Tag Archive for 'Propaganda'

Mało znana strona Walt Disney Co.:

mickey_mouse_hitler_and_nazi_germany
    W 2010r. na rynku pojawiło się angielskojęzyczne wydanie albumu z dosyć chwytliwą okładką Mickey Mouse, Hitler, And Nazi Germany: How Disney’s Characters Conquered The Third Reich (Myszka Miki, Hitler oraz Nazistowskie Niemcy: Jak postacie Disney’a podbiły Trzecią Rzeszę). Autorem jest Carsten Laqua – kurator wystaw oraz ekspert w dziedzinie twórczości Walta Disney’a.
    W albumie udokumentowana została popularność, jaką cieszyły się charaktery i animacje Disney’a w nazistowskich Niemczech. Carsten Laqua w swojej analizie zgłębia temat powiązań imperium Walta Disney’a z Trzecią Rzeszą. Hitler był fanem Myszki Miki[1], a animacje Disney’a, jako jedyne amerykańskie produkcje, mogły być pokazywanie w kinach na terenie III Rzeszy – oczywiście wszystko do czasu przystąpienia USA do wojny.

    Historia tej firmy jest równie ciekawa jak w przypadku innych zachodnich firm, których interesy splotły się z narodowym socjalizmem przed i podczas II wojny światowej[2][3].

    Często analizowanym przykładem, który ma dotyczyć tego problemu jest jedna z animacji Mickey Mouse – The Wayward Canary z 1932r., ponieważ w 3:30min odcinka można zobaczyć swastykę wyeksponowaną na zapalniczce:


   …a jednak, wbrew opinii osób doszukujących się tu potwierdzenia, jakoby Walt Disney sympatyzował z nazizmem, nie jest to przykład, który stanowi specjalny dowód. Przed II wojną światową swastyka nierzadko była umieszczana właśnie na opakowaniach do zapałek:

svasthik_zapalki

    Oczywiście do czasu, aż znaczenie symbolu nie zostało wypaczone przez zbrodniczą działalność Hitlera i narodowego socjalizmu. Wcześniej swastyka kojarzona była ze szczęściem i pomyślnością, i do dzisiaj jest tak postrzegana na terenie Azji.

    Natomiast są momenty w dziejach wytwórni Disney’a, którymi koncern faktycznie niespecjalnie chce się chwalić.

    Mowa o rasistowskich i pogłębiających stereotypy wątkach, zawartych w animacjach sprzed lat, a których naturalnie nie znajdziemy w odświeżonych wydaniach. Sztandarowym przykładem jest Fantazja z 1940r. W jednej ze scen oryginalnej wersji tej animacji ciemnoskóry centaur został przedstawiony jako niewolnik służący innym centaurom:

Dla współczesnego odbiorcy kontrowersyjna jest także mało znana w Polsce produkcja Disney’a Song of the South z 1946r.:

    Jednak i z tych przykładów ciężko wyciągnąć daleko idące wnioski, jakoby Walt Disney akceptował rasowe podziały. W tamtym okresie przedstawienia tego typu pojawiały się w animacjach stworzonych przez inne studia[4][5][6]. Dlatego można być pewnym jednego – Disney tworzył pod publikę. Dla ówczesnych, tak przedstawiona sytuacja była zobrazowaniem otaczającej ich rzeczywistości.

    Natomiast przykłady celowo ukrytych treści w produkcjach Disney’a można znaleźć w postaci tzw. Easter Eggs – zostawianych przez rysowników. Niektóre są dosyć zastanawiające, nawet, jeśli przyjąć, że w pierwszej połowie XX wieku animacje powstawały bardziej z myślą o dorosłym odbiorcy:

sexual context disney

    Istotnym epizodem w historii firmy jest jej współpraca z propagandową machiną wojenną, czemu poświęcona została książka wydana w 2014r. Disney During World War II: How the Walt Disney Studio Contributed to Victory in the War[7]. Jako że aktywność koncernu odznaczała się wysoką jakością animacji i była mocno kojarzona z pozytywnym wizerunkiem oraz amerykańską kulturą, firma podjęła ścisłą współpracę z rządem, aby wesprzeć USA w wojnie propagandowej[8] (tak jak np. Warner Bros[9]):

Victory Through Air Power

Education for Death:

