Archive for the 'StreetArt | Graffiti | Mural' Category

Iron Oxide Euro Trip

Iron Oxide ruszyło w trasę Paryż – Haga – Berlin. Całą dokumentację można znaleźć tutaj, tutaj oraz tutaj.

simpson iron oxide paris

simpson iron oxide paris

simpson iron oxide berlin

simpson iron oxide berlin

simpson iron oxide berlin

Kupa Śmiechu:

simpson

simpson

simpson



Pouczenie podejrzanego:

simpson adbusting subvertising

    Od 1989r. rozrost państwa przyspiesza i nic dobrego z tego nie będzie, kiedy każdy aspekt ludzkiego życia objęty jest kontrolą:

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising

simpson adbusting subvertising



Częstochowa: Mural

simpson częstochowa
    Projekt został zrealizowany ze środków prywatnych, a przyczyny jego powstania zostały wyjaśnione na sosm.pl oraz w dużym skrócie na wyborcza.pl, dlatego jeszcze kilka szczegółów na temat pracy:

simpson częstochowa

    Symbolika umieszczona na koszulce przedstawia jałowe podziały, które urosły w Polsce do granic możliwości na przestrzeni ostatnich 27 lat. Krzyż wpisany w symbol sierpa i młota obrazuje „wybór” pomiędzy dwiema dominującymi i zwalczającymi się opcjami politycznymi (w potocznej retoryce i języku politycznym: „lewica – prawica”, „lewactwo – patrioci”, „komuniści – faszyści”, itd.). Co oznacza w praktyce ten podział? Narzucanie jednostce konserwatyzmu albo liberalizmu obyczajowego – oczywiście za pomocą instytucji państwa i za pieniądze zmuszanego do tego podatnika (a tak być nie musi – w kwestiach obyczajowych istnieją inne rozwiązania niekonfliktujące społeczeństwo).

    Również w sferze gospodarczej („społecznej” lub „narodowej” – w zależności od retoryki sprzedawanej wyborcom) te dwa nurty opierają się dokładnie na tym samym podejściu. Czyli na etatyzmie, paternalizmie, interwencjonizmie, keynesizmie. Oznacza to przymusowe eksperymenty fiskalne, monetarne i regulacyjne, czyli po prostu ograniczanie swobód ekonomicznych jednostki przez państwo, które wg „prawicy” i „lewicy” powinno kontrolować gospodarkę oraz życie prywatne obywatela (tymczasem To Nie Musi Być Państwowe).

    Całe przedstawienie, w tym postać, w ironiczny sposób wyraża naiwność jednostek, którymi manipuluje się i dzieli (inżynieria społeczna). Trzymając z dala od faktu, że u podstaw formy sprawowania rządów dwie strony tego jałowego konfliktu są do siebie bardzo zbliżone. Dlatego ręce rozłożone w geście religijnym nawiązują do wiary wyborców w rozrastające się państwo oraz w jego eksperymenty społeczne. Niezależnie od tego, która z opcji przejmie władzę rezultat będzie taki sam – stopniowa ucieczka od wolności, narzucanie światopoglądu, i w konsekwencji ograniczanie swobód jednostki – co symbolizuje baranek.

    Warto dodać, że opisany schemat podziałów politycznych, który w tak łatwy sposób antagonizuje społeczeństwo, nie jest tylko problemem Polski.

simpson częstochowa


Iron Oxide:

    Praca powstała podczas „Iron Oxide” – inicjatywy Monstfura zrealizowanej w Specjalnej Strefie Ekonomicznej (SSE). Dlatego oprócz postindustrialnego otoczenia istotny stał się także kontekst miejsca, czyli okazja do zadania pytania.

