Archive for the 'Państwowy Korpo Burdel' Category

Escape Rooms w pop up gallery:

john keynes

    Instalacja „Panic Room – Luzowanie ilościowe” zaprezentowana podczas wystawy Escape Rooms.

    Na zdjęciu portretowym znajduje się ekonomista John Keynes – twórca obowiązującej od ponad 50-ciu lat polityki gospodarczej państw.
Keynes uważał, że to popyt i konsumpcja zapewniają stały rozwój gospodarczy, a państwa powinny je napędzać poprzez interwencjonizm na rynku. Na przykład za pomocą podaży pieniądza, co ostatnio realizowały Banki Centralne w ramach tzw. „luzowania ilościowego„.

    Natomiast za szkodliwe dla gospodarki Keynes uważał gromadzenie oszczędności wśród obywateli. Żeby to utrudnić, i promować tym samym zaciąganie kredytów w celu bieżącej konsumpcji, państwa w swojej polityce monetarnej powinny manipulować wysokością stóp procentowych oraz utrzymywać na rynku inflację (realizowane jest to w ramach tzw. „bezpośredniego celu inflacyjnego”).

    Skutkiem tych rozwiązań jest m.in. rosnące zadłużenie i ciągły spadek siły nabywczej pieniędzy, co zaczęto nazywać „podatkiem inflacyjnym”, którym państwo obciąża nieświadomych tego obywateli (dosłownie oznacza to, że stopniowo są okradani z wartości gromadzonych oszczędności – z korzyścią dla rządu).

    John Keynes w 1944 r. wziął udział w konferencji w Bretton Woods będąc jednym z pomysłodawców Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Banku Światowego, a powstanie tych instytucji pozwoliło wprowadzić m.in. jego pomysły na poziom międzynarodowy.

    Polityka silnego interwencjonizmu państwowego w gospodarkę, czyli keynesizm, jest wiodącym nurtem makroekonomicznym na świecie.
Przeciwny pogląd na rolę państwa oraz oszczędności w gospodarce prezentują przedstawiciele i analizy Austriackiej Szkoły Ekonomii, widząc w interwencjonistycznych pomysłach Keynesa źródło poważnych kryzysów gospodarczych na świecie.

john keynes


Kupa Śmiechu:

simpson

simpson

simpson



Państwowa kultura i sztuka, czyli ciągle jak za PRLu

pochód 1 maja
Pochód z okazji 1 maja, Warszawa lata 40-te.

    Celem poniższej analizy nie jest deprecjacja funkcji czy znaczenia sztuki. Tak jak w przypadku tekstów Państwowa sztuka zaangażowana i Historia rozwoju sztuki…, jest to kolejny zbiór przykładów przedstawiających skalę uzależnienia kultury i sztuki od państwa i jego instytucji – mającego, tak jak kiedyś, monopol na jej finansowanie, a co zawsze kończy się upolitycznieniem działalności artystycznej.

    I z dużą dozą naiwności można liczyć na to, że w związku z działalnością rządów PiSu nawet najbardziej zagorzały zwolennik przymusowego finansowania m.in. kultury i sztuki z podatków zaczął dostrzegać mankamenty takiego rozwiązania. Bo jak wiadomo, na szczeblu ministerialnym doszło do wyraźnej zmiany. Pojawili się ludzie z „nową” wizją funkcji sztuki i państwowych instytucji kultury. Naturalnie, to samo dotyczy instytucji kultury zależnych od władz lokalnych, bo nie ma tu większej różnicy – mechanizm i konsekwencje jego działania są dokładnie takie same.

ms2 muzeum sztuki
Marek Włodarski (Henryk Streng) – Demonstracja Obrazów, olej na płótnie, 1933r.

    Dla zobrazowania skali problemu na poniższym obrazku zostały zaprezentowane muzea, galerie, instytucje, instytuty, ośrodki kultury, media, które są zależne od finansowania ze strony państwa, czyli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego albo władz lokalnych. Nie sposób było przedstawić wszystkie – na pewno zostały pominięte liczne miejskie Biura Wystaw Artystycznych (BWA) i Domy Kultury, jak również państwowe instytucje związane z teatrem, filmem i muzyką. Trzeba pamiętać, że wiele z nich zajmuje się przyznawaniem grantów czy stypendiów dla artystów. I warto dodać, że Akademie Sztuk Pięknych (oraz Szkoły Teatralne i Filmowe, Akademie Muzyczne) podlegają MKiDN, a nie Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego:

państwowe instytucje kultury

    Dotychczas w większości instytucji dominowały środowiska lewicowe, liberalne światopoglądowo, które siłą rzeczy prezentowały sztukę bliską takim poglądom, a po zmianach można spodziewać się promocji linii bardziej konserwatywnej, prawicowej. Jednak jest coś, co łączy jedną i drugą stronę. Wiara w paternalistyczną funkcję państwa oraz krytyka liberalizmu gospodarczego, wolności gospodarczej, „neoliberalizmu”, czy kapitalizmu jako takiego. Tutaj różnice między nimi oparte są tylko na stosowanej retoryce – uspołecznienie lub upaństwowienie wymienia się z unarodowieniem lub repolonizacją. Czyli w konsekwencji sprowadza się to do tego samego.
    A z perspektywy wolności jednostki i zawodu artysty brak specjalnych różnic w kwestiach gospodarczych między tymi opcjami ma bardzo istotne znacznie. Jednym i drugim chodzi o ograniczanie swobód, które zostają poddane przymusowi oraz kontroli władzy wszechogarniającego państwa.

    I poparcie dla takiej sytuacji odzwierciedlają prezentowane albo promowane przez państwowe instytucje wystawy, wykłady czy działania artystyczne. Poniżej kilka spośród wielu przykładów.

1

    Pierwszy z nich, to Muzeum Sztuki MS2 w Łodzi. Znajduje się na terenie Manufaktury – dużego komercyjnego kompleksu handlowego. Od 2014r. stała ekspozycja Muzeum nosi tytuł Atlas nowoczesności i prezentuje jego bardzo ciekawą i bogatą XX i XXI wieczną kolekcję. A celem pokazania kolekcji jest „badanie, reinterpretacja i aktualizowanie znaczeń znajdujących się w niej dzieł” poprzez skupienie się na „zjawiskach, które w powszechnym odczuciu wiążą się z tym, co nowoczesne, takich jak: emancypacja, autonomia, industrializacja, kapitał, urbanizacja, eksperyment, mechanizacja czy rewolucja”[1].

    W związku z tym, na samym początku wystawy widz trafia do strefy poświęconej zjawisku „Kapitału”. Z planszy o wysokości ok. 2 metrów można dowiedzieć się, że:

państwowe instytucje kultury

    Jak widać, jest to nachalna i jednostronna ocena kapitalizmu, co jest o tyle ciekawe, że inna część wystawy poświęcona została właśnie propagandzie. W końcu jakość analizy kapitalizmu Karola Marksa w kręgach naukowych od początku opublikowania była poddawana krytyce[2]. Niestety są i inne wątpliwości w pomyśle „zreinterpretowania na nowo” dzieł artystów przez pryzmat poglądów kuratorów.

    Na przykład prace Władysława Strzemińskiego, twórcy teorii unizmu w sztuce, zostały umieszczone w kontekście, z jakim artysta raczej sam by się nie zgodził. W związku z życiowymi doświadczeniami i pomimo lewicowych poglądów, które kształtowały się w realiach rosyjskiego zaboru, panowania bolszewików, a następnie w II RP – pod rządami sanacji i Józefa Piłsudskiego – członka i przywódcy Polskiej Partii Socjalistycznej.