Donald Duck, jako narodowy socjalista w The Fuehrers Face:

Donald Duck przeciwko Japończykom w Commando Duck:

Trzy Świnki i nazistowski Wilk:

    Liczne realizacje studia Disney’a skupiały się głównie na „froncie wewnętrznym” i dotyczyły m.in.: zakładania ogródków zwycięstwa, pracy ochotniczej, oszczędzania żywności, higieny i zdrowia[10], płacenia podatków czy nabywania obligacji wojennych (więcej szczegółów znajduje się tutaj):

Food Will Win The War

    Koncern wyprodukował także na zamówienie armii animacje oraz filmy instruktażowe i szkoleniowe, których powstało ok. 75 (cała lista tutaj). Ich odbiorcami byli np. żołnierze, rekruci, obsługa techniczna, itd.[11][12]:

Four Methods Of Flush Riveting 1942r:

    W czasie drugiej wojny światowej studio Disney’a wyprodukowało również niezależne animacje poświęcone psychologii i inżynierii społecznej, które znacznie wyróżniają się na tle animacji zrealizowanych na zamówienie rządowe:

Reason and Emotion 1943r.:

Chicken Little 1943r.:

    Do innych zadań firmy należało projektowanie dziecięcych masek przeciwgazowych[13], plakatów, gier, etykiet, opakowań do zapałek, okładek, stempli:


1. Department of Agriculture Lend Lease insignia, 1941.
2. Victory Beer Koppitz-Melchers Brewery combat insignia.

disney_propaganda

    Charaktery Disney’a brały nawet „bezpośredni” udział w prowadzonej wojnie, na przykład podczas nalotów na miasta. Firma zaangażowała się w zaprojektowanie około 1200 emblematów dla armii USA oraz tzw. nose art, czyli obrazków pojawiających się na dziobach samolotów. Zapotrzebowanie było na tyle duże, że do projektu wyznaczono 4 artystów:


29th Air Depot Group


531st Bombardment Squadron


Aviation Repair Unit No.1.


1. ?
2. USS Atule SS-403 insignia, 1944.


108th Reconnaissance Squadron insignia, 1941.


1. 799th Bombardment Squadron.
2. ?


Civil Air Patrol Corpus Christi insignia, 1943.


Pt 460 Mosquito Fleet insignia.


Air Base Detachment, Gray Army Airfield insignia, 1941.


549th Bombardment Squadron insignia, 1943.


Victorville Army Air Field, 3035th Army Air Forces Base Unit b insignia, 1944.


U.S. Naval Air Gunners School Jacksonville.

    Jeden z nielicznych emblematów, na jakim pojawiła się Myszka Miki, został zaprojektowany dla polskiej dywizji:


1st Polish Armored Divisional Signals, 1942.


    I jeszcze jedna ciekawostka – logotyp zaprojektowany dla Office of Strategic Services (OSS) działającego na tyłach wroga, czyli przyszłego C.I.A.:


    Walt Disney co., mająca dzisiaj globalny zasięg oddziaływania, chce prezentować pozytywny wizerunek. Dlatego zrozumiałe, że woli nie przypominać w szczegółach każdego epizodu ze swojej długoletniej historii. W końcu związana jest chociażby z propagandą i działaniami wojennymi wymierzonymi przeciwko jej obecnym odbiorcom.


No i po Street Party 11 listopada:

reclaim the streets

Igrzyska

    Raz krzyż, raz tęcza. Jeden symbol z medialną łatką zacofania, drugi – postępu. W zależności od przekazu, jeden ma się podobać, a drugi nie. Pojawili się radykalni obrońcy krzyża i tak samo radykalni przeciwnicy. Są już radykalni obrońcy tęczy i ich oponenci. „Patrioci” i „inteligenci”! Nienawidźcie się i dzielcie w sprawach kulturowych i na co powinny być rozdawane przez państwo wasze pieniądze! Publiczne igrzyska trwają!

    Pomijając już temat, jakim jest wszystkim znana, ale zapomniana inżynieria społeczna, pojawia się pytanie, komu najbardziej sprzyja podsycanie i wyolbrzymienie pewnych sytuacji? Kto czerpie największe korzyści z narastających podziałów wśród ludzi? Może ten, któremu zależy na przepchnięciu np. nowelizacji ustawy o zgromadzeniach publicznych [1]? A wszystko oczywiście przy silnym wsparciu mediów, najczęściej pokazujących wydarzenia jednostronnie [2]?