    Jeżeli, według planistów z Ministerstwa Gospodarki, preferencyjne warunki, w jakich funkcjonują firmy w SSE (czyli zwolnienia z płacenia podatków np. dochodowych), przynoszą korzyści dla rozwoju gospodarczego państwa [1], to dlaczego rządowi planiści podobnie przyjaznych warunków do prowadzenia firm nie chcą zrobić dla wszystkich – w całym kraju?

simpson central planning iron oxide

simpson central planning iron oxide

simpson central planning iron oxide

monstfur iron oxide

tomasz górnicki iron oxide

iron oxide



Ordo Ab Chao

ordo ab chao
Porządek z Chaosu


Divide et impera:

simpson dziel i rzadz, divide et impera

simpson dziel i rzadz, divide et impera

simpson dziel i rzadz, divide et impera

simpson dziel i rzadz, divide et impera

simpson dziel i rzadz, divide et impera

simpson dziel i rzadz, divide et impera

simpson dziel i rzadz, divide et impera

Warszawa ul. Mokotowska
Mural dziel i rządź sfinansowany ze środków własnych



Simpson Monstfur Brandalism

Więcej o projekcie zrealizowanym w Paryżu w trakcie trwania szczytu klimatycznego tutaj



Simpson i Monstfur na Stroke Art Fair 2015:

    Prawie tygodniowy pobyt w Monachium i udział w profesjonalnie przygotowanym Stroke Art Fair można zaliczyć do bardzo udanych. O czym trzeba wspomnieć, to fakt, że w związku z tym artystycznym wyjazdem nie ucierpiał żaden podatnik, co zwykle dzieje się u nas na niemałą skalę [1]. Opłacony ze środków prywatnych wyjazd był oddolną inicjatywą, którą zaproponował i poprowadził Monstfur, łącznie ze znalezieniem sponsora gotowego wydrukować katalogi.

simpson monstfur
Więcej zdjęć na sosm.pl

    Warto wspomnieć o wrażeniach. Jadąc przez Polskę zostawialiśmy za sobą ciekawe billboardy z hasłami przypominającymi o ludziach, którzy nieprzerwanie od 25 lat na zmianę i z sukcesem zarządzają państwem [2]. Żegnały nas „Zgoda i Bezpieczeństwo” czy „Przyszłość i godne życie w Polsce” [3]. Podbudowani takim przekazem zaczęliśmy mieć wątpliwości, po co właściwie wyjeżdżać? Zwłaszcza że świadomi wyższych cen w Niemczech sprytnie tankowaliśmy na zapas polski olej napędowy po ok. 4.70 PLN za 1L. Mimo wszystko, ze łzami w oczach ruszyliśmy do stolicy Bawarii – najbogatszego landu Niemiec.

simpson monstfur

simpson monstfur

simpson monstfur

    Tymczasem w Monachium, najdroższym mieście do życia w Niemczech [4], cena za 1L oleju napędowego to mniej więcej 1.15 €, czyli ok. 4.70 PLN. Dlatego lepiej zakończyć opis wrażeń w tym miejscu i już nie dzielić się np. wynikami porównania cen w sklepach w Polsce z tymi zastanymi w Monachium. Zwłaszcza w kontekście siły nabywczej pieniądza. W końcu chodzi o „Zgodę i Bezpieczeństwo”. Tym bardziej w zawodzie artysty [5].

simpson monstfur


Wolny rynek w USA? Mit2:

część-1 [więcej] [więcej] [więcej] [więcej] [więcej]


Interwencjonizm państwowy, który zawsze źle się kończy:


Graffiti i reklamy, a libertarianizm i wolny rynek:

    Libertarianizm jest wolnościową doktryną społeczno-polityczną opartą na własności prywatnej i założeniu, że większość (np. za pomocą aparatu państwa) nie może narzucić jednostce kolektywistycznych rozwiązań, które zmuszą ją do zrezygnowania ze swoich naturalnych praw i dóbr m.in. poprzez przymusowe podatki. Należy przez to rozumieć, że inicjowanie agresji albo grożenie jej zainicjowaniem (przymus) jest złe, niemoralne i niesprawiedliwe, i dlatego powinno być zakazane – wszystko inne powinno być dozwolone [1]<--podświetlą się szczegóły.
    Czyli dopóki ktoś nie wpływa na czyjąś wolność, ma pełne prawo do nieograniczonego decydowania o swoim życiu.

    Wobec tego, jak koncepcja libertarianizmu przekłada się na ocenę graffiti, street artu i reklam?