    Około 1922r. Strzemiński wraz z żoną, rzeźbiarką Katarzyną Kobro, przeniósł się ze Smoleńska do Polski (sztuka awangardowa przestała być przez bolszewików akceptowana). W 1927r. wziął udział w międzynarodowej ekspozycji Machine Age[3], która odbyła się w Nowym Jorku, a w 1934 i 1939r. wykonał małe prace na tekturze pt. Bezrobotni i Robotnicy, które umieszczono we wspomnianej części poświęconej marksistowskiej krytyce kapitalizmu:

państwowe instytucje kultury

    Podsumowaniem kontrowersyjności takiego zabiegu jest dramatyczna historia Strzemińskiego po wojnie:

    „W tych ponurych czasach stalinizmu w Polsce nie było miejsca na indywidualizm artystyczny i awangardę (…).
    Strzemiński nie podporządkował się doktrynie Sokorskiego [Ministra Kultury] i zapłacił za to śmiercią artystyczną. W ramach odwetu nie tylko pozbawiono go pracy na uczelni [Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi], ale także zamalowano stworzoną przez niego w Muzeum Sztuki w Łodzi Salę Neoplastyczną, a dzieła niezgodne z duchem socrealizmu przeniesiono do magazynów (…).
    (…) aby przeżyć imał się różnych zajęć, w tym malowania plakatów i projektowania sklepowych dekoracji. Wielki artysta został sprowadzony do roli czeladnika. Nie mógł podjąć innej pracy, gdyż w trakcie I wojny światowej stracił rękę i nogę, był inwalidą (…)”[4].

    Władysław Strzemiński zmarł w nędzy 26 grudnia 1952r., zniszczony przez system w swoich założeniach skrajnie antykapitalistyczny.

    Tymczasem socjalizmu i jego krytycznej analizy próżno szukać wśród omówionych na wystawie zjawisk XX i XXI wieku. Tylko pod hasłem „rewolucja” pojawia się wzmianka o „radzieckim eksperymencie” przeprowadzonym w Polsce:

ms2 muzeum sztuki

    Takie przedstawienie problemu zapewne wynika z poglądu, że socjalizm, wdrażany za pomocą państwa, niejedną ma twarz, więc nie powinno się go o nic obwiniać. Koszmar „radzieckiego eksperymentu”, i nie tylko tego, był przykrym odchyleniem od normy, czyli efektem zdrady założeń Karola Marksa. Jednak według krytyków wprowadzanie na wielką skalę idei „sprawiedliwości społecznej”, opartej na kolektywizmie, zawsze będzie wiązać się z ograniczeniem i zdominowaniem jednostki, a ostatecznie z katastrofą społeczno – gospodarczą[5][6]).
    Mimo wszystko szkoda, że autorzy wystawy nie zastosowali podobnie „obiektywnego” i neutralnego podejścia w przypadku oceny kapitalizmu, który także ma swoje odcienie[7], ponieważ i na jego kształt ma wpływ chociażby panujący ustrój polityczny oraz skala ingerencji państwa w gospodarkę.

    Natomiast w kontekście tragicznej historii Strzemińskiego przypomina się sytuacja Zbigniewa Rybczyńskiego, którego film Kwadrad (1972r.) również znajduje się w kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi[8]. Artysta, laureat Oscara, w 2012r. wykrył i poinformował o nieprawidłowościach finansowych we wrocławskim Centrum Technologii Audiowizualnych, które jest nadzorowane przez MKiDN. W zamian został pomówiony przez ówczesnego ministra kultury, Bogdana Zdrojewskiego, co później udowodnił przed sądem. Po ogłoszeniu wyroku żona Rybczyńskiego wspomniała, jak państwowe dotacje na sztukę stają się narzędziem w rękach polityków, a przez co artyści boją się sprzeciwiać władzy[9]. Sam Rybczyński stwierdził, że chce zrezygnować z polskiego obywatelstwa w „formie protestu przeciwko państwu i machinie urzędniczej”[10].

2

    Innym przykładem jest wystawa Chleb i Róże. Artyści wobec podziałów klasowych zorganizowana w 2016r. przez państwowe Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Wystawa miała pokazać, „jak napięcie charakterystyczne dla obecnych konfliktów politycznych i społecznych w Polsce dotyka sedna świata sztuki i figury artysty. Jest to napięcie między elitami symbolicznymi i ekonomicznymi a osobami wykluczonymi z tak zwanego establishmentu; pomiędzy dostosowanymi do systemu kapitalistycznego i tymi, którzy czują się przezeń wykorzystani i poniżeni (…)”[11].

Muzeum Sztuki Współczesnej - Chleb i Róże

    Wystawa okazała się zwykłą manifestacją poglądów jej organizatorów, a nie obiektywną analizą uwikłania ludzi i sztuki w relacje ekonomiczne. O pluralizmie nie było mowy, a istotną inspiracją dla kuratorów był m.in. „Kapitał w XXI wieku” Piketty’ego[12] (inspiruje się nim także Jarosław Kaczyński[13]). Tymczasem sam Piketty zaczął wycofywać się z niektórych odważnych sformułowań zawartych w swojej książce[14].

    Warto przypomnieć, że taka wystawa została zorganizowana za publiczne pieniądze i w państwowym Muzeum, w kraju, w którym państwo ma zagwarantowany konstytucją monopol na finansowanie kultury i sztuki[15] (i nie tylko tu). Tak właśnie wygląda krytykowany przez wielu artystów „neoliberalny” kapitalizm w Polsce. Zobrazowaniem tego jest 45 miejsce Polski w rankingach wolności gospodarczej – daleko za Niemcami (26), Norwegią (25), Finlandią (24), Szwecją (19), Danią (18), Holandią (15), Wielką Brytanią (12), Irlandią (9), Szwajcarią (4), Nową Zelandią (3)…

    Jak widać jest to problem zupełnie nie badany przez zapraszanych artystów. I nie ma co się dziwić, ponieważ ich dobór odbywa się według odpowiedniego klucza, jakim są poglądy kuratorów, a czego podsumowaniem była okładka internetowego magazynu i plakat zaprezentowany podczas wystawy Chleb i Róże:

Muzeum Sztuki Współczesnej - Chleb i Róże
    Opis plakatu z FB MSN Warszawa: „Leszek Balcerowicz marzący o współczynniku Giniego równym zero (wskaźniku obrazującym nierówności dochodów) to jeden z czterech neoliberalnych ekonomistów zestawionych z utopijnymi hasłami gospodarczymi na plakatach zaprojektowanych przez Michaela Oswella z Janem Sową”[16].

    Powyższe zestawienie jest dosyć naciągane, ponieważ prof. Leszek Balcerowicz na pewno nie należy do fetyszystów współczynnika Giniego[17]. Jak widać po wystawie – apologeci współczynnika błędnie go interpretują, widząc w nim dowód na powiększającą się biedę na świecie, podczas gdy jest inaczej[18].

3

    Kolejny przykład, to sfinansowany z publicznych pieniędzy częstochowski Festiwal Art.eria, którego 6-ta edycja w 2016r. odbyła się pod hasłem Obszar wspólny, obszar miejski. Jak wyjaśniali organizatorzy: „Amerykański filozof Michael Hardt i włoski myśliciel Antonio Negri w swojej książce Imperium postanowili poddać intensywnemu badaniu ponowoczesny kapitalizm, trafnie zauważając, że współczesna rzeczywistość pogrążona jest w kryzysie prawa wartości (…). Jak twierdzą autorzy Imperium, „jest to praca, której wytworami są afekty, relacje społeczne, wiedza, obrazy, informacja, kody, formy życia i podmiotowości, która jest w coraz większym stopniu autonomiczna wobec kapitalistycznej kontroli”[19].

    Dodatkowo podczas Art.erii odbył się panel dyskusyjny. A przed jego rozpoczęciem, w ramach „budowania platformy wzajemnej komunikacji, która będzie sprzyjać integracji, zaangażowanej rozmowie, jak i wymianie doświadczeń”, oblano różnymi produktami spożywczymi baner z napisem „kapitalizm”:

art.eria

4

    Na zakończenie trzeba przypomnieć projekt Po kapitalizmie. Od egoizmu do wspólnoty, który wystartował w krakowskim Bunkrze Sztuki w 2012r.[18]. W ciągu dwóch dni przeprowadzono liczne anty kapitalistyczne panele dyskusyjne, odczyty referatów, a jak na blogu poinformowali pomysłodawcy projektu dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego: „Jego celem jest refleksja nad możliwością stworzenia systemu gospodarczego alternatywnego względem obecnie istniejącego”[20]. Pytanie, czy dobrze go zdiagnozowali?