    Po wydarzeniach, jakie miały miejsce podczas obchodów święta w 2011, 2012 i 2013r., gdzieniegdzie przebijały się informacje o nieprawidłowościach w działaniach policji. Za każdym razem temat był bardzo szybko pacyfikowany, uznawany za niedorzeczny i obracany w żart przez każdą ze stron biorących udział w starciach. Byle nie wygrała racja jednej z opcji. A jednak ktoś, gdzieś, kogoś kopał. W końcu okazało się, że policjant po cywilnemu przechodnia. Wszystko nagrane, kto chciał się wysilić i zajrzeć w dalsze rejony internetu niż plotek.pl to zobaczył [3] i uwierzył albo zwątpił… w system sprawiedliwości. Policjanta składającego fałszywe zeznania najpierw otoczono opieką, a ofiarę skazano na 3 miesiące [4].

    Słuszne zastrzeżenia, co do dziwnego zachowania policji w 2013r. zgłosił także skłot „Przychodnia” [5]. Jak wiadomo, na wysokości budynku „Przychodni”, od wyznaczonej trasy przemarszu tysięcy ludzi odłączyła się agresywna grupa zadymiarzy. I jak co roku beztrosko realizowała swoje plany w miejscach, gdzie znajdują się skłoty [6].

    I niestety na tym przykładzie widać, że z roku na rok następuje radykalizacja wśród każdej ze stron. Winą „atakujący” obarczyli mieszkańców skłotu, którzy mieli rzucać butelkami w tłum… z dachu budynku znajdującego się ponad sto metrów od trasy przemarszu. Natomiast obrońcy stwierdzili, że odpowiedzialny za bezsensowne ataki jest każdy, kto brał udział w Marszu Niepodległości (czyli tysiące ludzi) [7].

    Równie gładko wmanewrowano każdą ze stron w 2011r. Swoje oświadczenia musiała wystosować Krytyka Polityczna [8] i organizatorzy Marszu Niepodległości [9].

    Także wisienka na torcie, czyli medialnie konfliktująca społeczeństwo za jego własne pieniądze tęcza [10] została wyremontowana akurat tydzień przed pełnym starć świętem 11 listopada. Znajdowała się poza wyznaczoną trasą największego marszu. Spłonęła po raz piąty, tym razem w „asyście” spokojnie obserwującej całą sytuację policji [11]. O wysokim prawdopodobieństwie, że tęcza „stanie się celem ataków” wiedzieli nawet panowie z Pyta.pl [12]. Można tylko współczuć artystce (albo zazdrościć promocji?), której tymczasowy z założenia projekt został wplątany w jakieś cyniczne rozgrywki dzielące obywateli.

tecza pali sie

Konsekwencje i beneficjenci

    W związku z tak czytelnymi „przypadkami” działań państwa, antagonizującymi społeczeństwo, zastanawiające jest jak dużym zaufaniem co poniektórzy ciągle obdarzają oficjalną wersję „władzy”. A już najczęściej właśnie wtedy, kiedy jest to wygodne światopoglądowo i służy kreowaniu podziałów: jeżeli podczas protestów policja pierze przysłowiową „prawą stronę”, to cieszy się „lewa”, i na odwrót. A korzyści osiąga tylko ten, kto dzieli, rządzi i ustala prawo. A jest ono coraz bardziej restrykcyjne i dotyczy każdego, kto ma ochotę protestować. Patrząc na to, co dzieje się ostatnio na terenie Europy [13], lepiej szukać każdej okazji, żeby umotywować dokręcenie śruby na swoim terenie.

    Jak widać po odpowiednio nagłośnionej sytuacji (jak 11 listopada) pojawiają się pomysły zwiększania licznych uprawnień, jakie już posiadają różne służby. Dlatego smutnym faktem jest, że obecnie mamy więcej służb posiadających uprawnienia do używania broni palnej i inwigilacji obywateli niż za PRLu [14] [15] [16] [17]. Mowa jest także o forsowaniu surowszych kar dla obywatela, kiedy spróbuje szarpać się z policjantem będącym na służbie. Niby zrozumiałe, a jednak nie do końca, ponieważ żaden polityk czy dziennikarz nie wspomni o tym, żeby proporcjonalnie zaostrzać kary dla łamiących prawo policjantów [18].