    Jak wiadomo, esencją graffiti i street artu zawsze będzie wkraczanie w czyjąś własność bez pozwolenia, co już powinno stanowić odpowiedź. Wandalizm czy dewastacja to najczęściej spotykane określenia na tego typu działalność, a osoba dopuszczająca się takiej czynności zawsze liczy się z możliwymi konsekwencjami. Jednak to właśnie z libertariańskiego punktu widzenia, domagającego się decentralizacji, ocena nie będzie taka oczywista.

    Np. w obecnych warunkach dysonans pojawia się, kiedy mowa jest o graffiti wykonanym na „własności państwowej”. Ta, dla libertarian, jest czymś niepożądanym i utrzymywanym z przymusowych składek – nazwanych podatkami. Dlatego w tym kontekście pomalowanie własności państwowej, wbrew obowiązującym przepisom prawa, może spotkać się z wyrazami poparcia i zostać potraktowane jako forma sprzeciwu.
    Podobne wątpliwości mogą wyniknąć w przypadku korporacji, banków, czy generalnie firm, które wspierają rozbudowany system państwowego interwencjonizmu. Ponieważ wiedzą, że dzięki temu od rządów otrzymują (korupcja, lobbying) na rynku regulacyjną ochronę
[2], udział w zamówieniach publicznych czy subsydiach i dotacjach, które pochodzą od podatników [3] [4] [5]. I na tym opierają swoją działalność i dominującą pozycję, a nie na konkurencyjności opartej na dobrowolnej wymianie rynkowej.

    A jak jest w przypadku własności prywatnej w ogóle? Obecne przepisy dają możliwość wystarczająco surowego potraktowania sprawcy i zahaczają wręcz o ograniczanie wolności słowa, ponieważ kodeks karny przewiduje dodatkowe kary za samą treść napisu [6]. Żeby tego było mało, powstają projekty ustaw dążące do karania właścicieli budynków, którzy nie usuną nielegalnie powstałego graffiti „o treściach faszystowskich, antysemickich lub szpecących przestrzeń miejską”. A przecież ocena tego podlega subiektywnej ocenie każdego odbiorcy, co wyraźnie udowodniła decyzja prokuratury z Białegostoku, która swastykę na ścianie uznała za symbol szczęścia [7].
    Możliwość interpretacji również dotyczy nielegalnego pomalowania budynku, co według obowiązujących przepisów samo w sobie nie musi być dewastacją, ponieważ nie zostaje uszkodzona substancja ściany
[8]. Czyli samo pomalowanie elewacji, na której już znajduje się warstwa farby, nie czyni jej niezdatną do użytku. Nie zmienia to faktu, że taka działalność dalej będzie odbierana jako forma agresji.
    Dodatkowo w obecnych warunkach można wręcz odnieść wrażenie, że bardziej ceniona jest tzw. własność publiczna, jako taka, niż prywatna. W tym przypadku można przypomnieć surową ocenę mediów, kiedy atakowano tęczę zrealizowaną z państwowych funduszy oraz dyskusję w tonie wyrozumiałości, kiedy w ramach walki z „kapitalizmem” oblewano farbą prywatne kamienice
[9].

    Dlatego w tym momencie warto postawić pytanie. Czy dla osób mających libertariańskie poglądy graffiti powinno być karane „z urzędu”, czy decyzję powinno pozostawić się ocenie właściciela? Warto to wyjaśnić.

    Z jednej strony dla właściciela budynku nielegalne graffiti może oznaczać koszty związane z jego usunięciem, co przywodzi na myśl metaforę wybitej szyby [10].
    Jednak z drugiej strony trzeba zauważyć, że na zachodzie nielegalnie wykonane prace zaczęły być wręcz pożądane wśród prywatnych właścicieli. Ponieważ podnosi to wartość rynkową np. budynku
[11] [12] [13] (w polskich warunkach kontenera [14] [15]) i można na tym zarobić, w ekstremalnych przypadkach wykuwając tego rodzaju sztukę razem ze ścianą [16] [17] [18] [19] [20]. Tak wycenił to w końcu sam rynek – sztuki współczesnej.
    W konsekwencji dochodzi do absurdalnych sytuacji. W ramach tych samych przepisów prawa władze na działalność pewnych artystów przymykają oko, a innych ścigają. Dlatego m.in. paryskie służby miejskie podczas czyszczenia miasta muszą brać pod uwagę listę artystów, których prac nie powinny usuwać
[21].