    Podobnych inicjatyw realizowanych z podatków jest bardzo dużo. Wielu artystów, a tym bardziej tych, którzy osadzili się wokół państwowych instytucji i dotacji, z niepokojem przyjmuje zmiany we władzy oraz świadomość o jej wpływie na ich życie. Trudno się nie dziwić, zwłaszcza znając historię Władysława Strzemińskiego. Tylko, czy i w tym przypadku winnym takiej sytuacji okrzyknięty zostanie „neoliberalizm” albo kapitalizm?

Pouczenie podejrzanego:

simpson adbusting subvertising

    Od 1989r. rozrost państwa przyspiesza i nic dobrego z tego nie będzie, kiedy każdy aspekt ludzkiego życia objęty jest kontrolą:

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising



Częstochowa: Mural

simpson częstochowa
    Projekt został zrealizowany ze środków prywatnych, a przyczyny jego powstania zostały wyjaśnione na sosm.pl oraz w dużym skrócie na wyborcza.pl, dlatego jeszcze kilka szczegółów na temat pracy:

simpson częstochowa

    Symbolika umieszczona na koszulce przedstawia jałowe podziały, które urosły w Polsce do granic możliwości na przestrzeni ostatnich 27 lat. Krzyż wpisany w symbol sierpa i młota obrazuje „wybór” pomiędzy dwiema dominującymi i zwalczającymi się opcjami politycznymi (w potocznej retoryce i języku politycznym: „lewica – prawica”, „lewactwo – patrioci”, „komuniści – faszyści”, itd.). Co oznacza w praktyce ten podział? Narzucanie jednostce konserwatyzmu albo liberalizmu obyczajowego – oczywiście za pomocą instytucji państwa i za pieniądze zmuszanego do tego podatnika (a tak być nie musi – w kwestiach obyczajowych istnieją inne rozwiązania niekonfliktujące społeczeństwo).

    Również w sferze gospodarczej („społecznej” lub „narodowej” – w zależności od retoryki sprzedawanej wyborcom) te dwa nurty opierają się dokładnie na tym samym podejściu. Czyli na etatyzmie, paternalizmie, interwencjonizmie, keynesizmie. Oznacza to przymusowe eksperymenty fiskalne, monetarne i regulacyjne, czyli po prostu ograniczanie swobód ekonomicznych jednostki przez państwo, które wg „prawicy” i „lewicy” powinno kontrolować gospodarkę oraz życie prywatne obywatela (tymczasem To Nie Musi Być Państwowe).

    Całe przedstawienie, w tym postać, w ironiczny sposób wyraża naiwność jednostek, którymi manipuluje się i dzieli (inżynieria społeczna). Trzymając z dala od faktu, że u podstaw formy sprawowania rządów dwie strony tego jałowego konfliktu są do siebie bardzo zbliżone. Dlatego ręce rozłożone w geście religijnym nawiązują do wiary wyborców w rozrastające się państwo oraz w jego eksperymenty społeczne. Niezależnie od tego, która z opcji przejmie władzę rezultat będzie taki sam – stopniowa ucieczka od wolności, narzucanie światopoglądu, i w konsekwencji ograniczanie swobód jednostki – co symbolizuje baranek.

    Warto dodać, że opisany schemat podziałów politycznych, który w tak łatwy sposób antagonizuje społeczeństwo, nie jest tylko problemem Polski.

simpson częstochowa


Iron Oxide:

    Praca powstała podczas „Iron Oxide” – inicjatywy Monstfura zrealizowanej w Specjalnej Strefie Ekonomicznej (SSE). Dlatego oprócz postindustrialnego otoczenia istotny stał się także kontekst miejsca, czyli okazja do zadania pytania.

    Jeżeli, według planistów z Ministerstwa Gospodarki, preferencyjne warunki, w jakich funkcjonują firmy w SSE (czyli zwolnienia z płacenia podatków np. dochodowych), przynoszą korzyści dla rozwoju gospodarczego państwa [1], to dlaczego rządowi planiści podobnie przyjaznych warunków do prowadzenia firm nie chcą zrobić dla wszystkich – w całym kraju?

simpson central planning iron oxide

simpson central planning iron oxide

simpson central planning iron oxide

monstfur iron oxide

tomasz górnicki iron oxide

iron oxide



Ordo Ab Chao

ordo ab chao
Porządek z Chaosu


Historia rozwoju sztuki w duchu kapitalizmu:

   W książce „Etyka protestancka a duch kapitalizmu” socjolog Max Webber przedstawił jak XVI-wieczne przemiany religijne na zachodzie i północy Europy przyczyniły się do powstania nowych grup społecznych, które bogacąc się, stopniowo wywalczały dla siebie coraz więcej wolności społeczno – gospodarczej. Jednak rzadko zauważaną konsekwencją umożliwienia mieszczaństwu akumulacji kapitału, były zmiany, które dopiero wtedy mogły zajść w zawodzie artysty.

    Trzeba pamiętać, że jak długo jedynymi mecenasami sztuki byli królowie czy Kościół, tak długo zawód artysty był ograniczony i uznawany za pracę rzemieślnika. Sytuacja zaczęła ulegać zmianie, gdy coraz wyższą finansową pozycję, a z tym większą niezależność i wolność osobistą, zaczęło zyskiwać mieszczaństwo – klasa średnia. Tym samym na przełomie XV i XVI wieku pojawili się mecenasi, którzy dali artystom znacznie więcej swobody, niż Kościół i król z ich „propagandowymi” zleceniami.

    Z takiej sytuacji najszybciej mogli skorzystać twórcy z Niderlandów, uznanych przez Webbera za kolebkę kapitalizmu. Właśnie tam, na skutek religijnych i gospodarczych przemian, od XVI wieku artyści na dobre zaczęli eksperymentować z tematami swoich prac. Przełamany został oligopol tematów religijnych, historycznych i mitologicznych. Z czasem świeckie malarstwo rodzajowe, czyli przedstawienia z życia chłopa i mieszczanina, stało się domeną Holendrów (Peter Breugel, Vermeer van Delft).
    Na terenie Niderlandów w XVII w. doszło wręcz do społecznego fenomenu. Według wyliczeń historyków, rocznie powstawało tam ok. 70tys. obrazów, a kolekcjonerami byli nawet chłopi. Dlatego okres ten nazywany jest złotym wiekiem malarstwa holenderskiego, które miało wielki wpływ na dalszy rozwój tej dziedziny sztuki w Europie (więcej interesujących informacji przedstawiła dr. Bożena Fabiani w 15-minutowej audycji, dostępnej na stronie Polskiego Radia).
    Jak widać, wraz z bogaceniem się mieszczaństwa, również artyści zaczynali zyskiwać coraz większą niezależność, ponieważ przestawali być wyrobnikami zdanymi na zlecenia Kościoła lub rodziny królewskiej (państwa).

An Experiment on a Bird in the Air Pump, by Joseph Wright, 1768
Joseph Wright of Derby
„Eksperyment z pompką próżniową” 1768r.

Canvassing for Votes
William Hogarth
„Wybory: Agitacja wśród wyborców” 1754r.

    Konsekwencją zachodzących zmian na zachodzie była rewolucja przemysłowa, która przyczyniła się do likwidacji systemu feudalnego[1]. Sam „duch kapitalizmu”, pomimo ograniczeń (np. w postaci merkantylizmu), zaczął przybierać określoną formę w XVIII i XIX wieku, wraz z rozwojem koncepcji liberalizmu ekonomicznego oraz idei wolności jednostki od wpływów państwa.
    Dlatego to właśnie w tamtym czasie antyakademickie prądy artystyczne mogły zacząć negować monopol państwowych instytucji w sztuce, czego przykładem jest historia salonu odrzuconych[2] oraz salonu niezależnych. Dopiero w takiej atmosferze zaczęły formować się podstawy sztuki nowoczesnej (modernizmu) i na tym gruncie, z początkiem XX wieku, mogły powstać awangardowe ruchy artystyczne.