    Także podczas konfrontacji zeznań świadków słowo policjanta z samego założenia traktowane jest przez sąd, jako bardziej wiarygodne od tego, co mówi cywil. Na linii obywatel – władza, to ciągle obywatel jest wrogiem. I tutaj wygląda to jak sprzed „transformacji ustrojowej”.


    A kiedy prowadzona jest dyskusja na temat zakazu zakrywania twarzy podczas legalnych zgromadzeń, można tylko powiedzieć – obywatelu bądź pewien, że niezależnie od poglądów politycznych, Tobie odbierze się tą możliwość. Natomiast policja prawa do zakrywania twarzy nie straci, a zwłaszcza podczas możliwych protestów, kiedy będzie okładała Cię pałkami. W najlepszym przypadku z guzami na głowie będziesz się zastanawiać, w jaki sposób kiedyś udało się Ciebie przekonać, żeby taki stan rzeczy zaakceptować.

    Żeby w 100% podsumować, o co chodzi, należy zajrzeć na podwórko zachodu (o wschodzie nie trzeba wspominać), uważanego cały czas za ostoję demokracji. Nawet tam podczas antyrządowych demonstracji zdarzają się prowokacje [19]:




    Nie można łudzić się, że rządzący w Polsce bardzo szybko przyswajają sobie lekcje z zachodu. Zwłaszcza w sprawach kontroli obywateli i protestów (od zakupu broni po regulacje prawne i ustawy, do których odpowiednio przekonywane jest społeczeństwo). Dlatego warto mieć na uwadze materiały, jakie nagrywane są również podczas marszów z 11 listopada, niezależnie od tego, którą opcję polityczną reprezentują:





    Prezydent Stalowej Woli o działaniach policji, które nie musiały polegać na „obrzucaniu swoich kolegów kamieniami” [20], aby można je było nazywać prowokacyjnymi [21]:




Fakty i mity na temat Iranu:

iran nastepny

Kilka faktów dotyczących Iranu, które w mediach są pomijane:

– Iran zamieszkuje 78mln ludzi. Jego mieszkańcy to w znacznej większości wyznający szyicki odłam Islamu Persowie, a nie Arabowie.

– USA, które od II wojny światowej praktycznie cały czas wspierają albo prowadzą działania militarne w różnych miejscach na świecie, zaliczyły do „osi zła” kraj, który przynajmniej od wieku nie był najeźdźcą w żadnym konflikcie.

– Warto zapoznać się z informacją, że zdanie „Izrael powinien zostać wymazany z mapy świata” budzi kontrowersje, ale również w dyskusjach o błędzie w tłumaczeniu wypowiedzi Ahmadineżada[1] [2].

– Przy okazji posiedzeń ONZ w Nowym Jorku, były prezydent Iranu kilkukrotnie spotykał się z przedstawicielami ortodoksów żydowskich na inicjowanych przez nich spotkaniach:

– National Geographic o społeczności żydowskiej zamieszkującej Iran (skupisko 25.000 wyznawców judaizmu – największe na bliskim wschodzie zaraz po Izraelu, w samym Teheranie znajduje się 25 Synagog):


– Około 64 procent studentów przyjmowanych na uczelnie w Iranie to kobiety. Przypomniała o tym Masoumeh Ebtekar, pierwsza w historii tego kraju kobieta na stanowisku wiceprezydenta[3].

– W ilości przeprowadzanych operacji zmiany płci na świecie przoduje Tajlandia. Drugi jest Iran. Opieka zdrowotna tego kraju w połowie refunduje koszt operacji tego typu (jako że homoseksualizm jest zakazany osoby o tej orientacji decydują się na zmianę płci, co najwyraźniej wspiera władza, ponieważ jest zgodne z prawem szariatu[4]).

– Muzeum Sztuki Współczesnej w Teheranie posiada największe zbiory sztuki nowoczesnej i współczesnej zaraz po Europie i USA. Dzieła, zgromadzone kiedyś przez Szacha, wyceniane są na ok. miliard dolarów:

– W 1942r. Iran, będąc pod kontrolą aliantów, zapewnił pomoc polskim żołnierzom pod dowództwem gen. Władysława Andersa. W wyniku ewakuacji z ZSRR, w Iranie znalazło się około 116 000 Polaków[5].