banksy

    Kolejnym przykładem są dzielnice i ulice w różnych miastach, które stały się zwykłymi atrakcjami turystycznymi. Najbardziej znane to: Whitechapel w Londynie [22], Hosier Lane w Melbourne [23] czy w końcu berliński Kreuzberg, w którym alternatywny, wypełniony graffiti i street artem klimat przyciągnął swoją popularnością uwagę deweloperów i inwestorów. Z czasem doprowadziło to do wzrostu cen i wpłynęło na warunki życia jego dotychczasowych mieszkańców. Dlatego nielegalnie powstałe murale BLU, które stały się wizytówką dzielnicy i miasta, zostały zamalowane w ramach protestu [24].

BLU

    Jak widać działalność, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była głównie piętnowana, z czasem i w zależności od kontekstu, zaczęła być postrzegana inaczej. Niewątpliwie na zachodzie przyczyniła się do tego kultura masowa, wystawy organizowane przez muzea sztuki współczesnej [25] [26] [27] czy rankingi typu „100 najbardziej wpływowych artystów”, wśród których można znaleźć kilkunastu związanych ze sztuką ulicy [28].
    Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że taka sytuacja potwierdza analizy Austriackiej Szkoły Ekonomii o niepewności w zjawiskach gospodarczych. Tym bardziej w przypadku regulacji i jednakowych rozwiązań na skalę całego kraju.

    Dlatego w tym momencie warto zaznaczyć, że o ile osoby zainteresowane tematem przestrzeni miejskiej zgadzają się co do faktu, że obecnie trawią ją liczne problemy, to różnice pojawiają się w analizie przyczyn i sposobów ich rozwiązywania.
    Dla zwolenników państwa minimum dominacja koncernów i ich reklam w miastach nie jest winą „wolnego rynku”, którego niestety nigdzie nie ma
[29], a właśnie porażką scentralizowanego państwa [30] i jego regulacji, czego efektem jest m.in. wcześniej wspomniana dominująca pozycja firm gigantów.

    Żeby to unaocznić: rynek mediów jest dofinansowywany i koncesjonowany przez państwo. Czyli to, kto zostanie dopuszczony do rynku oraz dotacji dla mediów zależy od rządzącego „obozu władzy”, wybieranego co 4 lata. W takich warunkach państwo wpływa na to, co pojawia się w głównym obiegu informacji, ponieważ autocenzura w mediach staje się normą. I dzieje się tak, pomimo że rozwój technologii i internetu dawno wykazał zbędność państwowej kontroli nad treściami pojawiającymi się w mediach. A tym bardziej nad przyznawaniem im częstotliwości, bo w końcu samo państwo wymusiło przejście na dający w tym przypadku nieograniczone możliwości cyfrowy odbiór telewizji.

https://web.facebook.com/libertarianin/

    Czy w związku z tym państwo podejmuje kroki zmierzające do wycofania się z rynku mediów? Wręcz przeciwnie, a widząc rosnący wpływ internetu tylko stara się coraz bardziej regulować go na różne sposoby
[31] [32].
    Dalszym etapem utrwalania zależności na styku media – rozbudowane państwa, jest wręczanie nagród artystom i dziennikarzom przez polityków
[33] oraz wspomniane finansowanie wybranych mediów prywatnych z pieniędzy podatników, co dzisiaj odbywa się na wielką skalę [34]. Dodatkowo rząd pracuje nad przymusową opłatą audiowizualną, żeby wzmocnić powyższy proceder [35].

    Niestety takie podejście przekłada się na rozwiązania dotyczące przestrzeni miejskiej. Np. prezydencka ustawa o ochronie krajobrazu umożliwiła gminom wprowadzanie parapodatku od reklam znajdujących się na ich terenie [36]. Jasno pokazuje to intencje ustawodawcy, co prawdopodobnie skończy się tak, jak w przypadku fotoradarów stawianych przez zadłużone gminy [37] [38]. A jak absurdalnie może skończyć się wprowadzenie takiej opłaty dobitnie pokazuje przykład z Włoch, gdzie opodatkowano nawet menu wystawiane przed restauracjami [39].
    Dlatego nie trudno domyślić się, że następna regulacja oparta na możliwościach finansowych ponownie uderzy co najwyżej w małe i średnie przedsiębiorstwa (czyli ich klientów), a nie w największe firmy. Dla nich taka sytuacja jest tylko na rękę, bo po raz kolejny państwowa ustawa regulująca rynek przyczyni się do wzmocnienia ich pozycji.


