O państwowej sztuce zaangażowanej:


    Jakiś czas temu ruch Kultura Niepodległa (KN) wystosował 8 postulatów opartych o etatystyczne rozwiązania, które wg autorów mają uzdrowić sytuację kultury i sztuki w Polsce[1]. Proponuję 5 zupełnie innych postulatów Kultury Niezależnej, wraz z wyjaśnieniem poniżej, dlaczego pomysły Kultury Niepodległej są brnięciem w problemy, a nie ich naprawianiem.

Porównanie postulatów:
Postulaty kultura niezależna

    Jak długo w kulturze i sztuce będzie dominowało państwo, czy to na szczeblu lokalnym, czy centralnym, tak długo będzie królować tu polityka. I będzie dokładnie tak samo w postulowanej przez KN „Obywatelskiej Radzie Kultury”, ponieważ nie ma możliwości, aby osoby w niej zasiadające były wolne od koleżeńskich układów oraz pozbawione prywatnych poglądów politycznych i preferencji estetycznych.
    To gdzie leży problem? Właśnie w tym, że państwo ma konstytucyjnie zapewniony monopol m.in. na finansowanie Kultury i Sztuki[2]:

    1. Ze względu na wspomniany monopol zapisany w Konstytucji III RP, ten kto w Polsce decyduje o rozdzieleniu publicznych pieniędzy na sztukę, ten może przy okazji wykorzystywać ją do promowania swoich poglądów. Najczęściej antagonizując społeczeństwo. Żeby uzmysłowić o jakiej skali zjawiska mowa, poniżej trochę przykładów, jak na przestrzeni tylko ostatnich kilku lat wyglądało to, i niestety będzie wyglądać, w praktyce:

a) (2014r.) Po wyroku sądu żona Zbigniewa Rybczyńskiego (pomówionego przez ministra kultury, Bogdana Zdrojewskiego [PO]) informuje, że wielu artystów boi się otwarcie wyrażać swoje poglądy, ponieważ nie chcą stracić dotacji. W związku z całą sytuacją wraz z mężem planują wyjechać z kraju[3],

b) (2015r.) Radni PO we Wrocławiu oczekują odwołania spektaklu „Śmierć i dziewczyna” grożąc obcięciem dotacji dla Teatru Polskiego[4],

c) (2013 – 2015r.) Kolejne decyzje o odbudowywaniu tęczy dzielącej społeczeństwo (koszt w sumie ok. 1mln zł), która stała się przedmiotem walki politycznej[5],

d) (2015r.) Dotacje na kulturę i sztukę, w tym dla czasopism i na wydawanie książek, wykluczają opcję konserwatywną, a wspomagają tylko liberalną[6],

e) (2015r.) Polski Instytut Sztuki Filmowej w przyznawanych dotacjach z budżetu państwa pomija opcję „patriotyczną”[7],

f) (2015r.) Politycy konserwatywnej „opozycji” (PiS) zaczynają mówić o planach wprowadzenia swojej wizji kultury i sztuki oraz misji mediów publicznych[8][9][10][11],

g) (2015/2016r.) Exposé Premier Beaty Szydło: „Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że mój rząd będzie konsekwentnie pilnował, aby za pieniądze publiczne nie były realizowane wydarzenia kulturalne, które naruszają ogólnie akceptowane normy społeczne i wartości”[12],

h) (2015/2016r.) Po dojściu do władzy konserwatystów PiS nowy minister kultury wstrzymuje nabór wniosków na dofinansowanie filmów. Zaczyna się walka PISF z Ministerstwem Kultury o ekspertów odpowiedzialnych za wybór projektów[13][14],

j) (2016r.) Plan dofinansowania 20 mln zł Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, którą założył o. Tadeusz Rydzyk. Pieniądze mają pochodzić z przesunięć w ramach budżetu w obszarze kultury i teatru[15],

k) (2016r.) Rząd PiS nie daje dotacji na OFF Festival i Tauron Nowa Muzyka. Sytuację ratują prywatni sponsorzy[16],

l) (2016r.) Czasopisma liberalne światopoglądowo nie otrzymają dotacji z MKiDN[17],

ł) (2016r.) Państwowe muzea prezentujące sztukę współczesną nie otrzymają dotacji na rozwój swoich kolekcji[18],

m) (2016r.) Dotację w wysokości 4 mln złotych otrzymuje Centrum Opatrzności Bożej, 700 tys. zł Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Dotacji nie otrzymała Zachęta, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, ani Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie[19],

n) (2016r.) Zmiany w państwowym Instytucie Książki. Nowe władze promują pisarzy wpisujących się w konserwatywną linię ideologiczną rządu[20][21].

o) (2016r.) Anda Rottenberg, zwolenniczka państwowego mecenatu, stwierdza, że nie otrzyma dotacji ze względu na swoją dotychczasową działalność[22].

p) (2016r.) Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Piotr Całbecki (PO), zapowiada wstrzymanie finansowania teatru Polskiego w Bydgoszczy w związku z przedstawieniem „Nasza przemoc i wasza przemoc”[23].

r) (2017r.) Narodowe Centrum Kultury przekazuje duże środki z pieniędzy podatników na dziennikarzy i artystów powiązanych z PiS[24].

s) (2017r.) Pomimo rekomendacji komisji konkursowej i wygranego głosowania, kojarzony z „prawicą” dyrektor poznańskiej galerii Arsenał, Piotr Bernatowicz, nie został wybrany przez prezydenta miasta (PO) na ponowną kadencję[25].

