No i po Street Party 11 listopada:

reclaim the streets

Igrzyska

    Raz krzyż, raz tęcza. Jeden symbol z medialną łatką zacofania, drugi – postępu. W zależności od przekazu, jeden ma się podobać, a drugi nie. Pojawili się radykalni obrońcy krzyża i tak samo radykalni przeciwnicy. Są już radykalni obrońcy tęczy i ich oponenci. „Patrioci” i „inteligenci”! Nienawidźcie się i dzielcie w sprawach kulturowych i na co powinny być rozdawane przez państwo wasze pieniądze! Publiczne igrzyska trwają!

    Pomijając już temat, jakim jest wszystkim znana, ale zapomniana inżynieria społeczna, pojawia się pytanie, komu najbardziej sprzyja podsycanie i wyolbrzymienie pewnych sytuacji? Kto czerpie największe korzyści z narastających podziałów wśród ludzi? Może ten, któremu zależy na przepchnięciu np. nowelizacji ustawy o zgromadzeniach publicznych [1]? A wszystko oczywiście przy silnym wsparciu mediów, najczęściej pokazujących wydarzenia jednostronnie [2]?

    Po wydarzeniach, jakie miały miejsce podczas obchodów święta w 2011, 2012 i 2013r., gdzieniegdzie przebijały się informacje o nieprawidłowościach w działaniach policji. Za każdym razem temat był bardzo szybko pacyfikowany, uznawany za niedorzeczny i obracany w żart przez każdą ze stron biorących udział w starciach. Byle nie wygrała racja jednej z opcji. A jednak ktoś, gdzieś, kogoś kopał. W końcu okazało się, że policjant po cywilnemu przechodnia. Wszystko nagrane, kto chciał się wysilić i zajrzeć w dalsze rejony internetu niż plotek.pl to zobaczył [3] i uwierzył albo zwątpił… w system sprawiedliwości. Policjanta składającego fałszywe zeznania najpierw otoczono opieką, a ofiarę skazano na 3 miesiące [4].

    Słuszne zastrzeżenia, co do dziwnego zachowania policji w 2013r. zgłosił także skłot „Przychodnia” [5]. Jak wiadomo, na wysokości budynku „Przychodni”, od wyznaczonej trasy przemarszu tysięcy ludzi odłączyła się agresywna grupa zadymiarzy. I jak co roku beztrosko realizowała swoje plany w miejscach, gdzie znajdują się skłoty [6].

    I niestety na tym przykładzie widać, że z roku na rok następuje radykalizacja wśród każdej ze stron. Winą „atakujący” obarczyli mieszkańców skłotu, którzy mieli rzucać butelkami w tłum… z dachu budynku znajdującego się ponad sto metrów od trasy przemarszu. Natomiast obrońcy stwierdzili, że odpowiedzialny za bezsensowne ataki jest każdy, kto brał udział w Marszu Niepodległości (czyli tysiące ludzi) [7].

    Równie gładko wmanewrowano każdą ze stron w 2011r. Swoje oświadczenia musiała wystosować Krytyka Polityczna [8] i organizatorzy Marszu Niepodległości [9].

    Także wisienka na torcie, czyli medialnie konfliktująca społeczeństwo za jego własne pieniądze tęcza [10] została wyremontowana akurat tydzień przed pełnym starć świętem 11 listopada. Znajdowała się poza wyznaczoną trasą największego marszu. Spłonęła po raz piąty, tym razem w „asyście” spokojnie obserwującej całą sytuację policji [11]. O wysokim prawdopodobieństwie, że tęcza „stanie się celem ataków” wiedzieli nawet panowie z Pyta.pl [12]. Można tylko współczuć artystce (albo zazdrościć promocji?), której tymczasowy z założenia projekt został wplątany w jakieś cyniczne rozgrywki dzielące obywateli.

tecza pali sie

Konsekwencje i beneficjenci

    W związku z tak czytelnymi „przypadkami” działań państwa, antagonizującymi społeczeństwo, zastanawiające jest jak dużym zaufaniem co poniektórzy ciągle obdarzają oficjalną wersję „władzy”. A już najczęściej właśnie wtedy, kiedy jest to wygodne światopoglądowo i służy kreowaniu podziałów: jeżeli podczas protestów policja pierze przysłowiową „prawą stronę”, to cieszy się „lewa”, i na odwrót. A korzyści osiąga tylko ten, kto dzieli, rządzi i ustala prawo. A jest ono coraz bardziej restrykcyjne i dotyczy każdego, kto ma ochotę protestować. Patrząc na to, co dzieje się ostatnio na terenie Europy [13], lepiej szukać każdej okazji, żeby umotywować dokręcenie śruby na swoim terenie.