Zdjęcie z albumu Polski Outdoor

    Oczywiście nie należy zapominać, że agresywna reklama w przestrzeni miejskiej może być dla mieszkańców bardzo uciążliwa. Tym bardziej, że o ile oglądanie reklam w mediach jest dobrowolne i opiera się na dwustronnej umowie, to na ulicy tego wyboru już nie ma. A wpływ reklamy zewnętrznej na człowieka nie jest przecież żadną tajemnicą, łącznie z angażowaniem zmysłów odbiorcy, co przy takiej ilości wpływa np. na ogólne zmęczenie [40] [41].

    W związku z tym można odnieść wrażenie, że korzyść z prezentowania komercyjnej propagandy jest tylko jednostronna. A jednak – jak pokazują dane z okresu 2011 – 2013r., dzięki reklamie zewnętrznej wyremontowano 36 kamienic na co przeznaczono 64mln zł [42].
    Z drugiej strony oddolne inicjatywy uporządkowania sposobu prezentacji reklam także udowadniają, że może być to korzystne dla każdej ze stron
[43]. Jest tak, ponieważ na ceny nieruchomości czy powodzenie w prowadzeniu działalności gospodarczej również ma wpływ wygląd budynków i estetyka otoczenia, co wraz z rozwojem gospodarczym przedsiębiorcy prędzej czy później sami dostrzegają. Chociażby na skutek presji klientów i konkurencji.



Re:design szyldów – więcej na stronie Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej

Łódź – Księga standardów ul. Piotrkowskiej.

    Są to kolejne przykłady uzmysławiające, że w konkurujących ze sobą i bezustannie zmieniających się miastach nie wszędzie sprawdzą się te same rozwiązania. Dlatego przejrzyste normy dotyczące m.in. prezentacji „wizualnego śmietnika” i graffiti powinny być ustalane i zaakceptowane z uwzględnieniem specyfiki miejsca – na poziomie lokalnych społeczności, osiedli czy dzielnic, a nie przez centralnego planistę [44] [45] [46].

Kręcone lody – historia muralu, który zniknął:

    W związku z definitywną decyzją Burmistrza Dzielnicy Ochota mural „Kręcone Lody w Polska Corporation” został usunięty. Jak się okazało, na skutek nieporozumienia, praca powstała bez pełnej zgody władz dzielnicy. Pomimo prób dojścia do mniej radykalnego rozwiązania sprawy, mural musiał zakończyć swój żywot w określonym terminie. W tym przypadku stało się to przed wyborami samorządowymi.

mural kręcone lody

mural kręcone lody

:)
Raz treści jawne, a raz ukryte. Z czasem wszystko nabiera nowego znaczenia
[więcej] [więcej].



Kręcone Lody w Polska Corporation:

mural kręcone lody

mural kręcone lody

mural kręcone lodyProjekt zrealizowany ze środków prywatnych, Warszawa Ochota*.
[tutaj dowiesz się więcej]

* mural usunięty [więcej]



Princess Hijab:

Hidżabizm.fr:
princess hijab

princess hijab

princess hijab

princess hijab

princess hijab

princess hijab

princess hijab


Art złomowisko. Abode of Chaos:

    Abode of Chaos, czyli muzeum we francuskim miasteczku Saint-Romain-au-Mont-d’Or. Jego pomysłodawca, Thierry Ehrmann jest prezesem portalu analizującego rynek sztuki Artprice.com, jak również założycielem lewicowej loży masońskiej. Obecnie zrealizowano tu ok. 2500 prac zaangażowanych politycznie, które razem z otoczeniem XVII wiecznego budynku przypominają strefę działań wojennych lub złomowisko polityki XX i XXIw.:

abode_of_chaos
abode_of_chaos
abode_of_chaos
abode_of_chaos
Więcej na [flickr].