Dlaczego Iran ma powody, aby sprzeciwiać się polityce zagranicznej, prowadzonej przez USA:

– 22 sierpnia 1953 roku – CIA przeprowadziła zamach stanu (Operacja Ajax) wymierzony przeciwko demokratycznie wybranemu premierowi Iranu Mohammedowi Mossadekowi, który postanowił znacjonalizować wydobycie ropy naftowej*. Po przewrocie nowym premierem mianowano generała Faizollaha Zahediego, który został dyktatorem i marionetką USA[6]:
*autor nie popiera nacjonalizacji prywatnej własności. Natomiast sposób, w jaki British Petrol (wcześniej Anglo-Persian Oil Company) uzyskał monopol na wydobycie ropy naftowej w Iranie przed 1954r. nie miał nic wspólnego z legalnymi procesami wolnorynkowymi[7].

Dokument Planete CIA w Iranie:

– 1957 – powstaje SAWAK, tajna i brutalna policja odpowiedzialna za mordowanie, torturowanie i więzienie tysięcy przeciwników reżimu. SAWAK został utworzony z pomocą zachodnich służb wywiadowczych – brytyjskiej MI6, CIA oraz izraelskiego Mosadu.

– 5 czerwca 1963 – w wielu miejscach Iranu odbyły się masowe protesty przeciwko wspieranej przez USA autorytarnej władzy szacha Mohammada Reza Pahlawiego. W wyniku ostrej reakcji armii zginęło ok. 15 000 ludzi. Rozpoczyna się jeden z najkrwawszych okresów w dziejach kraju.

– grudzień 1978 – pięć milionów ludzi zgromadziło się na gigantycznej demonstracji, podczas której uczestnicy domagali się usunięcia szacha. W Teheranie armia strzela do demonstrantów (Czarny piątek).

– 4 listopada 1979 – radykalizacja antyamerykańskich nastrojów doprowadza do zajęcia ambasady USA w Teheranie przez tłum prowadzony przez kilkuset studentów[8].
    W ciekawy sposób historię Iranu oraz terror rządów Szacha opisał Ryszard Kapuściński w książce Szachinszach. Natomiast rosnący opór i radykalizacja nastrojów społecznych w Iranie, z perspektywy izraelskiego personelu, została przedstawiona w dokumencie Planete Iran – Izrael. Przed rewolucją:

– 22 września 1980 – po zmianie rządów w Iranie, kraj został zaatakowany przez Irak. Przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, które w tym czasie współpracowały z Saddamem Husajnem i szkoliły m.in. przyszłą organizację Osamy Ibn Ladena do walki z ZSRR na terenie Afganistanu[9].

Donald Rumsfeld i Saddam Husajn – nagranie ze spotkania w 1983r.

– 1980/1988 – W czasie działań wojennych Irak masowo używał swojego arsenału chemicznego przeciwko wojskom Iranu. CIA służyła informacjami wywiadowczymi dla podniesienia efektywności ataków. Odbyło się to przy milczącym poparciu krajów zachodnich, które broń chemiczną wcześniej dostarczyły Irakowi[10][11].

– 3 lipca 1988 – rakieta wystrzelona z amerykańskiego krążownika USS Vincennes, patrolującego Zatokę Perską, strąciła irańskiego Airbusa. Na pokładzie samolotu było 290 pasażerów + załoga. Nikt nie przeżył.

– 2001 – po wydarzeniach z 11 września 2001r. szyicki prezydent Iranu, Chatami udzielił poparcia USA w wojnie z reprezentującymi odłam sunnizmu afgańskimi Talibami. Dyplomacja irańska odegrała pozytywną rolę podczas konferencji w Bonn. Kilka dni później, prezydent USA George W. Bush umieścił Iran w „osi zła”, obok Iraku i KRL-D.

– Po 2002r., kiedy Stany Zjednoczone dokonały blitzkriegu w Iraku w oparciu o sfałszowane dane wywiadowcze, kolejnym agresorem został okrzyknięty Iran. Od tego momentu zachodnie media przedstawiają sytuację tak, jakby to Persowie cały czas grozili atakiem. Pomijając fakt, że grożą, ale najczęściej odpowiedzią na planowany atak ze strony USA czy Izraela.