t) (2017r.) Emilian Kamiński: „Jeżeli chodzi o kulturę, tkwimy w pełnym socjalizmie”[26].

u) (2017r.) Ministerstwo Kultury odmówiło finansowania festiwalu teatralnego Malta Poznań 2017, którego kuratorem był chorwacki reżyser „Klątwy” Oliver Frljić. Jak stwierdził w wywiadzie dla Wyborczej „Ministerstwo ma swoje sposoby, by wpływać na życie kulturalne w Polsce”[27].

w) (2017r.) Maciej Stuhr w wywiadzie dla magazynu Esquire stwierdza, że na polskim rynku filmowym, uzależnionym od finansowania PISF-u, reżyserzy boją się obsadzać aktorów oficjalnie sprzeciwiających się rządzącej władzy[28].

x) ciąg dalszy niewątpliwe nastąpi.

    2. Na podstawie powyższych przykładów widać, że sztuka w Polsce po 1989 r. dalej jest upolityczniona, czyli zależna od władzy. Jest to typowe dla państw mocno ingerujących w życie społeczno – gospodarcze na szczeblu lokalnym i centralnym.

    3. Z punktu widzenia artysty monopol nadany państwu na finansowanie kultury i sztuki przypomina gospodarkę nakazowo rozdzielczą, w której, żeby istnieć, trzeba coś wyszarpać od państwa / władz lokalnych. Najczęściej dzięki kontaktom w urzędach albo w komisjach, czy wpasowaniu się projektem w ich gusta i poglądy.

    4. Co zastanawiające, taka sytuacja jest akceptowana przez większość artystów. Najczęściej pojawiającym się wytłumaczeniem jest dogmat, że „bez udziału państwa zniknie kultura i sztuka, bo nikt nie będzie chciał jej dobrowolnie finansować” (przez co należy rozumieć, że trzeba do tego zmuszać ludzi). Tymczasem ten argument jest tylko i wyłącznie wrażeniem odnoszącym się do emocji, ponieważ na przestrzeni ostatnich 400 lat kultura i sztuka na zachodzie rozwinęła się do obecnego poziomu właśnie dzięki prywatnym inwestycjom[29].

    5. Jak wiadomo, projekty, realizowane w ramach państwowych instytucji kultury, sponsorowane są z pieniędzy skłócanego przez polityków podatnika. A może ten szary człowiek, któremu średnio połowa zarobków odbierana jest w ramach podatków pośrednich i bezpośrednich[30][31], nie ma ochoty, aby państwo dodatkowo irytowało go na poziomie kulturowym? Żeby na jego koszt artyści realizowali projekty będące wbrew jego poglądom?

    6. Polska w światowych rankingach wolności gospodarczej plasuje się na 45 / 47 miejscu[32][33]. Dlatego też w państwach mających normalne warunki gospodarcze, to możliwości finansowe klasy średniej oraz mniejsze lub większe prywatne galerie i fundacje wspierają artystów – zaangażowanych lub nie. I w ten sposób zapewnia im się artystyczną niezależność, a nie poprzez uzależnienie od państwowych dotacji czy grantów na kulturę.
    Dlatego w Berlinie jest około 500 prywatnych galerii, a w regionie paryskim blisko 1100. A ile jest prywatnych galerii prezentujących sztukę współczesną np. w Warszawie, i które nie są zależne od finansowania z MKiDN, czy władz lokalnych? I dlaczego tak mało?

    7. Uzależnienie finansowe sztuki od państwa świadczy o jej słabości. Jak wiadomo, kultura i sztuka są na końcu piramidy potrzeb, a to, w jakim stanie znajduje się polski „rynek” sztuki jest odzwierciedleniem możliwości finansowych społeczeństwa, czyli sytuacji gospodarczej w kraju. Kraju, który jedną nogą ciągle stoi w poprzednim systemie, dalej wmawiając obywatelom, że nie są zdolni do samodzielnego myślenia, i dlatego zajmuje się regulowaniem i kontrolą każdego aspektu ich życia – oczywiście za ich własne pieniądze. W taki sposób artyści tkwią w zaklętym kręgu uzależnienia od państwa.

    8. Kultura i sztuka to nie matematyka i fizyka – oparte na obiektywnych i mierzalnych prawach nauki. Dlatego nikt nie jest w stanie obiektywnie wskazać, gdzie przebiega granica między tzw. sztuką wyższą i niższą, dobrą, a złą. Tak samo, czy jakiś projekt artystyczny będzie miał pozytywny albo negatywny wpływ na społeczeństwo.

    W związku z tym finansowanie sztuki (i nie tylko) przez państwo będzie zawsze generować te same konflikty, co finansowanie przez nie religii. W końcu jedno i drugie podlega subiektywnej interpretacji odbiorcy i wybranych autorytetów. Najlepszym dowodem jest proces przyznawania wniosków o stypendia artystyczne, granty i dotacje na projekty, których ocena jest uzależniona od aktualnych poglądów komisji i ekspertów – wyznaczanych przez władzę według odpowiedniego klucza (punkt 1).

    Tymczasem dyskusja, z kim, i na jakich zasadach rząd podzieli się tym, co wcześniej zabrał, niestety będzie trwać dalej:

tecza15w08


0 Responses to “

O państwowej sztuce zaangażowanej:


  • No Comments

Leave a Reply