    Jak widać po odpowiednio nagłośnionej sytuacji (jak 11 listopada) pojawiają się pomysły zwiększania licznych uprawnień, jakie już posiadają różne służby. Dlatego smutnym faktem jest, że obecnie mamy więcej służb posiadających uprawnienia do używania broni palnej i inwigilacji obywateli niż za PRLu [14] [15] [16] [17]. Mowa jest także o forsowaniu surowszych kar dla obywatela, kiedy spróbuje szarpać się z policjantem będącym na służbie. Niby zrozumiałe, a jednak nie do końca, ponieważ żaden polityk czy dziennikarz nie wspomni o tym, żeby proporcjonalnie zaostrzać kary dla łamiących prawo policjantów [18].

    Także podczas konfrontacji zeznań świadków słowo policjanta z samego założenia traktowane jest przez sąd, jako bardziej wiarygodne od tego, co mówi cywil. Na linii obywatel – władza, to ciągle obywatel jest wrogiem. I tutaj wygląda to jak sprzed „transformacji ustrojowej”.


    A kiedy prowadzona jest dyskusja na temat zakazu zakrywania twarzy podczas legalnych zgromadzeń, można tylko powiedzieć – obywatelu bądź pewien, że niezależnie od poglądów politycznych, Tobie odbierze się tą możliwość. Natomiast policja prawa do zakrywania twarzy nie straci, a zwłaszcza podczas możliwych protestów, kiedy będzie okładała Cię pałkami. W najlepszym przypadku z guzami na głowie będziesz się zastanawiać, w jaki sposób kiedyś udało się Ciebie przekonać, żeby taki stan rzeczy zaakceptować.

    Żeby w 100% podsumować, o co chodzi, należy zajrzeć na podwórko zachodu (o wschodzie nie trzeba wspominać), uważanego cały czas za ostoję demokracji. Nawet tam podczas antyrządowych demonstracji zdarzają się prowokacje [19]:




    Nie można łudzić się, że rządzący w Polsce bardzo szybko przyswajają sobie lekcje z zachodu. Zwłaszcza w sprawach kontroli obywateli i protestów (od zakupu broni po regulacje prawne i ustawy, do których odpowiednio przekonywane jest społeczeństwo). Dlatego warto mieć na uwadze materiały, jakie nagrywane są również podczas marszów z 11 listopada, niezależnie od tego, którą opcję polityczną reprezentują:





    Prezydent Stalowej Woli o działaniach policji, które nie musiały polegać na „obrzucaniu swoich kolegów kamieniami” [20], aby można je było nazywać prowokacyjnymi [21]:




2 Responses to “
No i po Street Party 11 listopada:


  • Nie rozumiem twojego gniewu na policje. Nigdy nie miałem problemu z psami (ze strażą tak). Byłem pacyfikowany radykalnie parę razy, ale zawsze byłem pod wpływem alkoholu. Nie powinniśmy atakować policji, nawet jeżeli na sto akcji 10 okaże się bezpodstawnych to my młodzież jesteśmy nieodpowiedzialni i niszczymy wszystko co popadnie. Musimy być przez nich ustawiani do pionu bo jak nie oni to kto. Nie chce wymieniać co roku części karoserii w aucie bo ktoś jest zły na to że niema pracy (ale na piwo ma).

    A te filmiki są tak samo zmanipulowane(montage;p) jak ten cały tvn i polsat więc nie kumam co w tym niezależnego.

    • Nigdzie nie pada stwierdzenie, że policja powinna zostać zlikwidowana i jest złem samym w sobie. Mowa jest o pewnych działaniach, które mają prowadzić do napięć pomiędzy stronami, wywołać medialną i jałową dyskusję trwającą przez następne tygodnie. Sama policja również jest tutaj wykorzystywana, czyli poszkodowana. A celem zaogniania pewnych sytuacji może być forsowanie nowych przepisów i wzmacnianie podziałów.

      Nie wydaje mi się, żeby nagrania przedstawiające zaniechanie interwencji lub kopanie przechodnia były zmontowane, zwłaszcza że jedno z nich zostało wykorzystane, jako dowód w trakcie procesu.

Leave a Reply