– 17 luty 2008 – Rozpoczyna działalność Irańska Giełda Naftowa. Jest to jedyna giełda, na której można rozliczać się za ropę przy pomocy innych walut niż dolar. Podobne projekty miały uruchomić kraje takie jak Irak i Libia[12].

– 2010 – Hillary Clinton przyznaje w oficjalnej wypowiedzi, że największe finansowe wsparcie dla terroryzmu islamskiego pochodzi z sunnickiej Arabii Saudyjskiej[13][14]. Jest to o tyle istotne, ponieważ przez lata informowano, że głównym źródłem miał być szyicki Iran, pomimo że jego działania (wsparcie dla Hamasu, Hezbollahu, Armia Mahdiego) skupiają się na bliskim wchodzie, a nie – tak jak w przypadku sunnickich odłamów islamu, na ekspansji w świecie zachodnim.

– 2012 – Ośrodek Zwalczania Terroryzmu Akademii Wojskowej West Point rozwiewa powtarzane przez lata kłamstwo o rzekomej współpracy szyickiego Iranu z sunnicką organizacją Osamy Ibn Ladena[15].

– styczeń 2012 – Irański specjalista w dziedzinie atomistyki, profesor Mostafa Ahmadi Roshan, zginął w zamachu terrorystycznym przeprowadzonym w Teheranie. O zamach oskarżono agentów Izraela i USA[16]. Pod koniec 2010r. w Teheranie miały miejsce podobne dwa zamachy terrorystyczne, w których śmierć poniósł specjalista zajmujący się energią jądrową, a drugi został ranny. Oficjalnie wiadomo, że Mossad zamordował co najmniej 4 irańskich ekspertów w dziedzinie atomistyki[17], oraz jednego do spraw cybernetyki[18][19][20].

iran graffiti

   Jak widać ten wieloletni konflikt interesów na linii Iran – USA ciężko oceniać w czerni i bieli. Czy w takiej sytuacji można się dziwić, że aktualnie panująca tam władza religijna mogłoby mieć ochotę wejść w posiadanie broni jądrowej, żeby ostatecznie odstraszyć potencjalnych agresorów (o ile te doniesienia są prawdą[21])?

    Jedno jest pewne. W całym sporze na pewno nie chodzi o to, że w Iranie panuje ustrój polityczny, łączący elementy nowoczesnej demokracji z religijnym dyktatem i odrzucający prawa sprzeczne z naukami Koranu. Jest to wewnętrzna sprawa tego kraju. Jednak, jeżeli ktoś uważa, że szerzenie zachodnich standardów upoważnia do przeprowadzania interwencji, to powinien najpierw postawić pytanie: dlaczego Stany Zjednoczone nie wymogły przeprowadzania „demokratycznego porządku” u ich sojusznika – wahhabickiej Arabii Saudyjskiej, gdzie nie ma nawet zalążków demokracji i system jest o wiele bardziej opresyjny, a tym bardziej wobec osób o innym wyznaniu?

    Także zastanawiająca jest retoryka ze strony zachodu w kontekście możliwości posiadania broni atomowej przez Iran[22]. Zwłaszcza że krajem, który nigdy nie wpuścił Inspektorów Agencji Atomowej do siebie jest Izrael:

Dokument BBC Tajna broń Izraela:

    Według różnych źródeł, od momentu interwencji w Iraku zginęło około 1mln Irakijczyków[23]. I jak widać taka polityka zagraniczna prowadzona przez rządy USA jest obarczona licznymi błędami, a kolejnym prezydenckim kandydatem do Oscara za pierwszoplanową rolę aktorską powinien być Barack Obama. W końcu za utrzymanie Guantanamo, setki zamordowanych cywilów przez Drony oraz interwencję w Libii pokojowego Nobla już ma.



Bełkot również ma krótkie nogi:

    – Umowa ACTA w niczym nie zmieni polskiego prawa, także w sferze praw internautów i funkcjonowania Internetu – zapewniał na konferencji prasowej po spotkaniu z premierem Michał Boni [Link] [Link].