    Dodatkowo od XIX wieku prywatni mecenasi i kolekcjonerzy, kupujący prace artystów, na dobre zaczęli otwierać swoje zasoby dla publiczności (co zdarzało się i w XVII wieku[3]). I takie kolekcje zyskały miano najbardziej liczących się muzeów i galerii na świecie:
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku (MoMA)
   
(w 2015r. miliarder Kenneth Griffin przekazał na muzeum 40mln dolarów[4]),
J. Paul Getty Museum w Kalifornii,
Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku,
Saatchi Gallery,
The Hammer Museum at UCLA
Los Angeles County Museum of Art | LACMA[5],
The Broad Art Museum LA[6],
Centrum Sztuki Nowoczesnej w Lizbonie fundacji Calouste Gulbenkiana
Muzeum Calouste Gulbenkiana,
Museum Jerke – pierwsze, zagraniczne, prywatne muzeum poświęcone polskiej sztuce awangardowej (założone przez Dr Wernera Jerke, a otwarte w Zagłębiu Ruhry, czyli w „jednym z największych na świecie skupisk artystów, kolekcjonerów oraz publicznych i prywatnych instytucji sztuki”[7]),
itp.
    I o czym się zapomina, niektórzy właściciele i fundatorzy dobrowolnie przekazali swoje uznane galerie w ręce publiczne albo wyszli z inicjatywą udostępnienia kolekcji w ramach partnerstwa prywatno-publicznego:
Muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie,
Muzeum Kolekcji Ludwigów w Kolonii,
Kolekcja Pinaulta w Palazzo Grassi i Punta della Dogana w Wenecji[8],
Tate Gallery,
Muzeum Brytyjskie,
The Metropolitan Museum of Art – Miejskie Muzeum Sztuki w Nowym Jorku,
Muzeum Guggenheima w Bilbao,
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Lizbonie,

    Z czasem lista mecenasów sztuki na zachodzie zrobiła się bardzo długa:
[9][10][11][12][13][14][15][16][17][18a][18b].

    W związku z tym nie bez powodu zachodnioeuropejski rynek sztuki, w przeciwieństwie do polskiego, wypełniony jest dzisiaj prywatnymi galeriami (dla przykładu: Berlin może pochwalić się ponad 500 galeriami[19], a region paryski – ok. 1150[20]).

    Rozwój kapitalizmu i koncepcji wolności jednostki przyczynił się do zniesienia feudalnych barier i pokoleniowego podniesienia standardu życia mas[21][22]. Jednak były i zagrożenia. Efektem XVIII-wiecznej rewolucji przemysłowej było też kształtowanie się idei narodowych, a w konsekwencji opisana przez Ericha Fromma „ucieczka od wolności” obywateli w model rządów ingerujących w życie gospodarcze i społeczne państw. Czyli w pomysły ograniczające swobody jednostki w ramach utopijnych ideologii, opartych na przymusowych i kolektywistycznych rozwiązaniach: w imię narodu, klasy, rasy, ludu, czy państwa. W ten sposób jednostkę ponownie sprowadzono niemal do roli poddanego, dodatkowo ograniczanego dyktatem większości ulegającej różnym manipulacjom.

    Artyści pragnący wolności, tak jak reszta społeczeństwa, w miarę możliwości z takich krajów uciekali. Najczęściej za ocean, gdzie rynek i sztuka oparte były na swobodzie prywatnych inwestycji. Jednak z czasem także USA wkroczyły na ścieżkę podobną do europejskiej. I niestety ten dominujący na świecie eksperyment, negatywnie odbija się na życiu społeczno-gospodarczym wielu państw[23].

„W dziedzinie sztuki państwo jest niekompetentne”[24].
Gustave Courbet



    P.S.1: W Stanach Zjednoczonych do dzisiaj nie ma Ministerstwa Kultury. Wsparcie rządowe z poziomu federalnego, stanowego i lokalnego to zaledwie 6,7% spośród reszty (prywatnych) form finansowania kultury[25] (str. 1 i 24). Prywatne wsparcie dla sztuki w USA w 2005r. stanowiło ok 1,67% PKB. W Wielkiej Brytanii rekordowe jak na Europę 0,73% PKB.
    Natomiast w Polsce, gdzie państwo z definicji zajmuje się kulturą (i nie tylko), udział państwowych wydatków na kulturę w 2007r. stanowił ok 0.55% PKB. Prywatny udział wynosił efektowny 1% PKB (efektowny, ponieważ w statystykach ponad połowę z tego 1% stanowią wydatki obywateli na telewizję kablową, abonament RTV oraz usługi bezpośrednio z nim związane)
[26] (str. 43/44)).
Statystyki z 2014r. specjalnie się nie różnią
[27][28].
Zestawienie z innymi krajami:
[29][30].

    P.S. 2: Tzw. przemysł kreatywny generuje w Polsce 1% produktu krajowego brutto, podczas gdy w Wielkiej Brytanii 9% PKB[31].

    P.S. 3: W Polsce kultura i sztuka była najsłabiej opłacaną branżą 2013r.[32].

    P.S. 4: Dlaczego?[33].

    P.S. 5: Jak wygląda, i czym się kończy, monopol państwa na finansowanie sztuki – na przykładzie z Polski po 1989r.[34].





Wolny rynek w USA? Mit2:

część-1 [więcej] [więcej] [więcej] [więcej] [więcej]


Interwencjonizm państwowy, który zawsze źle się kończy:


Kręcone lody – historia muralu, który zniknął:

    W związku z definitywną decyzją Burmistrza Dzielnicy Ochota mural „Kręcone Lody w Polska Corporation” został usunięty. Jak się okazało, na skutek nieporozumienia, praca powstała bez pełnej zgody władz dzielnicy. Pomimo prób dojścia do mniej radykalnego rozwiązania sprawy, mural musiał zakończyć swój żywot w określonym terminie. W tym przypadku stało się to przed wyborami samorządowymi.

mural kręcone lody

mural kręcone lody

:)
Raz treści jawne, a raz ukryte. Z czasem wszystko nabiera nowego znaczenia
[więcej] [więcej].



Meksyk i sztuka przetrwania, czyli czego artysta nie chce wiedzieć o ZUSie, podatkach i państwowym mecenasie:

Czego artysta nie chce wiedzieć o ZUSie, podatkach i państwowym mecenasie:

    W Meksyku artyści mogą rozliczać się z Urzędem Skarbowym oddając mu swoje prace. Na każde pięć sprzedanych dzieł przypada szóste, które twórca może przekazać skarbówce w ramach podatku dochodowego. Póki co akceptowane są: malarstwo, fotografia i rzeźba. Prace przyjęte przez specjalną komisję zyskują status „dziedzictwa kulturowego”. Oznacza to, że nie są na sprzedaż, ale mogą być wypożyczane na wystawy.

    Początki programu sięgają 1957r., kiedy za niezapłacenie podatku został skazany meksykański muralista Raúl Anguiano. Z pomocą przyszedł David Alfaro Siqueiros, współtwórca narodowego programu sztuki meksykańskiej. Zaproponował Ministerstwu Finansów rozwiązanie dopasowane do możliwości grupy zawodowej, jaką są artyści.

    Do programu przystąpił wcześniej skazany Raúl Anguiano. Z czasem jego prace warte były 100 tys. dolarów. Z możliwości skorzystał także Diego Rivera, którego dzieła wyceniane są dzisiaj na miliony dolarów. Od 1975r., czyli momentu wprowadzenia rozwiązania na stałe, państwo otrzymało ponad 4000 dzieł prezentowanych m.in. w Museo de la Secretaría de Hacienda.

    Krytyka projektu dotyczy głównie rządowej komisji, która prace artystów wycenia poniżej rynkowej/galeryjnej ceny (więcej w USA Today i NPR.org).

    Rozwiązanie przyjęte w Meksyku można zestawić z rzeczywistością gospodarczą Polski, kontynuując temat kultury. W końcu artyści to specyficzna grupa zawodowa, która sama dba o ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne.

Problemy znane i nielubiane

    W branży wolnych strzelców często mówi się o mankamentach braku stałego zatrudnienia i o społecznym przekonaniu, że artysta może pracować za półdarmo czekając miesiącami na zapłatę. Z tego powodu zorganizowano protest „Dzień bez sztuki – Jestem artystą, co nie znaczy, że pracuję za darmo”.

