpowiedzią na planowany atak ze strony USA czy Izraela.

– 17 luty 2008 – Rozpoczyna działalność Irańska Giełda Naftowa. Jest to jedyna giełda, na której można rozliczać się za ropę przy pomocy innych walut niż dolar. Podobne projekty miały uruchomić kraje takie jak Irak i Libia[12].

– 2010 – Hillary Clinton przyznaje w oficjalnej wypowiedzi, że największe finansowe wsparcie dla terroryzmu islamskiego pochodzi z sunnickiej Arabii Saudyjskiej[13][14]. Jest to o tyle istotne, ponieważ przez lata informowano, że głównym źródłem miał być szyicki Iran, pomimo że jego działania (wsparcie dla Hamasu, Hezbollahu, Armia Mahdiego) skupiają się na bliskim wchodzie, a nie – tak jak w przypadku sunnickich odłamów islamu, na ekspansji w świecie zachodnim.

– 2012 – Ośrodek Zwalczania Terroryzmu Akademii Wojskowej West Point rozwiewa powtarzane przez lata kłamstwo o rzekomej współpracy szyickiego Iranu z sunnicką organizacją Osamy Ibn Ladena[15].

– styczeń 2012 – Irański specjalista w dziedzinie atomistyki, profesor Mostafa Ahmadi Roshan, zginął w zamachu terrorystycznym przeprowadzonym w Teheranie. O zamach oskarżono agentów Izraela i USA[16]. Pod koniec 2010r. w Teheranie miały miejsce podobne dwa zamachy terrorystyczne, w których śmierć poniósł specjalista zajmujący się energią jądrową, a drugi został ranny. Oficjalnie wiadomo, że Mossad zamordował co najmniej 4 irańskich ekspertów w dziedzinie atomistyki[17], oraz jednego do spraw cybernetyki[18][19][20].

iran graffiti

   Jak widać ten wieloletni konflikt interesów na linii Iran – USA ciężko oceniać w czerni i bieli. Czy w takiej sytuacji można się dziwić, że aktualnie panująca tam władza religijna mogłoby mieć ochotę wejść w posiadanie broni jądrowej, żeby ostatecznie odstraszyć potencjalnych agresorów (o ile te doniesienia są prawdą[21])?

    Jedno jest pewne. W całym sporze na pewno nie chodzi o to, że w Iranie panuje ustrój polityczny, łączący elementy nowoczesnej demokracji z religijnym dyktatem i odrzucający prawa sprzeczne z naukami Koranu. Jest to wewnętrzna sprawa tego kraju. Jednak, jeżeli ktoś uważa, że szerzenie zachodnich standardów upoważnia do przeprowadzania interwencji, to powinien najpierw postawić pytanie: dlaczego Stany Zjednoczone nie wymogły przeprowadzania „demokratycznego porządku” u ich sojusznika – wahhabickiej Arabii Saudyjskiej, gdzie nie ma nawet zalążków demokracji i system jest o wiele bardziej opresyjny, a tym bardziej wobec osób o innym wyznaniu?

    Także zastanawiająca jest retoryka ze strony zachodu w kontekście możliwości posiadania broni atomowej przez Iran[22]. Zwłaszcza że krajem, który nigdy nie wpuścił Inspektorów Agencji Atomowej do siebie jest Izrael:

Dokument BBC Tajna broń Izraela:

    Według różnych źródeł, od momentu interwencji w Iraku zginęło około 1mln Irakijczyków[23]. I jak widać taka polityka zagraniczna prowadzona przez rządy USA jest obarczona licznymi błędami, a kolejnym prezydenckim kandydatem do Oscara za pierwszoplanową rolę aktorską powinien być Barack Obama. W końcu za utrzymanie Guantanamo, setki zamordowanych cywilów przez Drony oraz interwencję w Libii pokojowego Nobla już ma.