    Jeżeli jest tak jak mówi Pan minister, to po co zawraca sobie głowę jakimś ACTA i chce je wprowadzić w kraju, skoro tylko powiela istniejące już w Polsce przepisy? Chyba jednak nie po to, żeby było dwa razy więcej papierkowej roboty?

„Samobójczy plan Kaddafiego. Wysadzi całe miasto w powietrze?”

obama sarkozy berlusconi kaddafi

    Reżim pułkownika Muammara Kaddafiego ma plan zwany „samobójczym” – wysadzenie w powietrze Trypolisu w razie ataku na stolicę Libii powstańców – powiedział dziś wysłannik Kremla do Libii Michaił Margiełow w wywiadzie dla dziennika „Izwiestija [1].

    Albo jeszcze ciekawsze: Prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) Luis Moreno-Ocampo oświadczył w środę, że są dowody wskazujące, iż libijski dyktator Muammar Kadafi polecił swoim żołnierzom gwałcenie kobiet na masową skalę w ramach walki z siłami rebeliantów. Moreno-Ocampo dodał, że szuka obecnie dowodów na to, że żołnierzom Kadafiego rozdawano leki zwiększające popęd seksualny, takie jak viagra [2].

    Czy jeszcze ktoś wierzy w medialną papkę informacyjną dotyczącą Libii i w zastanawiająco wybiórczą chęć niesienia pomocy przez NATO? Warto przypomnieć – interwencja oparta była na niezweryfikowanych przez jakiekolwiek agencje pozarządowe doniesieniach, że atakowana jest protestująca ludność cywilna. Przy okazji wyszło, jak mocno język oksymoronów zakorzenił się w mediach – z początkowych przekazów można było dowiedzieć się, że „uzbrojeni cywile – powstańcy” zabijani są podczas pokojowych protestów.

    Decyzja o nalotach NATO zapadła zaskakująco szybko, a w samej Libii nie było nawet sprecyzowanej opozycji, żadnego lidera, z którym można by było rozmawiać o wyłonieniu nowego rządu. I do dzisiaj nie ma – nie wiadomo, co i kogo owi powstańcy reprezentują. Przykład Afganistanu i Iraku widocznie nie jest wystarczający, aby wyciągnąć wnioski o możliwych skutkach takiej interwencji. Chyba, że właśnie o taki scenariusz chodzi, a niejasność celów politycznych i strategii leżącej u podłoża zbrojnej interwencji w Libii są zaplanowane…

    Tu nie ma mowy o wyrazach współczucia dla popieranego od lat przez zachód i Rosję Kaddafiego. Tu chodzi o to, że znowu giną ludzie [3], dlatego że USA wraz z Europą postanowiły „pomóc” Libijczykom m.in. używając najnowszej generacji pocisków „Tomahawk Baseline IV Weapons System” [4] [5], które jak się oczywiście okazało, nigdy wcześniej nie były sprawdzone w boju. Każdy pocisk kosztuje 1mln $, a podczas pierwszych dwóch dni bombardowań wystrzelono ich tylko 110 [6]… W dobie kryzysu światowego to całkiem hojna pomoc jak dla „uzbrojonych cywilów” [7]. Podczas gdy w prozachodnim Bahrajnie w najbardziej intensywnych dniach protestów ginęło więcej ludzi niż gdzie indziej na bliskim wschodzie. Podobnie jak i w Jemenie.

P.S.:
    „Według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem, USA dostarczyły w latach 2005-2009 aż 54% uzbrojenia do krajów Bliskiego Wschodu, a w zeszłym roku zawarły największy w historii kontrakt, wart 123 miliardy dolarów, na dostawy sprzętu wojskowego do Arabii Saudyjskiej, Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Omanu.
    W roku 2009 Wielka Brytania i Francja sprzedały Libii broń wartą 470 mln dolarów, a administracja prezydenta Obamy dostarczyła uzbrojenie o wartości 17 mln dolarów. W 2008 roku administracja prezydenta Busha dostarczyła do Libii sprzęt wartości 46 mln dolarów.
    To pokazuje, jak zakłamane i dwulicowe są państwa, które biorą obecnie udział w nalotach bombowych na ten kraj. Obecne ataki na Libię to codzienne kontrakty dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego w wysokości 150 mln dolarów[8].