    Rok później artyści, którym nie zapłacono za udział w wystawie „British British Polish Polish (…)” w państwowym CSW, podpisali się pod kolejnym listem w ramach Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. Wystosowano też apel do Ministerstwa Kultury przeciw likwidowaniu wynagrodzeń artystów we wnioskach grantowych [1] <- wyświetli się więcej szczegółów.

    Również w ramach Strajku Generalnego poruszono problem NGOizacji sektora kultury [2].

    W końcu media zdominował pogląd, że środowisko artystyczne „jednogłośnie” domaga się objęcia twórców przymusem państwowego systemu ochrony socjalnej [3].

    W ten sposób wykreowano zaklęty krąg myślenia, że problemy generowane przez państwo można zlikwidować kolejnymi ustawami, a najlepiej przysysając się do państwowego cyca. Może w końcu trzeba spojrzeć na państwowe świadczenia i instytucje z innej strony?

Polski system gospodarczy vs rynek sztuki

    W związku z tym, że poziom wolności gospodarczej i opodatkowania wpływają na ceny produktów i usług, czyli na koszty życia w ogóle, na wstępie trzeba przypomnieć kilka istotnych danych dotyczących naszego kraju:
    Spośród państw UE Polska jest liderem w koszcie poboru podatków
[4], Polska znajduje się wśród krajów o najniższym poziomie stabilności podatkowej [5], pod względem przyjazności podatkowej Polska zajmuje 87 miejsce na 189 badanych [6], w rankingu skomplikowania przepisów prawnych dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej nasze państwo zajęło 75 miejsce na 81 badanych [7], w rankingu Wolności Gospodarczej Świata z 2013r. Polska spadła na 59 miejsce [8], a efektywna stopa opodatkowania jest nawet kilkukrotnie wyższa niż w innych krajach Unii Europejskiej [9].

zestawienie_podatkow
więcej interesujących szczegółów na stronie polskabieda.com

    Jak przekłada się to na rzeczywistość? W ramach podatków pośrednich i bezpośrednich państwo faktycznie zagarnia obywatelom ponad połowę ich comiesięcznej pensji
[10] [11]. M.in. dlatego znaczna część społeczeństwa skupia się na zaspokojeniu swoich podstawowych potrzeb [12], a do takich ciężko zaliczyć wytwory pracy artystycznej. Niestety fatalnie odbija się to na polskim rynku kultury i sztuki, wydrenowanym z prywatnych pieniędzy. W końcu to dobrze prosperująca klasa średnia inwestuje w pracę artystów [13] [14]. A nie państwowe instytucje i programy.

    Ograniczanie możliwości ekonomicznych polskiej klasy średniej negatywnie odbija się na rynku pracy w ogóle, co zawód wolnego strzelca odczuwa najbardziej [15][15b]. Dla przykładu: tzw. przemysł kreatywny generuje w Polsce 1% Produktu Krajowego Brutto, podczas gdy w Wielkiej Brytanii aż 9% PKB [16]. Efekt? W Polsce kultura i sztuka była najsłabiej opłacaną branżą 2013r. [17].

    Możliwe, że właśnie dlatego Emilian Kamiński stwierdził, że „Jeżeli chodzi o kulturę, tkwimy w pełnym socjalizmie” [18a], a Jan Englert, że w Polsce „nie mamy ka­pi­ta­lizmu”, ponieważ po 1989r. wprowadzono system oparty na „hasłach an­ty­ka­pi­ta­li­stycz­nych” [18b]. Zdaje się to potwierdzać Konstytucja III RP, w której system gospodarczy został zdefiniowany jako Społeczna Gospodarka Rynkowa oznaczająca przyjęcie modelu gospodarki mieszanej, a nie np. wolnorynkowej.

    Konsekwencją tak zaplanowanego systemu jest scentralizowana i mocno rozbudowana redystrybucyjna funkcja państwa. Prowadzi to do nienormalnej sytuacji, w której nie tylko Organizacje Pozarządowe uzależnione są od rządowych grantów [19], ale też m.in. sztuka, na którą pieniądze znajdują się głównie w rękach instytucji publicznych. Dlatego artyści muszą bazować na miejskich lub państwowych stypendiach, grantach, dotacjach, instytucjach i projektach z nimi powiązanymi.

    Nie może więc dziwić, że sztuka w Polsce jest kojarzona z aktualnie prowadzoną polityką [20] [21]. Nie powinien też dziwić społeczny odbiór artysty, jako rzemieślnika mogącego tworzyć za półdarmo. Nie powinno być zaskoczeniem, że na polskim rynku sztuki współczesnej jest tak mała ilość prywatnych galerii mogących konkurować z tymi państwowymi [22].

    Tę sytuację podsumował w końcu Wojciech Fangor w swoim liście do artystów, ostrzegając przed dyktatem państwowego mecenatu [23].

    To podpowiedź dla tych, którzy z nostalgią patrzą na zachodnioeuropejski rynek sztuki wypełniony prywatnymi galeriami (Berlin – ponad 500 [24], region paryski – ok. 1150 [25]). Ale u siebie ciągle akceptują rozrost państwa i jego ingerencję w życie obywateli. Obwiniając za wszystko mityczny neoliberalizm, którego podstawą jest przecież państwo minimum, a nie maksimum [26].

Marcin Dylla – gitarzysta o wolnym rynku:

Sztuka przetrwania

    Od jakiegoś czasu społeczeństwo przekonywane jest do zlikwidowania umowy o dzieło, co zupełnie wpisuje się w rządową politykę fiskalnego dokręcania śruby [27]. Dla artystów i wolnych strzelców umowa ta stanowi legalną ucieczkę od wysokiego opodatkowania pracy [28], a do czego prawo powinna mieć też reszta zawodów. W konsekwencji, wraz ze wzrostem podatków i kosztów pracy [29], umowy o dzieło zaczęto nadużywać [30].

koszty pracy

    Natomiast artysta, któremu mimo wszystko zależy na państwowej ochronie socjalnej, może korzystać z oskładkowanej umowy zlecenie. Może samodzielnie opłacać świadczenia zdrowotne w NFZ [31] i w ministerialnym Zaopatrzeniu Emerytalnym Twórców [32]. Tylko mało który twórca wybiera takie warianty. Właśnie ze względu na wysokie koszty i obciążenia, czego doświadcza cały rynek pracy.

    A skoro media wykreowały takie zapotrzebowanie, ku zadowoleniu pewnych środowisk, rząd postanowił „coś zrobić” w tej sprawie. Zabrał się za projekt oskładkowania umów o dzieło, czyli zmuszenia artystów do odprowadzania na ZUS 20% od każdego zarobionego 1000zł [33].

    Dodatkowo na skutek zmian wprowadzonych w 2013r., twórcy w ramach 50% kosztów uzyskania przychodu mogą odliczyć już tylko 42764 zł rocznie (tylko, ponieważ wcześniej było to nielimitowane [34]).

    I żeby tego było mało, rząd po cichu uznał, że zyski z honorariów to odrębne źródło przychodów i artyści prowadzący działalność gospodarczą powinni odprowadzać nie 19%, a 32% stawkę PIT [35].

    Fiskalną listę obciążeń podatkowych zamyka 23% stawka VAT, którą objęto prywatne galerie i marszandów sprzedających i promujących prace artystów[36a]. W konsekwencji koszt podatku muszą ponieść zainteresowani sztuką klienci.

    Przypomnieć trzeba też nowelizację ustawy o VAT, która odbiera instytucjom kultury możliwość odzyskiwania pełnego VAT [36b]

    Jednak wisienką na torcie jest projekt powołania kolejnej państwowej instytucji utrzymywanej z kolejnych opłat/podatków narzuconych np. na wytwory kultury [37]. Jak wiadomo, spowoduje to wzrost cen. Ale w zamian następna instytucja, z nowymi państwowymi miejscami pracy, będzie pośredniczyć przy ubezpieczeniach społecznych i emerytalnych dla artystów. Wszystko na życzenie środowisk teoretycznie walczących o interes twórców, a tak naprawdę nieświadomie działających w interesie rządzących.

    W takiej sytuacji można już tylko zapytać: czy którykolwiek „niezależny” artysta, uzależniony od państwowych instytucji, naprawdę wierzy, że w przyszłości dostanie od ZUSu jakąkolwiek emeryturę [38]?

Publiczne pieniądze marnuje się łatwiej niż własne

podatek vat ustawa

    Podczas gdy nawet takie kraje jak Szwecja [39] [40] [41], Norwegia [42] [43] czy Chiny [44] [45] [46] obniżają podatki, rządy w Polsce dalej walczą z wygenerowanymi przez nie problemami. Solidarnie podnoszą i wcielają w życie nowe podatki lub opłaty, czy wprowadzają kolejne regulacje: [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60]. Można też mnożyć przykłady marnowania przez państwo miliardów złotych [61] [62] [63] [64].

    Ostatecznie taki model państwa charakteryzują liczne wypaczenia. Czyli interwencjonizm państwowy oznaczający pisanie ustaw pod interes najsilniejszych, korupcję, tworzenie grup uprzywilejowanych, rosnący dług „publiczny”, bezrobocie czy inflację – spadek siły nabywczej pieniądza, co próbuje się ukryć centralnie ustalaną „płacą minimalną”:

ile_kupisz_za_srednia_pensje

    Jakie są efekty prowadzenia takiej polityki? 2,5mln Polaków na emigracji [65] i mimo to oficjalne bezrobocie na poziomie 10% [66]. Według danych GUSu, w 2013r. zatrudnionych na umowę o pracę było ok 8,5mln osób z czego 3mln w sektorze państwowym (w tym ponad 500tys. urzędników) [67].

    Odbieranie pieniędzy obywatelom w ramach „redystrybucyjnej funkcji państwa” w praktyce tylko pogłębia społeczne dysproporcje [68] (na pewno sytuacji nie poprawia podatek dochodowy, jako najbardziej nieefektywny podatek ze wszystkich możliwych [69]). W związku z tym większość społeczńestwa skazana jest na kredyty – spłacane z połowy pensji, jaka zostaje w portfelu [70].

    Natomiast pieniądze zabierane obywatelom idą na obsługę rosnącego zadłużenia [71] i na rozrastającą się biurokrację [72]. Pozostała część rozdzielona zostaje na liczne korupcjogenne zamówienia publiczne [73] [74]. Albo np. na „zaangażowane” projekty artystyczne, które antagonizują obywateli za ich własne pieniądze [75] [76]. Wszystko wykorzystywane do celów politycznych zgodnie z doktryną „dziel i rządź”.

    Opisany model państwa, mocno ingerującego w rynek, jest u nas testowany od bardzo dawna. I charakteryzuje go permanentny brak pieniędzy w budżecie. Zwłaszcza, że biurokratyczna machina nie przejmuje się kosztami, a za błędy polityczne czy urzędnicze i tak nikt nie jest rozliczany [77] [78] [79].

Sztuka kompromisu

    Jak widać w polskich warunkach hasło „mniej znaczy więcej” powinno dotyczyć także państwa. A jednak za każdym razem rządowe projekty „zmian” kończą się na jego powiększaniu.

    Dlatego warto zwrócić uwagę na działania rządu w Australii, który w jeden dzień uchylił 10tys. szkodliwych ustaw i regulacji [80]. Ciekawe rozwiązania przyjął Singapur, którego opieka zdrowotna uznawana jest teraz za jedną z najlepszych na świecie [81]. Warto też zwrócić uwagę na sprawnie działający kanadyjski system emerytalny, u nas proponowany w postaci „emerytury obywatelskiej” [82].

    Również wspomniany na początku meksykański model podatkowy, dotyczący artystów, wydaje się interesującym sposobem rozwiązywania problemów. Choćby w kontekście pozyskiwania zbiorów dla państwowego Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie [83] (oczywiście nie obeszło się bez skandalu już na etapie konkursu na jego projekt [84]).
    Jednak żeby podobne rozwiązania weszły w życie potrzebne jest sensowne podejście rządu, co u nas wydaje się być niemożliwe. Skoro władze odmówiły przyjęcia kolekcji prac ś.p. Zdzisława Beksińskiego – nawet za darmo
[85].

———————————————————————————————————————

    Bonus dla wytrwałych: Donald Tusk w 1993r.: „Najłatwiej jest ściągać od ludzi podatki zamiast ograniczać wydatki państwa”. Od 25 lat główne partie polityczne i ich „odnogi” niczym nie różnią się w podejściu do spraw gospodarczych. Są żartem polskiej sceny politycznej. Natomiast podatnicy żartować nie mogą. Pod przymusem i widmem kary więzienia płacą podatki na kolejne ideologiczne eksperymenty przeprowadzane przez rozrastające się państwo.



Kręcone Lody w Polska Corporation:

mural kręcone lody

mural kręcone lody

mural kręcone lodyProjekt zrealizowany ze środków prywatnych, Warszawa Ochota*.
[tutaj dowiesz się więcej]

* mural usunięty [więcej]



ISIL nie dowodzi powstaniem w Iraku i Syrii:

[Aktualizacja map – 18 grudnia 2016r.]

    Media po raz kolejny przedstawiły konflikt, tym razem w Iraku, na podobnej zasadzie jak w Syrii [1] i Libii [2]. Czyli spłyciły opis sytuacji na korzyść prowadzonych interesów, które na pierwszy rzut oka doprowadziły nawet do niepisanego sojuszu pomiędzy USA, Iranem i Rosją. Żeby przekonać się, że nie jest to takie oczywiste i proste trzeba przebrnąć (dosłownie) przez poniższe informacje:
Kto jest kto
kto jest kto

    1. W 2003r. USA na podstawie sfabrykowanych dowodów zaatakowały Irak. W 2006r. wybory w kraju wygrała szyicka partia pod kierownictwem Nuri al-Malikiego. Teoretycznie ma ona reprezentować szyicką większość, która za reżimu sunnity Saddama Husajna była marginalizowana.

    2. Szyickie władze Iraku współpracują militarnie z rządem szyickiego Iranu [3], co nie przeszkadza Stanom wysyłać milionów dolarów w celu dalszego uzbrajania Iraku.

    3. Zbrojne powstanie w Iraku od początku przedstawiane jest tak, jakby zostało zorganizowane przez Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL) [4]. Trzeba zwrócić uwagę, że wcześniej media podobnie upraszczały temat przedstawiając działalność m.in. tej grupy, jako jednomyślną i demokratyczną opozycję walczącą w Syrii z Baszarem al-Asadem (popieranym przez Rosję i Iran).

ISIL – ISIS – Daesh – IS


    4. Sunnickie Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL) powstało na skutek ogłoszenia przez dowództwo al-Kajdy w Iraku (Islamskie Państwo w Iraku – ISI), że rozszerza swoją działalność na tereny Syrii, podporządkowując sobie dotychczasową komórkę al-Kajdy w Syrii, czyli Front al-Nusra. Decyzja ta została odrzucona przez Front al-Nusra jak i przez przywódcę al-Kajdy al-Zawahiriego, który nakazał rozwiązać ISIL [5].

    Doprowadziło to do konfliktu pomiędzy dwiema komórkami al-Kajdy na terenie Syrii [6]. W końcu wewnętrzna walka o przywództwo i brak subordynacji doprowadziły do wykluczenia ISIL [7]. Oficjalnie, ponieważ na granicy Syryjsko Irackiej al-Nusra i ISIL dalej prowadziły wspólne działania [8].

    Co było głównym powodem braku akceptacji dla ISIL? W obecnej sytuacji chęć utworzenia przez ISIL kalifatu z kalifem na czele mija się ze zdecentralizowaną koncepcją Al-Kajdy, organizacji o światowym zasięgu. Tym bardziej, że jej dowództwo musiałoby podporządkować się władzy kalifa – przywódcy sunnickich muzułmanów (więcej o konflikcie wewnątrz Al-Kajdy tutaj).

    Natomiast media twierdzą, że stało się tak „ponieważ nawet dla al-Kajdy organizacja ta stała się zbyt fanatyczna” [9]. Takie stwierdzenia oczywiście robią wrażenie na odbiorcach, których dodatkowo straszy się, że zwolniony w 2010r. z amerykańskiego więzienia przywódca ISIL, Abu Bakr al-Baghdadi, jest nowym ibn Ladenem. Swoje 2 grosze dorzucił Pentagon strasząc kolejną fanatyczną organizacją o nazwie Khorasan [10].

    5. Wg różnych informacji, w ISIL (jak i w al-Nusra Front) większość ochotników pochodzi z Iraku, Pakistanu, i regionów takich jak Azja Środkowa, Kaukaz (Czeczenia), północna i wschodnia Afryka, a także Europa [11]. Wg danych z czerwca 2014r., organizacja mogła liczyć ok. 10tys. bojowników (6tys. w Iraku, 4tys. w Syrii) [12]. Natomiast jeśli wierzyć danym CIA z września było to i 30tys. ludzi [13].


ISIL army

    6. Państwo Islamskie kontynuując swoją samozwańczą działalność na terenie Syrii wypowiedziało wojnę Kurdom i chrześcijanom. W trakcie trwania negocjacji w 2012r. organizacja zamordowała jednego z dowódców Wolnej Armii Syryjskiej, co uznano za wypowiedzenie wojny wewnątrz opozycji [14].

Syria – Kto jest kto

    7. Od 2013r. w syryjskiej opozycji wyraźny stał się podział na trzy siły: umiarkowaną Syryjską Koalicję Narodową na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych (ze zbrojnym ramieniem w postaci Wolnej Armii Syrii) i będącymi w opozycji do siebie, ale dążącymi do ustanawiania w Syrii kalifatu z Koranem jako konstytucją – Islamskim Frontem oraz ISIL.
Zestawienie sił organizacji walczących w Syrii – lipiec 2014r.:
syria - kto jest kto

    8. Krwawy konflikt o wpływy wewnątrz syryjskiego ruchu oporu [15] doprowadził do zawarcia koalicji Wolnej Armii Syrii z powstałą w 2014r. Armią Mudżahedinów i ze sponsorowanym przez Arabię Saudyjską Frontem Islamskim (w skład którego weszła także syryjska komórka al-Kajdy, czyli al-Nusra Front – dlatego istnieją obawy, że Arabia Saudyjska ma powiązania i z tą organizacją [16]).
    Od początku 2014r. w ramach tej koalicji prowadzona jest Kampania przeciwko ISIL.

    9. W związku z tym jest niemal pewne, że broń dostarczana opozycji od początku 2013r. przez CIA, Europę i państwa regionu [17] [18] [19], trafiła w ręce organizacji, których poglądy są sprzeczne z misją państw prowadzących „globalną wojnę z terrorem”. Jednak nie ma pewności co do tego, kto w tej brudnej geopolitycznej rozgrywce faktycznie stoi za początkowym finansowaniem ISIL, i możliwe, że państwa zachodnie klasycznie inwestując w opozycję [20] tym razem wpadły w czyjąś pułapkę.

Sytuacja w Syrii, 18 grudnia 2016r.:Syria marzec 2016

Sytuacja w Syrii, 13 kwietnia 2014r.:Syria kwiecień 2014

    10. Natomiast pewne jest, że rewolucja szybko została zdominowana przez różne grupy radykałów.
    Dlatego syryjska umiarkowana opozycja (która także się radykalizuje) oskarża ISIL o działanie na korzyść reżimu al-Asada [21a], który na potrzeby propagandy zestawia zamachy i egzekucje przeprowadzane przez ISIL ze wszystkimi akcjami opozycji. Wrzucając to do jednego worka „terroryzm”. Z czasem Departament Stanu USA oznajmił, że syryjski reżim nie tylko oszczędza tzw. Państwo Islamskie, lecz również aktywnie je wspiera [21b].



Irak – Kto jest kto

    11. W Iraku na początku znaczne siły zorganizowane były wokół Izzata Ibrahima al-Duriego, bliskiego współpracownika Saddama Husajna i aktualnego lidera zdelegalizowanej tam socjalistycznej partii BAAS. Dowodzi on tzw. suficką Armią Nakszbandija [22], która wchodzi w skład koalicji The Supreme Command for Jihad and Liberation (podobno dysponującą tysiącami bojowników). W powstaniu również wzięła udział General Military Council for Iraqi Revolutionaries, która składa się z byłych wojskowych i członków BAAS pozbawionych pracy w armii po wkroczeniu USA do Iraku.

izzat_ibrahim_al_douri

    Były to znaczące siły biorące udział w irackim powstaniu [23] [24] przeciwko tzw. „safawidzkoperskiej” dominacji (z punktu widzenia panarabskich organizacji, obecny rząd nie dość, że został wyłoniony dzięki „koalicji” okupującej kraj, to jeszcze jest odbierany jako marionetka szyickiego Iranu). Opinia ta miała najwyraźniej poparcie, co potwierdza łatwość, z jaką przejęto kontrolę nad sunnicką częścią kraju [25] oraz wiadomość o powieszeniu sędziego, który skazał na śmierć Saddama Husajna [26].

    Nie ma wątpliwości, że wielu oficerów, którzy stracili pracę po obaleniu Saddama Husajna, wstąpiło do ISIL. Dlatego dowództwo i tej organizacji tworzą byli członkowie BAAS sprawnie wykorzystujący fanatyzm religijny [27]. Trzeba przypomnieć, że iracka partia BAAS od lat jest skonfliktowana z jej syryjską odmianą, której przewodzi klan al-Asadów.

    12. Na początku iracki ruch oporu, podobnie do syryjskiego, w oficjalnych wiadomościach potępiał rzezie dokonywane przez ISIL nazywając członków tej organizacji „barbarzyńcami bez poparcia imamów”. Przedstawiciel opozycji w wywiadzie udzielonym BBC powiedział wprost, że siły ISIL w Iraku zostały wyolbrzymione przez zachodnie media [28]. A ostatecznie 23 sierpnia 2014r., w związku z masakrami przeprowadzanymi na chrześcijanach w Mosulu przez ISIL, BAAS wypowiedziało wojnę temu ugrupowaniu [29], co niekoniecznie musi być realizowane.

    13. Swoją opinię wyraził także lider największego sunnickiego plemienia w Iraku – Ali Hatem Suleimani. W wywiadzie dla The Telegraph stwierdził, że ISIL będzie tolerowane przez irackich sunnitów do momentu, kiedy upadnie „sekciarski rząd” al-Malikiego. Ponieważ celem powstania jest utworzenie nowego sunnicko – szyickiego rządu (z zagwarantowaną autonomią regionów), a nie proklamowanie kalifatu [30]. Zaznaczył wtedy, że wg jego opinii ISIL stanowiło ok. 7% sił zaangażowanych w całą rebelię [31].

    14. Natomiast media z jakiegoś powodu bezkrytycznie powtarzały informację, że ISIL, które w Iraku miało liczyć ok. 6tys. bojowników (czerwiec 2014r.) [32], samo „rozpędziło 35-krotnie liczniejsze siły irackiej armii” [33]. I podobno tylu ludzi kontrolować miało 2 milionowy Mosul, Faludżę, Tikrit, wraz z pomniejszymi miastami. I do tego jeszcze ostrzyli sobie zęby na Bagdad. Czy nie miały z tym problemu nawet USA, kiedy utrzymywały tam ponad 100tys. żołnierzy? Podobne wątpliwości wygłosił były szef saudyjskiego wywiadu na spotkaniu Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych w Rzymie [34].
    Należy też wspomnieć, że wg danych z 3 różnych źródeł, do 2014r. ISIL odpowiadało za 2 do 15% akcji dywersyjnych przeprowadzonych na terenie Iraku [35].

    15. Różnice w irackiej opozycji dały się zauważyć po zajęciu Mosulu. Gubernatorem miasta obwołano wtedy byłego generała partii BAAS, Azhara al-Obeidiego. Rozwieszono też plakaty z wizerunkiem Saddama Husajna [36]. Sprzeciwiło się temu salafickie ISIL, które sufickich, czyli liberalnych (jak na bliski wschód) członków partii uważa za niewiernych (radykalnie sunnickie ugrupowania dążące do wprowadzenia prawa szariatu w Iraku oskarżają inne o bycie zbyt umiarkowanymi [37]). Również w Tikricie na gubernatora delegowano byłego generała Ahmeda Abdul Rashida [38].
    Dlatego w wywiadzie z czerwca 2014r. przeprowadzonym przez reportera VICE z mieszkańcem Mosulu, pada stwierdzenie, że ISIL nie przejęło kontroli w tym mieście, a sunnici – przeciwnicy rządów al-Malikiego [39]. Rozmowa odbyła się na granicy miasta wyznaczonej przez rebeliantów i kurdyjskie wojsko.

[Edycja 16 lipca 2015r. – jak wiać na załączonych mapach, ISIL po dwóch latach powstania zdominowało i praktycznie wchłonęło inne irackie organizacje]

Sytuacja w Iraku, 15 czerwca 2014r.:Irak czerwiec 2014

Sytuacja w Iraku, 18 grudnia 2016r.:Irak marzec 2016

    16. W związku z tym należy też wspomnieć, że dobrze wyszkoloną armią dysponują Kurdowie (w większości sunnici) zamieszkujący północno wschodnią część Iraku (Kurdyjski region autonomiczny). W całym konflikcie stanowią oni trzecią stronę, która od lat pretenduje do utworzenia własnego świeckiego państwa – Kurdystanu (obejmującego jeszcze tereny Turcji, Syrii i Iranu). Mając złe doświadczenia związane z rządami socjalistycznej partii BAAS, poparli wojskową interwencję zachodu i obalenie Saddama Husajna oraz rewolucję w Syrii.
    Po ucieczce irackiej armii, to Kurdyjskie wojsko (Peszmergowie) dysponujące od 80 do 200tys. ludźmi zajęło Kirkuk i stawiło silny opór rebeliantom [40] [41]. W obecnym konflikcie Kurdowie upatrują okazji do realizacji planów o utworzeniu oddzielnego państwa. Od zawsze spędzało to sen z powiek skonfliktowanemu z nimi rządowi centralnemu, któremu teraz zaczęło zależeć na wojskowej współpracy [42]. W związku z napiętą sytuacją iraccy Kurdowie zyskali sojusznika w postaci USA i Iranu oraz nieprzychylnej im Turcji [43] (wg oficjalnych wypowiedzi, ponieważ sprawa kurdyjska jest dla Turcji problemem i prowadzona przez nią polityka jest niejednoznaczna [44], co udowadniają ataki tureckiego lotnictwa na kurdyjskie pozycje [45a] [45b] [45c], a w związku z czym dochodzi do nasilenia protestów na terenie tego kraju [46]).

    17. Jak widać poparcie dla powstania miało różne przyczyny. Utrzymuje się głównie wśród sunnitów, ale niewykluczone, że na początku poparcie było wśród jakiejś części chrześcijan i szyitów (kwestionujących religijne przywództwo irańskich ajatollahów [47]). Wszystkich połączyła niechęć do rządów al-Malikiego, co dało się zauważyć podczas antyrządowych demonstracji w 2013r. [48], do których od początku zachęcał Ibrahim al-Douri [49].
    Dodatkowo Irakijczycy muszą być zmęczeni nakręconą od 2002r. wewnętrzną wojną w państwie opartą na podziałach etnicznych i religijnych, czego efektem jest ponad milion ofiar [50]. Można mieć więc wątpliwości, co do masowego poparcia Irakijczyków dla cudzoziemskiego ISIL, chcącego zaprowadzić za pomocą terroru swój prządek w oparciu o kolejne podziały [51] (przykładem może być 300 tys. uchodźców – także sunnitów, którzy uciekli do Kurdystanu z miejsc faktycznie opanowanych przez tę organizację). Z czasem oficjalnie zaczął to dostrzegać Pentagon, licząc na wsparcie ze strony sunnickich plemion [52]. A te, co jest istotne dla USA, są w opozycji do Iranu, który wysyła na terytorium Iraku swoje bojówki w celu obrony szyitów i ich świętych miejsc [53].

    18. Rząd centralny zaproponował kosmetyczne zmiany (14 sierpnia 2014 al-Maliki zrezygnował ze stanowiska i poparł Hajdara al-Abadiego). Wszystko wskazuje na to, że z czasem dojdzie do wewnętrznej walki o władzę pomiędzy rebeliantami (zwłaszcza, kiedy gra toczy się także o ropę, czyli główne i bardzo dochodowe źródło finansowania dla grup takich jak ISIL czy kurdyjskie YPG [54]). Konsekwencją takiego scenariusza może być ostateczny rozpad kraju na trzy części – sunnicką, szyicką i kurdyjską [55].

    Z drugiej strony scenariusz, w którym w skład rządu weszłaby np. partia BAAS, jest sprzeczny z wieloma interesami. W teorii, koncepcja organizacji oparta jest na nacjonalizmie arabskim i zjednoczeniu świata arabskiego [56]. Pod hasłem wspólnego języka czy tożsamości kulturowej, a nie jednego z odłamów islamu, co głoszą organizacje takie jak ISIL czy sunnickie Bractwo Muzułmańskie. Iracka partia BAAS (jak i radykałowie islamscy) jest w opozycji do syryjskiego klanu al-Asadów, Iranu, Rosji i oczywiście USA.

    19. Jak widać jest to sytuacja pełna konfliktów i przecinania się interesów: USA – Rosja, Izrael – Iran – Arabia Saudyjska – Turcja, Szyizm – Sunnizm, Persowie – Arabowie – Kurdowie. Dlatego przysłowie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” idealnie pasuje do irackich realiów [57].

irak_konflikt_interesow

    Żeby dodać więcej kolorytu do całego opisu można przypomnieć, że wg informacji NY Times z 2003r., partia BAAS w latach 60tych była powiązana finansowo z CIA, co przyczyniło się do przejęcia przez nią władzy w Iraku [58]. Także w latach 80tych w czasie działań wojennych Irak używał swojego arsenału chemicznego przeciwko wojskom Iranu, a CIA służyła informacjami wywiadowczymi dla podniesienia efektywności ataków. Odbyło się to przy milczącym poparciu krajów zachodnich, które broń chemiczną wcześniej dostarczyły Husajnowi [59] [60].

    I do znudzenia można też przypominać, że do powstania al-Kajdy, której działalność o podłożu religijnym niejednokrotnie zaogniała konflikty pomiędzy sunnitami i szyitami, również przyczyniły się USA. Przyznała to w końcu sama Hilary Clinton [61].

Waldemar Milewicz – Dziwny jest ten świat.
Odcinek poświęcony Irakowi za panowania Saddama Husajna:



Katsu i jego drony:

    Wykorzystanie drona do celów wybiegających poza obserwację i mordowanie ludzi było kwestią czasu. Tym razem Katsu małymi krokami zaczął wprowadzać w życie jedno ze swoich postanowień, jakim jest „otagowanie całego miasta bez ruszania się z łóżka” [1]:


    Jak na razie realizacja ma swoje słabe strony, ponieważ pozwala na kontrolę procesu malowania tylko w 50%. Dlatego projekt zostanie udostępniony w ramach licencji open source w celu jego udoskonalania przez innych.

    Wyścig zbrojeń rozpoczęły np. władze Nowego Jorku [2], oraz niemiecka kolej Deutsche Bahn, która pod pretekstem walki z graffiti zamierza korzystać z bezzałogowych samolotów z kamerami na podczerwień [3]. Jak widać uzbrojony w pieniądze i naukowców przeciwnik nie śpi.

Projekt Essam Attia: Essam Attia poster

    Oczywiście, żeby nie było zbyt kolorowo dla żadnej ze stron – już teraz w domowych warunkach powstają drony, które potrafią lokalizować inne bezzałogowe maszyny w celu przeprowadzenia ataku hakerskiego i przejęcia całkowitej kontroli nad ofiarą [4]. O tym jak może to działać przekonała się armia USA w Iraku, gdzie „wrogowie demokracji” przechwytywali obraz z wojskowych dronów dzięki rosyjskiemu programowi Skygrabber. Dostępnemu w internecie za jedyne 26$ [5].

    Czym to wszystko się skończy? Na to pytanie odpowiada „Człowiek Demolka”:)


Yes. Life will be hell.


Brud/i/Miasto13:

Unia Europejska:
simpson00.com

simpson00.com

simpson00.com

simpson00.com